Hamulec w podłogę, gwałtowny skręt, dudnienie ABS-u, uderzenie, huk, wybuch poduszek, kolejne uderzenie, cisza… Deska rozdzielcza błyszczy niczym choinka, czuję charakterystyczny zapach gazu z poduszek, stoję w poprzek pasa, ktoś mówi coś do mnie po angielsku. Nie jest dobrze…

OK, przyznaję, miałem stłuczkę. Właściwie to wypadek – najpoważniejszy, odkąd ponad 12 lat temu odebrałem prawo jazdy. Pełny pakiet – policja, karetka, dwie lawety, w tym jedna po Mercedesa C300 Hybrid, którym jechałem. Takie chwile jak te nie zdarzają się zbyt często – cytując Kamila Bednarka, ale skoro już doszło do tych niemiłych wydarzeń, to stwierdziłem, że może warto napisać coś o (crash)teście klasy C. W końcu mało kto ma okazję przeprowadzić go osobiście.

Wystarczy chwila i jest po tobie

Niedziela wieczór. Centrum Krakowa, szeroka, trzypasmowa droga i duże natężenie ruchu. Wracałem właśnie ze zdjęć samochodu testowego. Nagle na moim pasie, tuż przed maską, pojawia się (do tej pory niezidentyfikowany) mały, czerwony samochód. Hamulec w podłogę. Przy prędkości około 70 km/h rezultat jest mizerny, a różnica prędkości zbyt wielka. Dodatkowo nawierzchnia mi nie sprzyjała – asfalt jest śliski, choć zupełnie suchy. Widzę, że jeżeli nie wykonam żadnego manewru, to staranuję intruza. Z jednej strony krawężnik na wysokość 1/3 koła, z drugiej mam więcej miejsca, ale za to sporo samochodów. Przy pełnym hamowaniu (wspomaganym przez system Adaptive Brake*) energicznie odbijam w stronę wolno poruszających się aut na sąsiednich pasach, udaje mi się wytracić sporo prędkości, niestety zawadzam o tylny narożnik innego pojazdu, odbijam się od niego i kończę na pasie zieleni po przeciwnej stronie drogi. Od momentu, w którym zauważyłem samochód na swoim pasie do momentu, w którym stoję w poprzek zupełnie innego pasa mijają może 2 sekundy. W kampaniach społecznych na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym mówią prawdę – wystarczy moment i może być po tobie.

Mercedes C300 Hybrid AMG

Mercedes-Benz C300 Hybrid z pakietem stylizacyjnym AMG. Pakiet zewnętrzy to wydatek 9,8 tys zł, wewnętrzny – 6,8 tys. zł. Prezentuje się całkiem nieźle.

Zaraz po tym gwałtownym zatrzymaniu mam wrażenie, że z „mojej” klasy C300 Hybrid nic nie zostało. Wystrzały poduszek powietrznych, uderzenie w samochód, potem w krawężnik i latarnie – nie ma co, poleciałem jak dzik w żołędzie. Szybko dochodzę do siebie. Przez powoli rozrzedzający się gaz z poduszek zaczynam dostrzegać choinkę kontrolek na tablicy wskaźników, a w tle ktoś mówi coś po angielsku.

Systemy bezpieczeństwa w Mercedesie klasy C – test praktyczny

Hello, sir, is everything OK? Sir? Sir, hello? Do you need help? Cholera, to do mnie. Zerkam na ekran systemu multimedialnego i widzę ikonę aktywnego połączenia telefonicznego. Okazuje się, że jestem na gorącej linii z centrum dowodzenia Mercedesa. Odpalenie poduszek powietrznych skutkuje natychmiastowym połączeniem z centralą. Szkoda, że dopiero po chwili zorientowałem się w zaistniałej sytuacji, inaczej zaoszczędziłbym panu z centrali naprawdę wielu polskich przekleństw, które wyrzucałem z siebie nieprzerwanym ciągiem.

Taki żywy anioł stróż należy do wyposażenia standardowego i znajduje się w pakiecie Connect me. W razie wypadku samochód automatycznie nawiązuje połączenie alarmowe z centralą pogotowia Mercedes-Benz. Można to zrobić także samodzielnie za pośrednictwem przycisku SOS na podsufitce. Jednocześnie do centrali wysłane zostają dane pozycyjne GPS oraz inne informacje. Nie potrzeba sparowanego telefonu. Centrala alarmowa szybko sprawdza, czy jest potrzebna pomoc. W sytuacji kryzysowej dane alarmowe są przekazywane do publicznej europejskiej centrali ratunkowej, która podejmie dalsze działania. To działa.

Mercedes C300 hybrid wnetrze

Wnętrze Mercedesa klasy C300 Hybrid w konfiguracji za ponad 300 tys. zł. Skromnie, ale czysto. I bezpiecznie. Wykończenie czarnym drewnem jesionu to dodatek za 1,5 tys. zł.

Łamanym angielskim odpowiedziałem panu, że miałem wypadek, że jestem cały (chociaż bolał mnie bark i poduszka przytarła mi rękę), że nie ma ofiar, ale gorzej wygląda sprawa z samochodem. Nie chciałem podrywać żadnych śmigłowców ratunkowych, więc podziękowałem za pomoc i powiedziałem, że dam sobie radę. I wish you all the best, sir – zakończył Pan z Mercedesa.

Muszę przyznać, że w awaryjnej sytuacji pomoc tego typu, świadomość, że ktoś cały czas czuwa i w każdej chwili możemy porozmawiać z kimś, kto będzie potrafił nam pomóc, bardzo podnosi na duchu oraz uspokaja w tak traumatycznym przeżyciu, jakim jest wypadek . Wrażenia klasy premium.

Więcej na temat systemów bezpieczeństwa w nowej klasie C dowiecie się na specjalnej stronie.

Pomoc na wyciągnięcie palca – system Mercedes Connect Me

Teraz przyszedł czas na skorzystanie z kolejnej funkcji systemu Connect me – zgłoszenie awarii. Służy do tego drugi przycisk na podsufitce. Na stronie Mercedesa czytamy, że przycisk umożliwia nawiązanie natychmiastowego kontaktu z Service24h Mercedes-Benz, który podejmie wszystkie konieczne działania. Wszystko się zgadza, poza tym „natychmiastowym”. W niedzielę wieczór na połączenie czekałem dobre 10 min. Kiedy stoisz w poprzek jezdni, samochód nie nadaje się do jazdy, a policja puka do szyby, 10 min zdaje się niczym wieczność. W końcu jednak po drugiej stronie odzywa się pracownik centrali. Informuję go o tym, co się stało i podaję kilka niezbędnych danych samochodu. Po kolejnych 15 minutach dzwoni Pani z pomocy drogowej, a po kolejnych 10 – Pan z lawety. Pomoc jest w drodze.

Okazało się, że z samochodem nie jest tak źle, jak mi się wydawało. Policjanci byli jeszcze większymi optymistami, bo poprosili, żebym spróbował wjechać głębiej na pas zieleni, by odblokować ruch. Panie, to nowy Mercedes, hybryda, elektryka, zabezpieczenia, wszystkie kontrolki świecą, ni cholery nie odpalę – tłumaczę funkcjonariuszowi. Dla pewności jednak spróbowałem. I wiecie co? Nie odpalił! Chwilę później Pan od lawety również zapytał, czy jestem w stanie włączyć silnik i kawałek odjechać. Wygląda więc na to, że bardziej „analogowy” samochód z podobnymi uszkodzeniami prawdopodobnie dałby jeszcze radę ruszyć.

mercedes-c300-hybrid-amg-3

Z testu Mercedesa klasy C wyszedł crash test. Uszkodzenia skutecznie unieruchomiły samochód. Zadziałała aktywna maska silnika – zwróćcie uwagę na uniesioną krawędź przy szybie. Teoretycznie ma chronić pieszych, w tym wypadku się nie przydała.

Polecam również animacje objaśniające działanie niemal wszystkich technologii bezpieczeństwa w Mercedesie

Poduszka kolanowa jest premium

Wróćmy jeszcze do poduszek. Pierwszy raz miałem okazję przetestować działanie tej kolanowej (znajdującej się w standardzie). Świetny wynalazek. Spisała się znakomicie. Na kolanach poczułem jedynie jej miękkie muśnięcie. Najgorszy moment wypadku odbył się przy prędkości 30, może 40 km/h. To dużo, jeżeli przywołacie w pamięci sceny z crash testów Euro NCAP wykonywanych przy 65 km/h. Na szczęście przeszkoda, w którą uderzyłem była odkształcalna, więc i siła nieco mniejsza. Jednak gdyby nie poduszka, kolana przywaliłby o twarde plastiki klasy C. A wtedy wrażenia byłby… mniej premium.

Jest 5 gwiazdek od Euro NCAP, jest dobrze.

W testowanym egzemplarzu zabrakło całej palety zaawansowanych systemów bezpieczeństwa dostępnych jako wyposażenie opcjonalne. Jak na ironię losu nie zamigało żadne światełko, nie usłyszałem też żadnego ostrzegawczego brzęczyka, które tak irytują w czasie jazdy w coraz większej liczbie samochodów. Brakło systemu Pre-Safe** czy BAS Plus***. Chociaż i tak nic by tu nie pomogły. Zadziałała za to aktywna maska silnika. W przypadku zderzenia czołowego z udziałem pieszego lub rowerzysty maska silnika się unosi. Zwiększony odstęp od podzespołów w komorze silnika tworzy dodatkową przestrzeń deformacyjną, dzięki czemu można wcześniej zamortyzować uderzenie i w ten sposób zmniejszyć ryzyko odniesienia obrażeń. W tym wypadku na niewiele się zdała.

mercedes-c300-hybrid-amg

ILS – inteligentne reflektory w technologii LED za 6 tys. zł na szczęście nie ucierpiały. Reszta elementów już tak.

Zabrali dowód, prawa jazdy nie oddałem

Koniec końców Mercedes C300 Hybrid dotarł do najbliższego ASO, gdzie kilka dni później rozpoczął rekonwalescencję. Ja zostałem z oprawką po dowodzie rejestracyjnym, który zatrzymała policja, 500-złotowym mandatem za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym i z ciężkim urazem na psychice. Do tego mogę dołożyć jeszcze cięższy wstyd przed działem PR Mercedes-Benz Polska. W kwestii mandatu nie do końca poczuwałem się do winy. Właściwie to nawet nie przekroczyłem dozwolonej prędkości, która w tamtym miejscu wynosiła 70 km/h. Ale narobiłem ambarasu i prawie na godzinę zakorkowałem główną arterię Krakowa. Panowie policjanci z rozbrajającą szczerością przyznali, że komuś mandat muszą wystawić (wie pan, Warszawa naciska), a ani kierowcy czerwonego auta, ani świadków nie ma więc i oni wyjścia nie mają. Jeśli się nie zgadzam, to ewentualnie mogą zabrać mi uprawnienia (wie pan, Warszawa ma teraz na to parcie).

Chcesz dowiedzieć się więcej o Mercedesie klasy C? Zobacz test wersji C220 BlueTec.

 

Opis niektórych systemów bezpieczeństwa w Mercedesie

*Adaptive Brake – funkcja wstępnego napełniania układu hamulcowego i przesunięcia okładziny hamulcowych do tarcz, gdy tylko kierowca szybkim ruchem cofnie nogę z pedału gazu.

**Pre-Safe – w razie rozpoznania niebezpieczeństwa kolizji z pojazdem lub pieszym, hamulec PRE-SAFE® emituje wizualne i dźwiękowe ostrzeżenia. Jeśli kierowca nie reaguje, system może samoczynnie zmniejszyć prędkość samochodu – aż do zatrzymania. Pozwala to unikać wypadków lub łagodzić ich skutki. Dzięki czujnikom radarowym bliskiego i dalekiego zasięgu oraz kamerze stereo hamulec PRE-SAFE® może przy prędkości od 7 do 200 km/h reagować na pojazdy poprzedzające, natomiast przy prędkości od 7 do 72 km/h na nieruchome obiekty oraz stojących lub powoli poruszających się pieszych.

***BAS Plus – ten system może zmniejszyć ryzyko zaistnienia wypadku najazdowego lub zderzenia na skrzyżowaniu. Jeśli system zarejestruje zagrożenie, a kierowca naciśnie na hamulec, BAS PLUS może odpowiednio do sytuacji zwiększyć ciśnienie hamowania, aby w najlepszym przypadku uniknąć zderzenia z innym pojazdem lub z pieszym.

Co się dzieje, kiedy rozbijesz samochód testowy?

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat na co dzień, zawodowo zajmuje się motoryzacją, a przede wszystkim testowaniem i opisywaniem dla Was nowych samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej jako bloger i freelancer na stałe współpracujący w kilkoma magazynami lifetsylowymi/motoryzacyjnymi. Nowe samochody (nie tylko te premium) to po prostu moja praca. Zdobytą wiedzą i refleksjami dzielę się z Wami tutaj.

Podobne Posty

10 komentarzy

  1. Janek

    Hej, a z ciekawości to jak to jest z ubezpieczeniem takiej testówki? No i z naprawą, bo to może trochę podrenować kieszenie. Wszystko leci z AC czy od Mercedesa czy Ty coś od siebie tez dołożysz?

    Odpowiedz
    • Michał Sztorc

      Hej,
      często spotykam się z tym pytaniem. Poświecę tej kwestii osobny wpis w dziennikach PrermiumMoto.pl, a może cały wpis. Generalnie, w większości przypadków, działa AC – importerzy biorą pod uwagę, że wypadki się zdarzają. Wiadomo, są ograniczenia – alkohol, wyjątkowe zaniedbanie ze strony testującego, wtedy bywa gorzej. Słyszałem o redakcji, która musiała pokryć szkody za uszkodzone Porsche.

      Odpowiedz
      • Adam

        Bo Porsche ma trochę inny zapis w umowie niż Mercedes-Benz. Tam odpowiedzialność za wypadek, o ile szkoda nie zostanie rozliczona w całości z AC ( a zawsze pewnie czegoś ubezpieczyciel w tak drogim aucie nie rozliczy), pokrywa testujący, co niestety eliminuje małe redakcje, w tym moją, bo strach o złamanie życia – a przecież zawsze może się coś zdarzyć – jest większy niż chwila zabawy za kierownicą Porsche. Również BMW wprowadziło odpowiedzialność za szkody – w tym przypadku do ok. 4,5 tys. zł (tysiąc euro). To zagrywka po to, żeby eliminować leszczy, którzy mając prawko od roku chcą podriftować nowym BMW – tu niestety ukłon do redakcji Ringiera czy Polska Presse, które dając samochody testowe przypadkowym 19-letnim kolesiom, którzy ślinią się na samą myśl o przejażdżce nowym autem, psują nam, dziennikarzom moto renomę. Absurd sprzed dwóch lat: kolesie z jednej z najbardziej znanych redakcji nakupili sobie wódki i chipsów za firmową kartę Skody za 800 zł. Efekt? Skoda wycofała karty paliwowe. W dodatku często oddawane są brudne auta, które pod warstwą błota mają uszkodzenia. Po co o tym mówić? Lepiej uciec do domu, a następnemu najwyżej odwołają test. Niestety wieś, jaka panuje wśród dziennikarzy moto w Polsce jest porażająca… Pozdrawiam, kolega po fachu.

  2. Michał Sztorc

    Hej Adam,
    nie chciałem aż tak wchodzić w szczegóły, ale fakt, co firma to inna polityka, ale generalnie jeżeli nie doszło to jakiejś nietypowej sytuacji, to AC działa. Z tą Skodą to nie jest jakaś miejska legenda :)?

    Odpowiedz
    • Adam

      Hej, nie jest niestety. Inny pr-owiec, nie będę mówił jakiej marki był przewieziony taksówką, która wydała mu się znajoma… Jak się okazało, synek dawał samochód tacie taksówkarzowi, żeby sobie kręcił przebiegi 😀 Piszę o tym otwarcie, bo tak jak pisałem wcześniej – tracisz Ty, tracę ja, tracą pasjonaci… Pozdrowienia, Adam.

      Odpowiedz
  3. Elo

    Ponoć te zajeżdżające drogę auta-widmo (inna wersja to pies lub kot wbiegający na drogę) które później ulatniają się tak, że żadni świadkowie ich nie widzą, nie ma ich na monitoringach to jedna z częstszych przyczyn wypadków gdy ktoś wypada z drogi 😉

    Odpowiedz
  4. dario

    Kiedy patrzę na tego Mercedesa nie sposób się oprzeć wrażeniu że nieco lepiej się prezentuje Infiniti Q50 S Hybryda, wyposażenie prawie identyczne i silnik jakby znajomy, nie da się ukryć ze Infiniti jest jednak bardziej nietuzinkowy.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany