Dokładnie 29 kwietnia 2014 roku Ferrari zniosło embargo na materiały z pierwszych jazd testowych hybrydowym LaFerrari. Zaproszono na nie najpoważniejsze redakcje (poza PremiumMoto.pl), a dziennikarze mieli okazje sprawdzić niemal 1000-konnego, czerwonego potworka na torze Fiorano i na okolicznych drogach. Czy doszukali się jakichś wad w wartym ponad 1,3 mln euro Ferrari? Czy mieli jakieś zastrzeżenia do auta, które reprezentuje wszystko, czego do tej pory Ferrari nauczyło się o tworzeniu samochodów drogowych i wyścigowych? Jak wypadł test LaFerrari?

Przyjrzeliśmy się bliżej recenzjom Evo Magazine, Car Magazine oraz Autocar. Trzeba przyznać, że panowie redaktorzy są wyjątkowo zgodni w swoich relacjach zza kierownicy LaFerrari. Zupełnie jakby wcześniej ustalili wspólną wersje zeznań. Wszyscy trzej podkreślali z jaką łatwością prowadzi się to najszybsze Ferrari w historii. Jednomyślnie przyznali, że ma się wrażenie prowadzenia Ferrari 458 (zaznaczając, że to komplement). Tylko po wciśnięciu gazu zaczynają się dziać rzeczy nadprzyrodzone.

Ferrari LaFerrari – test (nie do końca nasz)

Redaktor Evo określa LaFerrari mianem „super impresive” i dodaje, że mimo tej całej, niezwykle wyszukanej technologii, ma się uczucie prowadzenie tradycyjnego supersamochodu z Maranello. „W sposobie, w jaki LaFerrari się prowadzi zdaje się niczym większy brat 458” – podsumowuje Evo.

Podobna konkluzja płynie od Autocar: „LaFerrari zdaje się niczym 458 z 1000 konnym silnikiem V12 pod maską. Auto jest przyjazne, przewidywalne, łatwe w opanowaniu. Różnica polega tylko na tym, co dzieje się, kiedy wciśniesz pedał gazu. Czegoś takiego nie doświadczysz nawet w Veyronie”.

Również redaktora Car stwierdził, że najbardziej zaskakujące i imponujące w LaFerrari jest to, jak przyjazne jest w prowadzeniu, jak łatwo wykorzystać pełen potencjał i czerpać radość z jazdy.

ZOBACZ TEŻ: Wszystko o Ferrari LaFerrari

Evo odważyło się już zaocznie porównać LaFerrari z Porsche 918 i McLarenem P1. Richard Meaden stwierdził, że w LaFerrari nie ma typowej dla samochodów hybrydowych z systemem odzyskiwania enregii z hamowania, a obecnej w 918, mało jednorodnej pracy pedału hamulca. Ponadto dodał, że LaFerrari to „Tottaly different experience” niż McLaren P1.

Hamulce to jedyne zastrzeżenie, które do LaFerrari miał Car. O ile na torze ich moc okazała się fantastyczna, to na drogach publicznych słaba modulacja przy małych prędkościach nie przypadła do gustu prowadzącemu.

Wiemy już, „jak jeździ” LaFerrari. Teraz zapewne przyjdzie czas na liczne porównania hybrydowego Ferrari z jego rywalami z Niemiec (Porsche 918) i Wielkiej Brytanii (McLaren P1). Chociaż już teraz wygląda na to, że to Włosi zbudowali najlepszy, hybrydowy super(hyper?)samochód na świecie.

Pierwsze testy LaFerrari

zródlo: Evo/Autocar/Car/MS

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Jedna odpowiedź

  1. Kcole

    wow! ile bym dała za jazdę tym samochodem. zachwyt w czystej formie. Tym większa ciekawość mnie zżera, że do tej pory jeździłam tylko kilka razy hybrydowym aurisem. Super byłoby porównać napęd w dwóch tak skrajnie róznych samochodach 🙂

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany