Hybrydowy Lexus GS450h w najbardziej sportowej odmianie F sport to niezwykle wszechstronna limuzyna. Potrafi zapewnić solidną dawkę emocji zaskakując swoją zwinnością, albo komfortowo pokonywać długie dystanse szokując niskim zużyciem paliwa. Modelem GS450h Lexus pokazuje, że hybrydy mają sens.

 

 

Naszą przygodę z najbardziej sportową hybrydą na rynku – Lexusem GS450h F sport – zaczęliśmy nieco od końca. Pierwsze kilka godzin za jego kierownicą spędziliśmy na torze, gdzie poza świetnymi osiągami wykazał się niesamowitą zwinnością, stabilnością, doskonałą trakcją i zdumiewającym brzmieniem. Dopiero dwa miesiące później mięliśmy okazję dokładnie przetestować GS450h F sport na publicznych drogach. W warunkach codziennego użytkowania wyszła na jaw kolejna zaleta tej usportowionej limuzyny – ogromna wszechstronność.

Podczas jazdy na torze ciężko skupić się na takich rzeczach jak wykończenie wnętrza czy komfort. Liczą się tylko przycisk odłączający kontrolę trakcji (nigdy całkowicie) i pokrętło przestawiające wszystkie systemy w stan najwyższej gotowości.

Z każdym kolejnym zakrętem GS450h F sport udowadniał, że jest najbardziej sportową i najlepiej prowadzącą się hybrydą na rynku

Podczas testu drogowego można lepiej docenić luksusowe aspekty hybrydowego Lexusa. W wersji F sport zasiadamy w niezwykle obszernych, komfortowych i wentylowanych fotelach obitych czerwoną skórą. Można je regulować na 16 sposobów, nawet to jak ciasno mają opinać ciało swoimi boczkami. Pozycja za wyjątkowo zgrabnym wieńcem kierownicy z logo F Sport jest odpowiednio niska, co w limuzynach tego typu (nawet ze sportowymi aspiracjami) jest rzadkością (patrz Volvo S60). Z czerwienią skóry idealnie kontrastuje czarne wykończenie kabiny charakterystyczne dla wersji F sport. Miejsca W GS jest sporo, również na tylnej kanapie, chociaż obszerny tunel środkowy nie spodoba się osobie, która zajmie centralne miejsce z tyłu. Praktyczne aspekty ogranicza też brak możliwości złożenia tylnych oparć, ale bagażnik o pojemności 465 litrów zapewnia wystarczającą przestrzeń na bagaże.

Wykonanie kabiny i spasowanie poszczególnych elementów stoi na najwyższym poziomie na jaki obecnie stać japońską motoryzację. Czy dorównuje on temu znanemu z BMW serii 5 lub Mercedesa klasy E? Owszem, chociaż jakoś niektórych plastików jest typowa dla Toyoty i nieco ustępuje niemieckiej klasie premium.

Za wszechstronny charakter Lexusa GS450h odpowiada niepozorne pokrętło na tunelu środkowym, które zmienia ustawienia wszystkich podstawowych systemów auta. Do wybory mamy tryby Eco, Normal, Sport oraz w wersji F sport – Sport +. Jak Lexus zachowuje się w tym ostatnim trybie pisaliśmy już przy okazji jazd na torze. Na publicznych drogach utwardzenie zawieszenia, maksymalne wyostrzenie reakcji na gaz i „przyśpieszony” układ kierowniczy wydobywają z niemal 5-metrowej, 2-tonowej limuzyny cały jej potencjał. Potencjał niebagatelny. GS wspomagany systemem skrętnych tylnych kół z każdym kolejnym zakrętem GS450h F sport udowadniał, że jest najbardziej sportową i najlepiej prowadzącą się hybrydą na rynku. Kropka!

Nie przeszkadza mu to jednak w osiąganiu rewelacyjnych wartości średniego spalania i zapewnieniu wyjątkowego komfortu kiedy porusza się w trybie Normal lub Eco. Dzięki zastosowaniu hybrydowego układu napędowego, auto z 3,6 litrowym, wolnossącym silnikiem V6, osiągające 100 km/h w 5,9 s i generujące 345 KM potrafi w trasie spalać niecałe 7 l/100 km. Chyba największe zalety hybrydowa technologia manifestuje w mieście. GS ma obowiązek ruszać na silniku elektrycznym i może rozpędzić się do 40 km/h tylko na energii akumulatorów. Dzięki temu potrafi zużyć jedynie 8,5 l benzyny na 100 km. Znajdźcie niemieckiego diesla o podobnej mocy, który tak potrafi.

A to sprowadza nas do kwestii ceny. Nie da się ukryć, że zaawansowana technologia hybrydowa zaszczepiona w luksusowej japońskiej limuzynie nie jest tania, ale… Jeżeli popatrzymy na niemieckich rywali o zbliżonych osiągach i podobnym zużyciu paliwa, do wyboru mamy jedynie diesle. A BMW serii 5 czy Audi A6 z dieslami pod maską są jakieś 15 tys. droższe od Lexusa GS450h. Hybryda zamiast downsizingu? To ma sens!

 

 

Lexus GS540h F sport

 

Silnik spalinowy: 3456 cm3, V6

Silnik elektryczny:  synchroniczny na prąd przemienny o mocy 200 KM i momencie 275 Nm

Moc (V6): 292 KM (215 kW) przy 6000 obr./min

Moment (V6): 352 Nm przy 4500 obr./min

Napęd: bezstopniowa przekładnia CVT, napęd na tył

Masa: 1910 kg

Spalanie* (trasa/miasto): 6,4 l/100 km / 8,6 l/100 km

0-100 km/h: 5,9 s

V-max: 250 km/h

Ceny od: 253 200 zł

Cena wersji testowej: 352 400 zł

*w teście

 

Tekst i zdjęcia: Michał Sztorc

 

Podobne Posty

Jedna odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany