Potężna Lancia to miły powiew świeżości w segmencie zdominowanym przez wielką trójkę z Niemiec. Jest coś sympatycznego i urzekającego we włosko-amerykańskiej próbie utarcia nosa  BMW, Audi i Mercedesowi. Próbie nieco niesfornej i nieokrzesanej, ale wartej uwagi i docenienia, nie tylko z powodu niższej ceny. lancia thema test

 

 

 

Proste stwierdzenie, że nowa Lancia Thema to po prostu Chrysler 300C, to jak nazwanie Scarlett Johanson kolejną amerykańską aktorką. Niby prawda, ale nie oddaje całości obrazu. Owszem z zewnątrz Thema tylko nieznacznie odbiega stylizacją od budżetowego ulubieńca raperów i gangsterów, jednak jest czymś znacznie więcej.

Gabaryty Themy budzą respekt. W potężnych nadkolach giną 20-calowe felgi, a wysoko prowadzona, wąska linia okien nadaje ostentacyjnego dynamizmu. Filary postawnej sylwetki Chryslera pozostały niezmienione. Lancia, tak jak 300C wciąż jest długa, kanciasta, wielka. Ponadto zwraca uwagę dużo skuteczniej niż BMW serii 5, nie wspominając o Audi A6 czy Mercedesie klasy E. Thema podobnie jak 300C to samochód, który nikogo nie pozostawia obojętnym. Można ją kochać, albo nienawidzić. lancia thema test

Lancia Thema to coś znaczniej więcej niż odświeżony Chrysler 300C. To nowy model!

Wnętrze Lancii to skomplikowana sprawa. Jeżeli oceniać je przez pryzmat Chryslera 300C należą się wyrazy uznania dla koncernu Fiata. Jest tu mnóstwo dobrej jakości skóry, sporo drewna i przyzwoitego plastiku, a jakość spasowania wszystkich elementów w większości przypadków nie budzi zastrzeżeń. Mamy obszerne podgrzewane i wentylowane fotele, podgrzewany wieniec kierownicy obity skórą i elegancki analogowy zegarek budzący dużo lepsze odczucia niż ten w Phaetonie. lancia thema test

A co powiecie na uchwyty na kubki, które są podgrzewane lub chłodzone? I naprawdę chłodzą porządnie. Na konsoli centralnej dominuje dotykowy… telewizor. Wyświetlacz jest ogromny, chociaż nawigacja zdaje się nieco archaiczna w porównaniu z najnowszymi systemami w niemieckich limuzynach. I tu właśnie pojawia się problem. Wnętrze Themy budzi pozytywne odczucia i jest znakomicie wyciszone, ale ogólne odczucie jakości, ten trudny do zdefiniowania „premium feel” nie jest tak namacalny jak w BMW 5 czy Audi A6.

Przyznaję, że podczas całego testu Themy za punkt odniesienia przyjąłem Audi, Mercedesa i BMW. Z tej perspektywy Lancia pozostawia pewien niesmak. Mimo napędu na tylną oś, nie potrafi zagwarantować radości z jazdy zbliżonej do tej w BMW. Nie jest też tak solidnie wykonana jak Mercedes, a dbałością o detale nie dorównuje tej z Audi. Jednak potem zerkasz w cennik i większość z powyższych uwag przestaje mieć znaczenie.

Thema w standardzie oferuje niemal wszystko, za co w salonie Mercedesa czy Audi trzeba słono dopłacić

Jedynym włoskim akcentem w Lancii jest jej serce –3-litrowy diesel V6 zaprojektowany przez VM, który możemy odnaleźć też pod maską Jeepa Grand Cherokee. Wyposażony jest w system MultiJet, wtryskuje paliwo pod ciśnieniem 1800 barów i legitymuje się mocą 240 KM. W praktyce 3-litrowa jednostka radzi sobie całkiem nieźle z rozpędzeniem prawie 2-tonowej limuzyny. Na osiągnięcie pierwszej „setki” Thema potrzebuje zaledwie 7,8 s. lancia thema test

Niestety wysokoprężna jednostka może obecnie współpracować jedynie z konwencjonalną, automatyczną skrzynią o pięciu przełożeniach. To archaiczna konstrukcja z Mercedesa, której trudno przypisać jakiekolwiek zalety. Działa powolnie, niechętnie redukuje biegi, podwyższa spalanie i jawnie demonstruje swój oldschoolowy charakter. Na szczęście, jeszcze w tym roku doczekamy się w Themie nowoczesnej, automatycznej skrzyni o ośmiu przełożeniach, która z powodzeniem pracuje w benzynowych wersjach tej włoskiej limuzyny.

Pozytywnym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę amerykańskie geny i spore gabaryty, okazało się zachowanie Lancii przy bardziej dynamicznej jeździe. Na krętych i wymagających odcinkach drogi na wysokości zadania staje układ kierowniczy. O ile podczas miejskich manewrów wspomaganie okazuje się nieco zbyt ciężkie, to z nawiązką wynagradza to właśnie przy dynamicznej jeździe. W Themie przednia oś troszczy się jedynie o nadawanie kierunku, i to czuć. lancia thema test

Układ kierowniczy zapewnia dobre czucie, tego co dzieje się z przednimi kołami i pozwala precyzyjnie obierać tor jazdy. Również zawieszenie wykazało się „europejską” charakterystyką. Zaskakują niewielkie przechyły boczne, tak charakterystyczne dla amerykańskich krążowników, jakim niewątpliwe jest Chrysler 300C. Równie imponujący okazuje się komfort. Wszelkie nierówności tłumione są niezwykle skutecznie i z całkowitym spokojem, a atmosferę komfortu wspomaga znakomite wyciszenie kabiny. Na tym polu amerykańsko-włoskie dziecko niemal dorównuje Niemcom.

Lancia ustępuje za to niemieckiej konkurencji na polu ekonomii. Podczas naszego testu Thema pochłaniała średnio 12l/100 km. To o jakieś 30 proc. więcej niż BMW, Audi czy Mercedes napędzane silnikami o podobnej mocy.

Czas by zadać kluczowe pytanie: czy warto kupić nową Lancię Themę?. Trudno jednoznacznie na nie odpowiedzieć. Z jednej strony włoska limuzyna pod względem technologicznym wypada trochę gorzej niż Audi, BMW i Merc, ale z drugiej różnica cenowa na korzyść Lancii jest bardzo atrakcyjna. Thema w standardzie oferuje niemal wszystko, za co w salonie Mercedesa czy Audi trzeba słono dopłacić. Aby móc cieszyć się BMW 530d w podobnej konfiguracji jak Thema Executive trzeba przygotować się na wydatek przynajmniej 100 tys. więcej. Jednak tutaj dochodzi istotna kwestia… spadku wartości. Nie można oczekiwać, aby Thema trzymała swoją cenę lepiej niż A6 czy Seria 5.  Wybór należy do Was. 😥

 

Zobacz naszą pełną galerię: Lancia Thema 3,0 CRD

Lancia Thema 3,0 CRD Executive test

Silnik: 2987 cm3, V6

Moc: 239 KM (176 kW) przy 4000 obr./min

Moment: 550 Nm przy 1800-2800 obr./min

Napęd: automatyczna, 5-biegowa skrzynia, napęd na tył

Masa: 1963 kg

Spalanie* (trasa/miasto): 7,5 l/100 km / 11 l/100 km

0-100 km/h: 7,8 s

V-max: 230 km/h

Ceny od: 186 579  zł

Cena wersji testowej: 226 829 zł

*w teście

 

Tekst: Eryk C.

Zdjęcia: Michał Korniejczuk

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat na co dzień, zawodowo zajmuje się motoryzacją, a przede wszystkim testowaniem i opisywaniem dla Was nowych samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej jako bloger i freelancer na stałe współpracujący w kilkoma magazynami lifetsylowymi/motoryzacyjnymi. Nowe samochody (nie tylko te premium) to po prostu moja praca. Zdobytą wiedzą i refleksjami dzielę się z Wami tutaj.

Podobne Posty

3 komentarze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany