Wpis o inauguracyjnym spotkaniu polskiej edycji Cars and Coffee miałem stworzyć już jakieś dwa tygodnie temu, przed wyjazdem na urlop – o ile bloger może mieć urlop. Oczywiście nie zdążyłem. Potem liczyłem na to, że wrażeniami podzielę się z Wami w trakcie mojego urlopu, ale klimat zbliżony do tego w saunie parowej mnie pokonał. Poza tym stwierdziłem, że przez te dwa tygodnie na obczyźnie zrobię sobie przerwę od kawy i kofeiny w ogóle. Jak więc pisać o kawie (i samochodach), bez kawy?

Nie ma co ukrywać, PremiumMoto napędzane jest kofeiną. Bez trzech espresso dziennie, takich niemal gęstych, słabo funkcjonuję. Lubię kawę i lubię celebrować proces jej przygotowywania. Każdy powinien mięć taki swój mały rytuał w ciągu dnia. Czynność, której przez chwilę oddaje się bez reszty. Nie ważne, czy będzie to przygotowywanie solidnego śniadania, golenie, ścielenie łóżka czy przejażdżka samochodem. Ja akurat poświęcam się kawie. Kawa jest ważna, nie wiem, czy nawet nie ważniejsza od samochodów. A skoro już jesteśmy przy samochodach, to jestem Wam winien wprowadzenie do imprezy Cars and Coffee w Polsce. 

PS wiedzieliście, że koleś, który zaprojektował Chemexa (takie urządzenie do parzenia kawy) projektował również bardzo brzydkie samochody? Pisałem o tym kiedyś w dziennikach PremiumMoto.pl

Cars and Coffee w Polsce

Po pierwsze spotkania Cars and Coffee (te takie prawdziwe) to globalna marka z zastrzeżonym znakiem. Coś jak UFC, albo KSW. Cars and Coffee zrodziło się we Włoszech (no bo gdzie indziej), gości już w wielu krajach Europy, a za sprawą mojego kolegi Łukasz, C&C przywędrowało również nad Wisłę.

cars and coffee polska warszawa

Cars and Coffee w Polsce szybko się rozkręca

Cars and Coffee nie możecie mylić z typowym zlotem supersamochodów. Ranga tej imprezy jest znacznie wyższa. Podstawowa różnica jest taka, że zasadnicza cześć spotkań Cars and Coffee jest zamknięta dla szerszej publiczności. Właściciele supersamochodów spotykają się we własnym gronie. Ba, płacą, żeby móc pojawić się na takim spotkaniu.

Organizator zaprasza również do współpracy rozmaite firmy, oraz nieliczne osoby z tzw. branży, których na supersamochód nie stać (np. mnie). Generalnie chodzi jednak o to, aby w jednym miejscu i czasie zebrać najgrubsze samochody, jakie tylko można spotkać w danym kraju. W Polsce, z każdą kolejną edycją Cars and Coffee udaje się to coraz lepiej!

Na pierwszej w tym roku, Warszawskiej edycji pojawiło się blisko 100 samochodów i to takich, których z pewnością nie zobaczycie na co dzień na ulicach Warszawy, ani nawet na imprezach typu Motor Show u Ptaka, czy jakoś tak. Wystarczy wspomnieć o jednym z pięciu najlepiej na świecie zachowanych egzemplarzy BMW M1 za 700 tys. euro.

cars and coffee polska warszawa 112

700 tys. euro na jednym zdjęciu. Nie wliczam w to budynku, ani ludzi. Ten egzemplarz BMW M1 należy do jednego z pięciu najlepiej zachowanych na świecie.

Tak, Cars and Coffee to całkiem prestiżowe wydarzenie motoryzacyjne. Wysoka kultura motoryzacji. – I co z tego mądralo, skoro nie mogę tam być – powiecie. Wiem, takie wywody o imprezie dla wybranych mogą być irytujące. Ale piszę Wam o tym, po pierwsze dlatego, bo wiem, że część z Was ma samochody, którymi mogłoby na takiej imprezie zabłysnąć. Po drugie Cars and Coffee ma również część otwartą. Po tej zamkniętej większość uczestników przejeżdża w ustalone miejsce, by tą wysoką kulturą motoryzacji dzielić się z Wami. Po trzecie, chcę zwrócić uwagę, że jeżeli chodzi o supersamochody, to w Polsce jest coraz lepiej. A jeżeli nie jesteś carspotterem z Placu Trzech Krzyży w Warszawie, to możesz nie zdawać sobie z tego sprawy. Przy okazji zachęcam do zerknięcia na tekst o carspottingu i o samochodach zamożnych polaków.

W tym roku Cars and Coffee to aż sześć spotkań – dwa, w Warszawie i Poznaniu mamy już za sobą. Daty i miejsca kolejnych znajdziecie w kalendarzu. Jeżeli tylko będziecie mieć czas, to wpadajcie. A tutaj oficjalna strona Cars and Coffee. A teraz idę na kawę.

Cars and coffee polska warszawa 2018

Część publiczna Cars and Coffee w Warszawie. Było na co popatrzeć.

PremiumMotto na dziś: znajdź swój codzienny rytuał

 

Dzienniki PremiumMoto.pl to krótkie, cykliczne wpisy, w których na bieżąco opowiadam Wam o tym, co dzieje się na blogu, kiedy myślicie, że na blogu nie dzieje się nic. Bo dzieje się dużo i chcę, abyście uczestniczyli w tych wydarzeniach. Dzienniki to takie Instastory tylko w oldschoolowym, klasycznym wydaniu. Nowy wpis przynajmniej raz w tygodniu. A po najbardziej aktualny przegląd wydarzeń zapraszam na tradycyjne Instastory.

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Jedna odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

O co chodzi z tym premium?!

Ten ebook zmieni Twoje spojrzenie na drogie samochody

Pobiesz swój egzemplarze ebooka Premium Feel!
POBIERAM MÓJ EGZEMPLARZ
close-link

Przepraszam, że przeszkadzam, ale...
...moja mama mówi, że profil na Instagramie to jedyne, co mi się w życiu udało. 
Zapraszam w wolnej chwili.

close-link