Wiedzieliście, że w naszym kraju jest organizowany konkurs Car of the Year Polska? Też nie wiedziałem, dopóki nie otrzymałem komunikatu prasowego od Kii, w którym Kia chwali się, że model XCeed zdobył właśnie tytuł Car of the Year Polska. Pomyślałem więc, że sprawdzę samochód, który 10 moich kolegów po fachu (czyt. niezależnych dziennikarzy motoryzacyjnych) uznało za najlepszy.

Do finału stanęło pięć samochodów: Kia XCeed, Hyundai Kona, nowy Peugeot 208, Škoda Scala oraz Toyota Corolla. Nie będę wchodził w zawiłości procesu wyłaniania zwycięzcy, ale Kia XCeed wygrała na punkty. A skoro tak, to ja mówię: sprawdzam.

Do testu wziąłem dobrze wyposażony egzemplarz XCeeda. Prawdę mówiąc, to wziąłem ten sam egzemplarz, który uczestniczył w konkursowym porównaniu bezpośrednim z powyższymi konkurentami.

kia-xceed-test-opinia-6

Kia XCeed w najbogatszej wersji XL. Lakier Quantum Yellow to dodatek za 2900 zł, 18-calowe felgi dostajesz w standardzie.

 

Kia XCeed – na bogato

Na wszelki wypadek wspomnę, że Kia XCeed to crossover na bazie Kii Ceed. Wiecie, takiego popularnego hatchbacka. Kia XCeed jest trochę większa od Ceeda, gabarytami jest bardzo zbliżona do BMW X2. Jest też o 3 cm wyżej zawieszona od zwykłego Ceeda, dzięki temu łatwiej się do niej wsiada. A kiedy już wsiądziesz, to nad głową masz też więcej miejsca niż w Ceed.

kia-xceed-test-opinia-10

Kia w konfiguracji za około 130 tys. zł (z najmocniejszym silnikiem) z pewnością będzie się wyróżniać na tle konkurentów.

kia-xceed-test-opinia-5

Prześwit? 18,4 cm, czyli 3 cm więcej niż w Kii Ceed. Dobra średnia dla crossoverów.

Moja testowa Kia XCeed miała złoty kolor, żeby nie było, że nie premium, i już z daleka rzucała się w oczy. Najlepsze jest jednak to, że barwa przeniknęła również do wnętrza w postaci szwów i plastikowych, ozdobnych wstawek.

Po otwarciu drzwi zostałem naprawdę mile zaskoczony. Potem okazało się, że kolor tych akcentów w środku jedynie przypadkowo zgadza się z kolorem nadwozia, bo żółte wstawki i szwy to elementy pakietu Yellow splash. Mogą mieć więc dowolny kolor, pod warunkiem, że będzie żółty. Tak czy inaczej, dobrze widzieć, że XCeeda można naprawdę efektownie skonfigurować.

kia-xceed-test-opinia-15

Niezależnie od wybranego koloru nadwozia, we wnętrzu Kii XCeed możesz mieć atrakcyjne żółte akcenty uzupełnione czarną podsufitką. To elementy pakietu Yellow Splash, który w wersji XL dostępny jest bez dopłaty.

 

A może zainteresuje Cię Volkswagen T-Roc?

 

Co dobrego we wnętrzu XCeeda?

Po bliższej inspekcji kabiny pierwsze dobre wrażenie zostaje przytłumione przez typowe dla Kii twarde plastiki oraz mniejszą – w porównaniu z niemieckimi konkurentami – uwagę przywiązaną do designu wszystkich elementów. Odczucia poprawiają miękkie wstawki na bokach drzwi ozdobione żółtymi przeszyciami i zgrabna kierownica. Z miłych akcentów (takich, wiesz, premium) jest też elektrycznie unoszona pokrywa bagażnika. Trochę mniej miły jest fakt, że znajdziesz ją tylko w najwyższej wersji wyposażenia.

Cyfrowa tablica wskaźników pokazuje to, co trzeba i jak trzeba, chociaż bez specjalnej finezji oraz z marginalnymi możliwościami konfiguracji. Multimedia z kolei bez problemu współpracują z Android Auto i Apple Car Play (w standardzie). Nie mam się do czego przyczepić.

kia-xceed-test-opinia-23

Cyfrowa tablica wskaźników to nowość w Kii. Ma przekątną ponad 12 cali, czyli więcej niż ekran systemu multimedialnego. Design nieznacznie się zmienia w zależności od wybranego trybu jazdy.

 

XCeed – silniki, spalanie i inne istotne rzeczy

Pozycja za kierownicą? Bez zarzutu, Kia – podobnie jak VW – zapewnia spory zakres regulacji fotela i kierownicy (we wszystkich kierunkach), więc można się dobrze wpasować. W dłużej trasie zwróciłem jedynie uwagę na krótkie siedzisko. Coś, na co zazwyczaj uwagi nie zwracam, więc pewnie faktycznie jest krótsze niż… zazwyczaj. Ale ja mam długie nogi, więc dopóki nie masz ponad 190 cm wzrostu, fotele będą OK.

Z tego, co widzę, Kia w XCeed oferuje naprawdę sporo silników. To miło ze strony Kii. Mojego XCeeda napędzał ten najmocniejszy – żeby nie było, że nie premium – 204-konny, benzynowy silnik GDI o pojemności 1,6. Połączony – żeby było jeszcze bardziej premium – z 7-biegową skrzynią dwusprzęgłową.

Taki zestaw w samochodzie, który waży niecałe 1400 kg spisuje się idealnie. A 7,5 s do 100 km/h to nawet więcej, niż oczekiwałbym po tego takim crossoverze. Trzeba jednak mieć na uwadze, że rozmowy o 204-konnej Kii z automatem zaczynają się od 103 tys. zł. Ale… wydaję mi się, że w XCeed dobrze sprawdzą się też te słabsze silniki – 140-konna benzyna i 136-konny diesel.

Spalanie? 10 godzin jazdy i 710 pokonanych w tym czasie kilometrów z dużą przewagą jazdy drogami ekspresowymi przełożyło się na 9,8 l/100 km.

 

Kia XCeed – jak to jeździ?

Jeśli chodzi o wrażenia z jazdy, to Kii XCeed nawet w tej najmocniejszej odmianie nie mogę określić jako emocjonującej czy inspirującej do szukania wierzchołka zakrętu. W trakcie jazdy jest bardziej jak film obyczajowy niż kino akcji. Focus Active, którego można postrzegać jako konkurenta dla Kii XCeed, zapewni lepsze odczucia.

XCeed odwdzięcza się natomiast komfortem jazdy dzięki zawieszeniu, które jest bardziej miękkie niż w Kii Ceed. Kię XCeed prowadzi się po prostu lekko, łatwo i całkiem przyjemnie dopóki nie przekroczymy 140–150 km/h. Wówczas robi się nieco za głośno. A na pewno głośniej niż w Focusie Active (akurat nim jeżdżę, więc mam porównanie).

 

Kia XCeed – co ja na to?

Polski samochód roku 2020 okazuje się propozycją kompletną, dopracowaną i bardzo łatwą do polubienia. Dla mnie XCeed nie byłby pierwszym wyborem w kategorii „crossover do 100 tys. zł”, bo konkurencja jest mocna, ale crossover Kii ma mnóstwo argumentów, żeby w Twoim przypadku było inaczej.

Kia XCeed – zwycięzca konkursu Car of the Year Poland to komplety i dopracowany crossover. Ale konkurenci wcale nie są gorsi.

 

Zobacz też: moje wyścigowe przygody z Kią Picanto

 

 

 

O Autorze

Avatar

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Jedna odpowiedź

  1. Avatar
    quiros

    Takiego VW t-crossa, to ta kia zjada na sniadanie. W tej wersji kolorystycznej robi robote. Ciekaqwe jak uklad jezdny daje sobie rade z najmocniejszym silnikiem….

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

Moja matka mówi, że profil na Instagramie to jedyne, co mi się w życiu udało. 
Zapraszam w wolnej chwili.

close-link