Na świecie jest zaledwie tysiąc takich Peugeotów. W Polsce przy sprzyjających okolicznościach będzie ich raptem 10. Nic więc dziwnego, że RCZ Brownstone przyciąga spojrzenia znacznie skuteczniej niż niejedno Porsche. Kosztuje przy tym ułamek tego co musimy zapłacić za 911 czy Boxstera.

 

 

 

Peugeota RCZ, którego widzicie na zdjęciach, w wyjątkowej, limitowanej wersji Brownstone można mieć za 135 tys. zł. Cena może wydawać się wysoko, w końcu mówimy o małym Peugeocie. W rzeczywistości jednak to bardzo rozsądna oferta jak na jeden z najbardziej oryginalnych samochodów ostatnich lat. W dodatku w niezwykle rzadkiej wersji.

Możecie twierdzić, że RCZ jest zbyt podobny do TT, że Golf GTI jest szybszy, i że „pod spodem” to zwykłe 308. Nasz RCZ bez problemu broni się przed takimi zarzutami. W tej cenie nie ma drugiego tak krzykliwego coupe czystej krwi. Nadzowie pokryte lakierem w unikalnym kolorze Guaranja, muśnięte matowymi pasami i osadzone na czarnych 19-calowych felgach zza których prześwitują równie czarne zaciski hamulców prezentuje się wręcz wyzywająco. A to dopiero początek.

RCZ po prostu nie rozczarowuje pod żadnym aspektem. A rozczarowanie to słowo, którego na arenie współczesnej motoryzacji musimy używać zbyt często

Same proporcje nadwozia mogą sugerować, że silnik RCZ-ta ukryto gdzieś między podnoszonym spoilerem a tylnymi siedzeniami. Cała „szklarnia”, ujęta w dwa kontrastujące z kolorem uwodzicielskiej karoserii łuki, przesunięta jest daleko do przodu nadając RCZ-towi egzotycznego, centralnosilnikowego image’u. Jednak 200-konna perełka koncernu PSA opracowana wspólnie z BMW umieszczona jest nad przednią, napędzaną osią.

Lekkie rozczarowanie może budzić jedynie spojrzenie na RCZ-ta centralnie z przodu. Z tej perspektywy ogromna „paszcza” wygląda jak… w każdym innym Peugeocie, chociaż sama w sobie nie jest zła.

Intrygująco, chociaż już bardziej przyziemnie, prezentuje się wnętrze. Wiesz, że siedzisz w Peugeocie, ale czuć wyraźną nutę dystynkcji adekwatną do tego, co dzieje się na zewnątrz. Deska rozdzielacza jest pieczołowicie i szczodrze obszyta miękką skórą i ozdobiona analogowym zegarkiem. Zaraz po otwarciu drzwi w oczy rzucają się fantastyczne fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, pokryte brązową – a jakże – skórą Cohiba i Alcantarą. Spłaszczona u dołu kierownica, metalowe nakładki na pedały i świetnie pracujący (jak na Peugeota) lewarek manualnej skrzyni dopełniają indywidualny charakter wnętrza odpowiednią dozą sportowości.  Jedyne zastrzeżenie może budzić staroświecki ekran nawigacji, który nijak nie pasuje do designerskiego ducha RCZ Brownstone.

Rozprawiając o prawdziwym i pięknym coupe nie wypada wspominać o pojemności bagażnika i innych praktycznych aspektach. Warto jednak zaznaczyć, że oparcia tylnej „kanapy” RCZ  można złożyć uzyskując solidne 640 litrów przestrzeni do zagospodarowania. I tak, z tyłu raczej trudno posadzić normalnie zbudowanego człowieka.

Po zajęciu miejsca za kierownicą Peugeota RCZ otrzymujesz dokładnie to czego oczekujesz od tego coupe – zarówno w kwestii osiągów jak i prowadzenia

W RCZ siedzimy odpowiednio nisko, czyli prawie na asfalcie. Jak na samochód zbudowany na bazie zwykłego kompatka to spore osiągnięcie. Nie czujemy się przy tym klaustrofobicznie jak np. we wspomnianym wcześniej TT czy MX5. Już po pierwszych kilometrach czuć, że pod designerskim nadwoziem Peugeota kryje się bardzo kompetentna maszyna. RCZ prowadzi się znakomicie, mimo że koła tylnej osi łączy najprostsza belka skręta. W 200-konnej odmianie przednie zawieszenie zostało specjalnie wzmocnione co dodaje RCZ animuszu przy agresywnej jeździe. Za kierownicą z pewnością docenisz wysunięcie kół na krawędzie nadwozia i krótkie zwisy, niczym w MINI. Dzięki temu RCZ jest niezwykle stabilny przy ostrzejszej jeździe i łatwy w prowadzeniu. Można śmiało twierdzić, że RCZ to najlepiej prowadzący się Peugeot od bardzo, bardzo dawna.

Na uznanie zasługuje też zestrojenie zawieszenia, które mimo sportowego zacięcia nie męczy nadgorliwym przekazywaniem do wnętrza wszelkich nierówności. Dłuższych podróży nie uprzykrzają nawet 19-calowy felgi. Mimo że Peugeot nie korzysta z modnych adaptacyjnych amortyzatorów, świetnie łączy komfort z niewielkimi przechyłami. Zawieszenie jest przyjemnie sprężyste i pozwala na bardzo dużo przy dynamicznej jeździe.

Już przy pierwszym gwałtownym przyspieszeniu kabinę RCZ wypełni rasowy dźwięk. Ok, pomruk jest generowany sztucznie przez membranę w układzie dolotowym, i słyszalny tylko we wnętrzu. Jednak głęboki, soczysty warkot narastający wraz z obrotami, jest niesamowicie uzależniający. Jest jak głos w twojej głowie, który każe rozpędzać się i zwalniać tylko po to, aby ponownie móc się rozpędzić. A co w kwestii rozpędzania może zaoferować 200-konny, turbodoładowany motor? Wystarczająco dużo. Pierwsza setka pojawia po 7,5 s. Nie jest to imponujący czas, ale z perspektywy kierowcy w zupełności wystarcza by uznać RCZ za dynamicznego. Zalety tego motoru już niebawem poznają właściciele kolejnego specjalnego Peugeota – modelu 208 GTi.

W czym tkwi magia RCZ? W jego harmonii i równowadze między wszystkimi elementami. W emocje, które buduje zmysłowe nadwozie, znakomicie wpisuje się wnętrze. Po zajęciu miejsca za kierownicą otrzymujesz dokładnie to, czego oczekujesz od coupe o takim wyglądzie – zarówno w kwestii osiągów jak i prowadzenia. Do tego rasowy dźwięk, który jest ukoronowaniem ekscytacji jaką budzi RCZ Brownstone.

Nawet jeżeli francuzom udało się osiągnąć ten nienamacalny motoryzacyjny Jinjang przez przypadek, to i tak należą im się słowa najwyższego uznania. RCZ po prostu nie rozczarowuje pod żadnym aspektem. A rozczarowanie to słowo, którego na arenie współczesnej motoryzacji musimy używać zbyt często… 😥

 Zobacz pełną galerię Peugeota RCZ Brownstone

Peugeot RCZ Brownstone 200THP

Silnik: 1598 cm3, R4

Moc: 200 KM (176 kW) przy 5500 obr./min

Moment: 275 Nm przy 1700-4500 obr./min

Napęd: manualna, 6-biegowa skrzynia, napęd na przód

Masa: 1275 kg

Spalanie* (trasa/miasto): 6,8 l/100 km / 11 l/100 km

0-100 km/h: 7,5 s

V-max: 237 km/h

Ceny od: 101 900  zł

Cena wersji testowej: 135 100 zł

*w teście

Tekst: Eryk C.

Zdjęcia: Michał Korniejczuk

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię?   Od ponad 10 lat na co dzień, zawodowo zajmuje się motoryzacją, a przede wszystkim testowaniem i opisywaniem dla Was nowych samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej jako bloger i freelancer na stałe współpracujący w kilkoma magazynami lifetsylowymi/motoryzacyjnymi.

Podobne Posty

5 komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany