Czy technologie mogą być profilowane ściśle pod względem płci? Okazuje się, że jak najbardziej tak. Największe znaczenie w dzisiejszych czasach mają te rozwiązania, które gwarantują nam profilaktykę zdrowotną. Tu właśnie do gry wkraczają na przykład aplikacje, które mogą monitorować cykl albo przenośne KTG. Inne wynalazki cywilizacyjne to, chociażby urządzenie służące do ćwiczenia mięśni dna miednicy albo inteligentny wibrator.

W ostatnim czasie widać bardzo intensywny wzrost rynku produktów i usług nakierowanych właśnie na potrzeby kobiet. Okazuje się, że w dobie postępu cyfrowego liczą się nie tylko darmowe spiny bez depozytu albo gry komputerowe, ale właśnie również rozwiązania ogólnie określane jako branża femtech. A rokowania tej przestrzeni gospodarczej są rzeczywiście bardzo dobre. Jak twierdzą analitycy, wartość tego rynku do 2027 roku ma przekroczyć aż 60 miliardów dolarów. Polska oczywiście nie zostaje tu w tyle, ponieważ w naszym kraju także widać bardzo duży rozwój firm, które koncentrują się na zdrowiu kobiet i ich seksualności.

Typowo kobiece potrzeby

Mechanizm ten jest zresztą bardzo ściśle zatopiony w szeroko rozumianym rozwoju społecznym. Widać tu bardzo dużą zależność w stosunku do nacisku na prawa reprodukcyjne albo na wszystko to, co jest związane z emancypacją seksualną kobiet. W coraz większej ilości proponowane usługi i produkty, które są nakierowane typowo na kobiece potrzeby to właśnie odpowiedź no takie tendencje społeczne. Bardzo dużo pojawia się na rynku aplikacji, a także artykułów, które są ściśle związane z opieką nad dziećmi najmłodszymi oraz z ciążą. Są to, więc bardzo duże możliwości inwestycyjne, choć paradoksalnie nie widać tu zainteresowania zbyt dużego ze strony inwestorów. Dlaczego takim femtechom jest znacznie trudniej o pozyskanie środków pieniężnych na inwestycje? Odpowiedzią jest brak zrozumienia potrzeb, na które odpowiadają właśnie firmy oferujące takie artykuły.

Femtech, czyli kobiece technologie

Czym więc jest tak naprawdę femtech? Jak się domyślić jest to skrót z języka angielskiego od sformułowania feminine technologies. Najprościej mówiąc, chodzi tu o wszelkie przedsięwzięcia biznesowe ogniskujące się wokół innowacyjnych technologii, które będą się koncentrowały właśnie na seksualności kobiet oraz ich zdrowiu. Firmami, które wdrażają w życie tego typu rozwiązania, kierują najczęściej też kobiety. Termin ten powstał w 2016 roku i został wprowadzony do użycia i języka powszechnego przez pochodzącą z Danii przedsiębiorczynię Idę Tin. Ona dała się poznać światu dzięki swojej aplikacji o nazwie Clue. Dzięki temu rozwiązaniu szybko można monitorować kobiecą płodność i cykl. Jest to femtech uważany za jeden z pierwszych w tej przestrzeni rynkowej. Co więc daje taka nowoczesna aplikacja kobietom, która nawiasem mówiąc, pod koniec 2015 roku miała już mniej więcej milion aktywnych użytkowniczek? Przede wszystkim dzięki aplikacji podawane są informacje o krwawieniu, ale także samopoczuciu oraz dolegliwościach psychicznych i fizycznych, czy też może codziennych aktywnościach. W ten sposób na podstawie danych, które pobiera program, może on prognozować nadchodzące miesiące.

Rynek gadżetów erotycznych

Oczywiście nie można też pomijać rynku gadżetów erotycznych, który także rośnie w bardzo dużym tempie szczególnie jeśli chodzi o akcesoria projektowane z myślą o kobietach. Jednym z większych wynalazków jest tutaj wibrator marki Lioness. Innowacyjność urządzenia polega na połączeniu doznań fizycznych ze znacznie większą samoświadomością, co jest gwarantowane przez wykorzystanie biofeedbacku. Od zwykłego wibratora różni go to, że posiada szereg czujników. Komunikują się one z aplikacją podczas użycia. Następnie po zakończonej sesji można sprawdzić, jak wzrastało podniecenie oraz, co konkretnie doprowadziło do orgazmu. Technologia ta pozwala, więc kobietom lepiej poznać własne ciało i dowiedzieć się, co sprawia im szczególną przyjemność. Tak więc ten femtech, jak łatwo się domyślić, ma też bardzo duży udział w budowaniu emancypacji kobiet.

O Autorze

Avatar

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

CHWILECZKĘ, NIE ZAMYKAJ MNIE, NIE JESTEM REKLAMĄ.

JESTEM ZAPROSZENIEM NA INSTAGRAMOWY PROFIL PREMIUMMOTO!

WARTO ZAJRZEĆ!

OK, TERAZ MOŻESZ MNIE ZAMKNĄĆ.

close-link
Hej! A widziałeś już znany i lubiany Instagram PremiumMoto? >>
close-image