Harley-Davidson Street Glide Special niespecjalnie mi się podoba, w dodatku w ogóle nie lubię motocykli turystycznych. To będzie więc recenzja turystycznego Harleya pisana przez gościa, który dwukołowe sprzęty uznaje jedynie jako środek do lansowania się w mieście, a w długie trasy zawsze wybiera samochód. Czyli recenzja inna niż wszystkie.

Motocykle Harley-Davidson z linii Touring to takie dwukołowe odpowiedniki samochodów typu GT. Tych sportowych, uwodzących wyglądem, z wielkimi silnikami, stawiających na komfort w długich trasach, przeznaczonych do przemierzania kontynentu – stylowo i z fasonem.

Wielokrotnie wspominałem, że lubię Harleye, chociaż design przynajmniej połowy z nich nie idzie pod rękę z moim poczuciem motocyklowej estetyki. Najdalej mi do Harleyów z linii Touring właśnie, czyli tych największych i najdroższych, stworzonych do życia w drodze. Ale podobno tak jest, że albo się je lubi, albo nie. Nic nie poradzisz.

harley street glide special

Harley-Davidson Street Glide Special, czyli motocykl turystyczny i dwukołowy odpowiednik samochodów typu GT. Kosztuje 125 tys. zł, co czyni go jednym z droższych motocykli w ofercie Harleya. Co oferuje w tej cenie?

Nie zmienia to faktu, że ponad 1000 km ze Street Glidem Special wspominam równie ciepło, co przygodę z najlepszymi samochodami GT – np. takim Mercedesem klasy S Coupé. Co prawda wielogodzinne podróże nadal wolę spędzać na wentylowanym fotelu z masażem otoczony dźwiękoszczelnymi szybami i blachą, ale muszę też przyznać, że Steet Glide Special był fantastycznym towarzyszem w trasie przez Polskę.

harley davidson street glide special 2019 2020 test opinia 23

Ta ogromna owiewka sprawia sprawia skutecznie chroni od wiatru (o ile dobierzesz odpowiednią wysokość szybki) nawet przy autostradowych prędkościach.

 

Street Glide Special – duży i ciężki, ale…

Street Glide jest duży i ciężki. Gra w ścisłej czołówce dwukołowych zawodników wagi ciężkiej. Bez płynów waży 360 kg. Oznacza to, że jeśli podobnie jak ja ważysz około 80 kg, to manewry Street Glidem na parkingu, wycofywanie czy podprowadzenie go pod lekkie wzniesienie będą wymagać od Ciebie sporo krzepy i samozaparcia. A jak motocykl zacznie się przechylać to… po Tobie.

Z drugiej strony, kiedy już ruszysz, to Street Glide Special kurczy się wokół Ciebie. Staje się lekki, zwinny, kompletnie przestajesz czuć jego gabaryty. Skręca lekko i łatwo, hamuje stanowczo, przyspiesza energicznie. Dzięki temu zanim wyjedziesz na obwodnicę i odkręcisz manetkę w poszukiwaniu wolności, to dasz radę skutecznie powalczyć z korkami w mieście. Nie przeszkadzają nawet te kufry po bokach, bo mieszczą się w obrysie lusterek.

harley davidson street glide special 2019 2020 test opinia 5

Dużym zaskoczeniem w Street Glide był dla mnie system multimedialny. Po pierwsze jego obsługa za pomocą niewielkiego joysticka w prawej manetce była banalnie prosta. Po drugie działał szybko, nie irytował i oferował sporo funkcji z możliwością odtwarzania muzyki ze smartfona na czele. A co do muzyki, to kolejnym zaskoczeniem było to, że te dwa duże głośniki całkiem nieźle dawały sobie radę. Nawet do 100 km/h można swobodnie posłuchać ulubionej nuty w trasie.

 

Jak to jest podróżować na turystycznym Harley’u

Jeśli nie miałeś okazji jeździć turystycznym Harleyem, to trudno oddać uczucie, jakie daje jazda takim motocyklem. Warto poczuć to osobiście, jadąc nieśpiesznie, na luzie, po prostu przed siebie.

114-calowy V-Twin Milwaukee-Eight pracuje – niech będzie – aksamitnie. W przeciwieństwie do tego, co działo się w Fat Bobie, tutaj czujesz jedynie znikome wibracje. Z głośników leci muzyka, której źródłem może być telefon spięty z systemem multimedialnym, Ty siedzisz niczym władca dróg, na kanapie równie wygodnej, co dobry fotel z IKEA, przed wiatrem skutecznie osłania Cię masywna owiewka (o ile dokupisz szybkę odpowiedniej wysokości), nogi masz wyciągnięte przed siebie i czujesz, jak Twoje ego pęcznieje razem z rosnącymi obrotami.

harley davidson street glide special 2019 2020 test opinia 16

Na takiej kanapie można naprawdę daleko zajechać. Pasażer(ka) ma do dyspozycji nieco mniej wygodne miejsce , ale akcesoryjne oparcie sporo wynagradza. Moja pasażerka nie narzekała nawet po kilku godzinach. A skoro już jesteśmy przy wypadach we dwoje, to te dwa kufry po bokach mają 70 l pojemności. Zmieścicie się na dwa dni.

Te obroty dochodzą do 4 tys. na minutę. Potem jest odcięcie. Wcześniej, przy 3 tys., V-Twin oddaje Ci maksymalne 150 Nm momentu, a 90 KM mocy – niby niewiele, jak na 400 kg, ale tutaj liczy się moment – pozwala bez problemu osiągnąć maksymalne 180 km/h.

 

Street Glide Special – komfort i „Harley experience”

Koledzy specjaliści od motocykli twierdzą, że obecny Street Glide Special jest pierwszym z tak komfortowym zawieszeniem. Jeśli tak, to cieszę się, że dopiero teraz zacząłem przygodę z takimi Harleyami. W moim odczuciu zawieszenie Street Glide jest fantastyczne, ale tylko do momentu, w którym poruszasz się głównymi drogami. Na tych bocznych, na których zaczynają pojawiać się dziury i nierówności Street Glide Special potrafi wytrząść. Chociaż nie jest tak, żeby kompresował kręgi. Poza tym twardość tylnego zawieszenia można regulować, o czym dowiedziałem się po fakcie, więc może było skręcone za bardzo.

Cała reszta w Street Glide Special zapewnia typowy „Harley Experience”. Podczas zmieniania biegów masz wrażenie, że przeładowujesz pocisk w armatohaubicy, każdy ruchomy element, którym operujesz stawia solidny opór, a przy przyspieszaniu słyszysz charakterystyczne dudnienie z wydechów. Ja to bardzo lubię. To daje poczucie obcowania z maszyną, która ma duszę (więcej o tym w  poście poniżej).

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Dzisiaj będzie o duszy, czyli o czymś, czego nie posiadają rudzi, martwi i samochody elektryczne. Ciężko określić, czym są samochody z duszą. Niedawno jednak pojeździłem kolejnym Harleyem i znalazłem trzy konieczne i wystarczające warunki, które muszą zaistnieć jednocześnie, abyś poczuł, że samochód/motocykl ma duszę. 1. Silnik z charakterem. Taki, który może wszystko, ale nic nie musi poza prowokowaniem momentów, w których nie prowadzisz, a kurczowo trzymasz się życia. Ma być jak James Hunt wśród silników – niepokorny, nieokrzesany, daleki od doskonałości, ale kiedy już zabierze się do roboty, to nie zna litości. 2. Skrzynia z jajami. Taka, w której każda zmiana biegu wymaga fizycznej siły, powoduje natychmiastowy wyrzut testosteronu do krwi, daje poczucie intymnego związku z maszyną i jest równie satysfakcjonująca, co przywalenie w zęby temu gościowi na stacji benzynowej, który w kolejce przed Tobą zamawia 15 hot-dogów z trzema różnymi sosikami. To przez ten lewarek (a nie żadne łopatki) dotykasz duszy maszyny. 3. Dźwięk z nutą namiętności. Maszynę z duszą najpierw słychać, potem dopiero widać. Dźwięk ma być naturalny, z nutą namiętności, ma podkreślać charakter silnika i bez skrępowania płynąć z wydechów, a nie z głośników. Bo przerabianie benzyny na dźwięk to sztuka, a w sztuce jest coś uduchowionego. Tyle. Trzy ostatnie samochody, które testowałem i wobec których mógłbym zaryzykować stwierdzenie „maszyna z duszą” to Abarth 124 Spider, Mustang Bullitt i 911 Speedster. Ewentualnie M2 z manualem. Obecnie coraz więcej samochodów to po prostu narzędzia, genialne w swej mechanicznej doskonałości – jak AMG i RS – ale pozbawione tego niematerialnego pierwiastka, który mógłbyś nazwać duszą. A to prowadzi nas do samochodów elektrycznych. Cóż, elektryki skrzyni biegów nie posiadają wcale, wydają dźwięk równie namiętny, co odkurzacz, a ich silniki mają w sobie tyle charakteru, co pasta do zębów. Samochody elektryczne to po prostu tacy rudzi motoryzacji. Czekam na Waszych kandydatów na samochód z duszą. #harleydavidson @harleydavidsonpolska #samochody #motocykle #dusza #rudzi #elektryki #harley #fxdr #warszawa

Post udostępniony przez PremiumMoto.pl | Official (@michal_sztorc_official)

 

Street Glide Special – opinia turystycznego żółtodzioba

Zanim nie wsiadłem na Harleya Street Glide Special nie przypuszczałem, że motocykl może tak skutecznie i bez wysiłku pochłaniać setki kilometrów. 140 km/h dla Steet Glide nie jest żadnym problemem, a Ty odczuwasz tę prędkość tak samo jak w dobrym samochodzie klasy premium, czyli właściwie jej nie odczuwasz. Naprawdę piękna sprawa.

W końcu zrozumiałem, że motocyklem można komfortowo pojechać nieco dalej niż do kawiarni. Nawet dużo dalej. Zupełnie nowe motoryzacyjne doświadczenie. Nie przedłużając polecam każdemu, kto podobnie jak ja nie przepada za turystyką motocyklową i motocyklami turystycznymi.

 

harley davidson street glide special 2019 2020 test opinia 2

Okazuje się, że odpowiedni motocykl potrafi pochłaniać kilometry równie skutecznie, co dobry samochód. Też myślałem, że to niemożliwe, ale potem wsiadłem na Harleya Street Glide Special.

 

Więcej o Street Glide Special na stronie Harley-Davidson Polska

 

Dante techniczne Street Glide Special

 

 

Bell Bullitt w trasę?

Zapewne według konserwatywnych harleyowców stylówa kasku Bell Bullitt (z dobresklepymotocyklowe.pl) z wypukłą szybką nie do końca pasuje do charakteru Harleya Street Glide, ale moim zdaniem Bullitt dobrze komponuje się z turystycznym Harleyem. Może nie należy do najcichszych na rynku, ale na Street Glide i tak jesteś schowany za wielką owiewką, więc można popylać nawet z otwartą szybką.

harley davidson street glide special 2019 2020 test opinia 1

harley davidson street glide special 2019 2020 test opinia 11

 

O Autorze

Avatar

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

Moja matka mówi, że profil na Instagramie to jedyne, co mi się w życiu udało. 
Zapraszam w wolnej chwili.

close-link