Hello! Wiem, że tęskniliście, dlatego dzienniki PremiumMoto wracają. Poddałem je delikatnemu faceliftingowi, ale platforma pozostała niezmieniona. Nadal będzie na luzie, na limicie, z wyłączoną kontrolą trakcji i zazwyczaj również pod prąd. Nadal będzie o tym, co dzieje się na blogu, kiedy myślicie, że na blogu nie dzieje się nic. Dzięki temu będziecie mieć jeszcze jeden powód, aby częściej odwiedzać Wasz ulubiony blog motoryzacyjny. Nowy wpis w dziennikach co trzy dni. Jedziemy. Zaczynamy z wysokiego D, czyli od Dacii Duster.

Jeżeli śledzicie mój Instagram (mojego Instagrama?), to mogliście natknąć się na informację, że w zimie nieco odpuszczam z tematami premium. Dzień trwający krócej niż sesja na gokartach, temperatura sprawiająca, że bateria pada zanim w ogóle wyjmę aparat z samochodu i nieustanny syf na ulicach, sprawiają, że ciężko mi przygotować dla Was materiał klasy premium.

Dlatego te kilka zimowych miesięcy wykorzystuję, aby nadrobić zaległości testowaniu czterokołowych produktów marek popularnych. Stara ludowa mądrość mówi bowiem: aby lepiej poznać i zrozumieć samochody marek premium, musisz poznać również te marek popularnych. Kontakt z produktem to ważna sprawa, jeżeli żyjesz z opowiadania ludziom o tych produktach. A to prowadzi mnie do Dacii Duster.

Nową Dacię Duster testowałem przez święta Wielkanocne. A jak święta, to wiadomo – wyprawa do mamy po słoiki. Dusterem machnąłem drogę z Warszawy do Krynicy (Zdrój) i z powrotem. A że wracałem w najgłupszym możliwym terminie (czyli wtedy, kiedy wszyscy), to w drodze powrotnej poznałem mnóstwo ciekawych dróg. Google co chwilę pokazywało korki +10 min. A ja nie lubię stać w korkach. Za to bardzo lubię je omijać. Jeżeli Ty też lubisz omijać korki, to Duster będzie świetnym wyborem. Duster daje po prostu ogromną swobodę w doborze drogi – dużo większą niż inne SUV-y. Dusterowi niestraszny cięższy teren. Nie wierzycie? Zapytajcie Hołowczyca.

hołek i duster

Możecie nie wiedzieć, ale jest coś takiego jak Dacia Duster Elf Cup, czyli rajdy cross-country zmodyfikowanymi Dusterami. Więcej na stronie rajdu daciadusterelfcup2018.pl

Dacie Duster ceniłem od zawsze. I Wy zapewne również spotkaliście się z pozytywnymi recenzjami tego samochodu. Niniejszym potwierdzam: wszystkie pochlebne opinie na temat Dustera są prawdziwe.

Co prawda układ kierowniczy najtrafniej określa słowo „gumowy”, a diesel, kiedy poprosicie go o wytężoną pracę, mocno hałasuje, ale ogólnie Dusterem podróżowało mi się całkiem komfortowo (nie przekraczałem 110 km/h). Ma świetnie zestrojone, miękkie zawieszenie najlepiej odnajdujące się na drogach, którymi zazwyczaj omijacie korki. Czyli takich zapomnianych i bardzo zniszczonych. A, no i 110-konny diesel zużywał w trasie około 5,5 l/100 km.

Problem jedynie w tym, że jeżeli chcecie naprawdę dobrego Dustera, to rozmowy zaczynają się od 70 tys. zł. Mój testowy egzemplarz w najbogatszej wersji Prestige z 110-konnym dieslem i automatem kosztował ponad 80 tys. zł, a i tak brakowało w nim napędu 4×4. Miał za to podświetlany napis na progach. Zupełnie jak w Panamerze. Tak czy inaczej, 80 tys. zł za Dustera to dosyć dużo.

PremiumMotto na dziś: Dacia Duster jest spoko

 

A dotychczasowe dzienniki znajdziecie TUTAJ

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

2 komentarze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany