Hyundai Veloster to jeden z pierwszych przedstawicieli nowej jakości w koreańskiej motoryzacji. Chociaż nie jest tak dopracowany jak najnowszy i40, to bez  wątpienia widać, że pod każdym względem Koreańczycy dokonali sporego postępu. A dodatkowo wykazali się odwagą, projektując oryginalne coupe, które po jednej stronie… ma więcej drzwi niż po drugiej.

 

 

Mogę się założyć, że jeszcze parę lat temu nikt z Was nie przypuszczał, że coś tak oryginalnego i atrakcyjnego przybędzie do nas z Korei. Tym bardziej ze znaczkiem Hyundaia na masce. Koreańska motoryzacja, dotychczas postrzegana jako producent wyrobów „samochodopodobnych”, dziś staje się poważnym graczem, nawet na niezwykle wymagającym Europejskim rynku. I o ile najmocniejszą stroną Velostera okazał się jedynie jego wygląd, to już w przypadku bardziej dojrzałego modelu i40 czy Elantra, mamy do czynienia z pełnowartościowym samochodami na miarę Europy. „Korea się zbroi” krzyczał niedawno nagłówek na okładce jednego z magazynów motoryzacyjnych. Zdecydowanie tak, a Veloster to kolejne ostrzeżenie.

Spójrzcie tylko na naszego zielonego bohatera. Niesamowicie odważna koncepcja, kunsztownie i z rozmachem ubrana w niezwykle atrakcyjną powłokę. Zazwyczaj asystując przy sesji zdjęciowej samochodów, po 5 minutach jestem znudzony, a po 10 mam ochotę rzucić lampami, blendami i resztą sprzętu i pojechać przed siebie. Jednak w przypadku Velostera było inaczej. Ponad godzinna sesja upłynęła niezwykle szybko, a ja wciąż nie mogłem się nasycić widokiem tego Hyundaia (tak, to coś nowego). Zdjęcia nie oddają niesamowitej ilości drobnych niuansów stylizacyjnych, którymi nadwozie Velostera jest wręcz naszpikowane. Analizowałem wszystkie ponad godzinę i cały czas znajdowałem jakieś nowe przetłoczenie, zagięcie czy wypukłość, które konsekwentnie zlewały się w całość. Mógłbym pisać i zanudzić Was istotą każdego detalu nadwozia, ale lepiej udajcie się do salonu Hyundaia i zobaczcie to na własne oczy. A na chwilę obecną zapraszam do naszej galerii.

Nagłówki gazet motoryzacyjnych krzyczą: „Korea się zbroi” a Veloster to kolejne ostrzeżenie dla Europy

Ok, „co za dużo, to nie zdrowo” i nie da się ukryć, że Veloster swoim wzornictwem (a właściwie nasyceniem rozmaitych linii) balansuje na granicy „niezdrowo”. Atrapy wlotów powietrza na masce nawet jedną nogą stoją właśnie po tej „niezdrowej” stronie. Generalnie jednak  koreańskie coupe nie wkracza w festyniarskie klimaty i trzymając dobry smak. I proszę, nie pytajcie mnie czy lepiej wygląda z tej strony, po której ma tylne drzwi, czy z tej, z której ich nie ma. To tak jakbyście pytali, który profil Merlin Monroe jest ładniejszy – ten z pieprzykiem czy ten bez?

Jeżeli już udacie się do salonu, nie poprzestawajcie na podziwianiu Velostera z zewnątrz. Śmiało zajrzyjcie do środka. Zobaczcie postęp jaki i tutaj dokonał się w koreańskiej motoryzacji. W kabinie widać go gołym okiem. Jedynie pociągnięcie za klamkę, któremu nie towarzyszy praktycznie żadna reakcja ani dźwięk (mimo, że drzwi zostają odryglowane) przypomina stare Hyundaie. Nie można mieć zastrzeżeń do obsługi klimatyzacji czy radia – wszystkie przełączniki są tam, gdzie ich się spodziewasz i wykonują to, czego oczekujesz – dobra europejska szkoła.

Nie pytajcie mnie, czy lepiej wygląda z tej strony, po której ma tylne drzwi, czy po tej gdzie ich nie ma

Kolejna dobra wiadomość. Na tylnej kanapie można podróżować. Podnosząc pokrywę bagażnika zachodzącą nad głowy pasażerów, można zobaczyć naklejkę ostrzegającą przed możliwością uderzenia ich przy zamykaniu klapy. Takie ostrzeżenie początkowo rodziło niepokój co do ilości miejsca z tyłu (szczególnie na wysokość). Jednak nawet przy wzroście 190 cm, mogę śmiało usiąść z tyłu i wyprostować się. Owszem, czupryną szoruję po podsufitce, a raczej klapie bagażnika, ale da się wytrzymać. Ukłon w stronę inżynierów! Jest dużo lepiej niż w Hondzie CR-Z a nawet w Peugeocie RCZ. Fakt, dłuższa podróż z pewnością nie będzie zbyt komfortowa, ale obejdzie się bez pomocy fizjoterapeuty, o  ile na końcu nie zrobisz sobie krzywdy przy przeciskaniu się przez malutkie tylne drzwi.

Skoro już wygodnie usadowiliście się za kierownicą, może czas na jazdę testową? Cóż, ponownie odwołam się do i40 by stwierdzić, że jeżeli chodzi o wrażenia z jazdy, pod każdym względem czuć, że jest on bardziej dojrzałym modelem względem Velostera. Bez wątpienia wygląd zewnętrzny koreańskiego coupe zdaje się obiecywać znacznie więcej niż jest w stanie zaoferować motor. Jednostka o pojemności 1,6 l jest wyposażona w bezpośredni wtrysk oraz systemem zmiennych faz rozrządu D-CVVT, jednak czterech cylindrów nie wspomaga żadna turbina, czego efektem jest 140 KM generowane daleko przy 6300 obr./min. Również wartość momentu wynosząca 167 Nm nie przyprawi o zawrót głowy. Silnik nie jest też uzdolniony wokalnie. Generuje miękki, pusty warkot przy niskich obrotach, który zmienia się w twardy, bezpłciowy warkot, gdy kręcimy go wyżej.

Tak czy inaczej 140 KM nie musi zmagać się ze zbyt wielką masą. Veloster waży jedynie 1235 kg, czyli prawie 100 kg mniej niż Scirocco. Pomimo, że pierwsza „setka” na liczniku pojawia się po 9,6 s (katalogowo), to dzięki dobrze pracującej, chociaż pozbawionej charakteru, 6-stopniowej skrzyni mamy wrażenie poruszania się dosyć dynamicznym autem. Nie zmienia to faktu, że za kierownicą pozostaje niedosyt wrażeń, a czerpanie przyjemności z bardziej dynamicznej jazdy zdaje się nierealne. Nie chodzi o to, że Veloster jest powolny, po prostu po coupe o takim wyglądzie spodziewasz się znacznie więcej. Na szczęście Hyundai całkiem niedawno zaprezentował Velostera Turbo o mocy 201 KM.

Bez wątpienia wygląd zewnętrzny koreańskiego coupe zdaje się obiecywać znacznie więcej niż jest w stanie zaoferować motor

Brak emocji częściowo może zrekompensować całkiem przyzwoite spalanie. W trasie Veloster potrafi przejechać 100 km na niecałych 7 litrach bezołowiowej, natomiast w mieście trzeba liczyć się ze spalaniem na poziomie ponad 9 litrów.

Veloster raczej nie rzuca wyzwania klasowym liderom pod względem komfortu. To lekkie coupe ma dosyć twardo zestrojone zawieszenie, a tłumieniu brakuje europejskiej finezji i subtelności. Na bardziej nierównych drogach, szczególnie tylna oś oparta na belce skrętnej zdaje się czasem gubić rytm, a samochód staje się zbyt podenerwowany.

Veloster z pewnością byłby dużo częściej spotykany na naszych drogach, gdyby kosztował mniej niż europejska konkurencja

Taka charakterystyka zawieszenia w połączeniu ze zbyt mocnym wspomaganiem układu kierowniczego nie daje poczucia pewności. Wszystkie podstawowe punkty kontaktu z samochodem – skrzynia, kierownica i pedały – działają nazbyt lekko przez co samochód nie potrafi zaangażować cię w proces prowadzenia. Poczynania bardziej entuzjastycznie nastawionych kierowców gasi brak początkowego zaczepienia na wejściu i spora podsterowność. Veloster jest po prostu niewymagający, łatwy w prowadzeniu i mało angażujący. Można by poczytać mu to za plus, gdyby uznać go za zwyczajny, miejski samochodzik. Ale to jest coupe, a w tej klasie wygrywają samochody które potrafią wynagrodzić kierowcę, dawać satysfakcję z agresywnej jazdy. Velosterowi tego brakuje.

Cennik Velostera startuje z poziomu 83 500 zł dla wersji Comfort. W standardzie otrzymujemy ESP, poduszki boczne oraz kurtyny, mało przydatny system VSM (ostrzegający przed niekontrolowaną zmianą pasa ruchu), 17-calowe felgi czy automatyczną klimatyzację. Cóż, za niecałe 73 tys. możemy dostać równie urodziwą Astrę GTC o takiej samej mocy. Za zaledwie 5 tys. więcej kupimy Scirocco, chociaż naturalnie z dużo uboższym wyposażeniem. Jak widać tego Hyundaia nie można nazwać okazją sezonu. A szkoda, Veloster z pewnością byłby dużo częściej spotykany na naszych drogach, gdyby kosztował mniej niż jego najpoważniejsi rywale z europy. Na starym kontynencie samym wyglądem niewiele się zwojuje.

 

 Zobacz pełną galerię Hyundaia Velostera
Skonfiguruj swojego Hyundaia Velostera

 

Hyundai Veloster 1,8 GDI Style

Silnik: 1591 cm3, 4-cylindrowy

Moc: 140 KM  przy 6300 obr./minHyundai Veloster rywale źródło: SAMAR

Moment: 167 Nm przy 4850 obr./min

Napęd: manualna, 6-biegowa skrzynia, napęd na przód

Masa: 1185 kg

Spalanie* (trasa/miasto): 8,7 l/100 km / 7,0 l/100 km

0-100 km/h: 8,7 s

V-max: 201 km/h

Cena od:83 5000 zł

Cena testowanego: 96 500 zł

*w teście

Tekst: Michał Sztorc

Zdjęcia: Michał Korniejczuk

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię?

Od ponad 10 lat na co dzień, zawodowo zajmuje się motoryzacją, a przede wszystkim testowaniem i opisywaniem dla Was nowych samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej jako bloger i freelancer na stałe współpracujący w kilkoma magazynami lifetsylowymi/motoryzacyjnymi. Nowe samochody (nie tylko te premium) to po prostu moja praca. Zdobytą wiedzą i refleksjami dzielę się z Wami tutaj.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany