Sporty motorowe są pasjonujące pod warunkiem, że nie oglądasz zmagań kierowców z trybun czy pobocza odcinka specjalnego. Zdecydowanie lepiej w nich uczestniczyć. Właśnie dlatego nie mogłem odmówić sobie wzięcia udziału w Classicauto Cup, na które zostałem zaproszony, by w barwach Toyota Team Classic pościągać się klasyczną Celicą na lotnisku w Białej Podlaskiej. Czy było warto?

Rozpocznę cytatem.

classicauto-cup-biala-podlaska-2016

„Racing is important to men who do it well. When you’re racing…it’s life. Anything that happened before or after, it’s just waiting.” – Steve McQueen (LeMans, 1971 r.). Jeden z moich ulubionych cytatów.

Nie wiem, jak Wy, ale mnie jakoś nie bawi oglądanie wyścigów czy rajdów. Może w TV jeszcze tak (szczególnie FIA Rallycross), ale na żywo raczej nie mam z tego przyjemności. Zawsze gdzieś w głębi towarzyszy temu uczucie przybicia. Chłopaki za kierownicą świetnie się bawią, a jak mogę jedynie stać i się temu przyglądać ze świadomością, że prawdopodobnie nigdy nie będę mieć dostatecznie dużo wolnych środków, aby pościgać się czymś większym niż gokart (i to nie dłużej niż 8 min). Jeżeli więc nadarza się okazja do uczestniczenia w zmaganiach na torze i doświadczenia tych emocji na własnej skórze, to nigdy nie odmawiam. Z tego powodu w pewien czerwcowy weekend znalazłem się na lotnisku w Białej Podlaskiej. Zamiast oglądać w telewizji 24-godzinny wyścig LeMans, postanowiłem – na zaproszenie Toyota Team Classic – wziąć udział w III rundzie Motointegrator Classicauto Cup.

classicauto-cup-biala-podlaska-2016

Oczekiwanie na przejazd zapoznawczy. 6 grup samochodów, 5 grup dla samochodów wyprodukowanych przed rokiem 1999 oraz jedna open. Dlatego na Classicauto Cup można spotkać najrozmaitsze wozy – od Ferrari (550 Maranello) po Fiata 126p.

Kiedy w LeMans kierowcy hybrydowych Toyot LMP1 ścigali się z Porsche i Audi, ja za kierownicą klasycznej Toyoty Celiki GT rocznik 1994 miałem rywalizować z ponad 100 uczestnikami Classicauto Cup.

Właściwie to nadal nie do końca wiem, z kim rywalizowałem – klasyfikacja grup i klas w Classicauto Cup jest dla mnie zbyt złożona – nie patrzyłem zatem na innych uczestników. Uwagę skoncentrowałem na oponach wyznaczających trasę i po prostu robiłem swoje. Ta taktyka okazała się całkiem skuteczna i przyniosła pierwsze miejsce w Toyota Cup oraz drugie w grupie youngtimer classic w klasie 3 i samochodach o pojemności 2000 cm³, czy jakoś tak…

Muszę przyznać, że organizatorzy przygotowali próbę, na której naprawdę można się było wyjeździć. 5 km długości z możliwością osiągnięcia ponad 160 km/h (przynajmniej w Celice) i czasy na poziomie 3:30 min (przynajmniej w moim przypadku) to wartości charakteryzujące okrążenie prawdziwego toru wyścigowego.

Classicauto Cup 2016 – za kierownicą youngtimera

Zgodnie z zasadami grupy (youngtimery niemodyfikowane do sportu) moja Celina była standardową wersją – zmieniono jedynie kierownicę i ogumienie. To w połączeniu ze 180 KM, masą około 1 tony, mechaniczną szperą, brakiem ESP oraz ABS, manualną skrzynią i wolnossącą jednostką sprawiało, że można było świetnie się bawić i z zaangażowaniem walczyć o dobry czas.

classicauto-cup-biala-podlaska-2016

Toyota Team Classic to cztery Toyoty Celica GT 6. generacji. Łącznie w Białej Podlaskiej pojawiło się 17 Toyot. To najliczniej reprezentowana marka w Classicauto Cup, dlatego kierowcy walczą również o oddzielne trofeum – Toyota Cup.

Przez dwa dni wyjeździłem się po uszy – treningi, wyścig nocny, kolejne treningi i 5 przejazdów mierzonych. Celina nie zawiodła. Mało tego, po dwóch dniach upalania wróciła z Białej Podlaskiej do Warszawy na własnych kołach (i tych samych oponach) wraz z trzema pozostałymi koleżankami z wyścigowego teamu Toyota Team Classic, któremu dziękuję za pomoc, wsparcie w startach i świetną, wyścigową atmosferę. Na poniższym filmie możecie zobaczyć, jak to wszystko wyglądało.

Kolejna edycja Motointegrator Classicauto Cup 2016 we wrześniu na torze Jastrząb. Impreza jest otwarta dla publiczności. Nawet jeżeli do sportów motorowych macie podobne podejście jak ja, to i tak warto wpaść pooglądać klasyki, youngtimery i współczesne wozy sportowe, wykorzystywane tak, jak to się powinno robić.

classicauto-cup-biala-podlaska-2016

Wyścig nocny był ciekawym doświadczeniem, nie tylko dla mnie, lecz także dla organizatorów. Pierwszy raz zdecydowano się na coś takiego. Obyło się bez start w sprzęcie.

PS W zasadzie wystartowanie w Classicauto Cup nie jest filozofią. Wystarczy, że macie kask, rękawiczki, no i samochód. Trzeba będzie jeszcze opłacić wpisowe. Tyle. We wrześniu na torze Jastrząb powinno być łatwiej, ponieważ nie (chyba) będzie opon wyznaczających trasę. Ryzyko uszkodzenia auta będzie zatem znikome.

classicauto-cup-biala-podlaska-2016

Kask, rękawiczki i jazda. Możecie ewentualnie pomyśleć o osobnym komplecie opon. Ja ścigałem się na semislickach (z homologacją drogową) za niecałe 300 zł sztuka. Opony podobno wytrzymują cały sezon, a kleją znacznie lepiej, niż tradycyjne ogumienie drogowe.

Wpadnijcie na Instagram PremiumMoto.pl. Tam na żywo relacjonuje wydarzenia.

 

Podobne Posty

6 komentarzy

  1. Hybrydowy Auris

    A mój hybrydowy Auris rocznik 2015 to do jakiej grupy w Classicauto Cup by się załapał? Mógłbym powalczyć o puchar Toyoty :)? Mam spoiler.

    Odpowiedz
  2. Majkelpol

    Na Classicauto Cup to chyba każdy dostaje puchara. Jak się płaci z 500 zł za start to głupio tak nic nie dostać, jeszcze samochód rozjebać.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany