Suzuki Swift Sport od zawsze należał do grona sportowych maluchów cenionych za frajdę z jazdy. Teraz, po niedawnych modyfikacjach w 2020 roku, Swift Sport stał się hybrydą, stracił nieco na mocy i na osiągach. Czy przy 129 KM i czasie przyspieszenia do 100 km/h na poziomie 9 s, sportowa odmiana Swifta nadal zasługuje na Twoją uwagę?

Tak wiem, Suzuki Swift, nawet w tej najdroższej odmianie Sport nie jest samochodem klasy premium. Ale jak już wielokrotnie wspominałem, na PremiumMoto jest specjalne miejsce dla samochodów, które mimo że nie są premium, to są warte bliższego poznania. Jednym z nich jest według mnie Suzuki Swift Sport.

Hybrydowy Swift Sport?

Suzuki Swift Sport w obecnej formie pojawiło się na rynku w 2018 roku. W 2020 roku Swift Sport przeszedł dosyć znaczącą modyfikację układu napędowego. Zyskał układ miękkiej hybrydy, dzięki któremu stał się… słabszy i wolniejszy, ale zgodny z unijnymi normami. 

Cóż, 129 KM to niewiele jak na samochód o sportowym zacięciu. Przy 9 s do 100 km/h również nieco ustępuje rywalom w postaci Forda Fiesta ST czy Ibizy FR. Trzeba jednak pamiętać, że w tego typu samochodach osiągi są na drugim planie.

 

suzuki-swift-sport-hybrid-2020-test-4

Suzuki Swift Sport Hybrid po zmianach na 2020 rok. Dopisek „hybrid” oznacza w tym przypadku miękką hybrydę, czyli instalację 48 V i niewielki silniczek elektryczny. Hybrydyzacja absolutnie nie przeszkadza w sportowej zabawie.

 

Suzuki Swift Sport – jak to jeździ?

To, co faktycznie ma znaczenie to tzw. frajda z jazdy. A w Suzuki Swift Sport jest jej pod dostatkiem i jest znacznie bardziej gokartowa niż w np. MINI. Swift Sport – mimo, że w odmianie hybrydowej nieco cięższy niż wcześniej – nadal wyróżnia się zwinnością, lekkością i łatwością wykorzystania całego potencjału układu jezdnego na drogach publicznych. 

Specjalnością Swifta Sport są oczywiście kręte drogi. Wrzucasz trzeci bieg, a elastyczność 1,4-litrowego silnika turbo pozwala Ci się skupić na zakrętach. Od razu czujesz znacznie ograniczone przechyły nadwozia w porównaniu z typowymi miejskimi wozidełkami. Jednocześnie dostajesz mnóstwo informacji z drogi – zarówno przez kierownicę jak i przez zawieszenie. 

Podobnie jak w Fieście ST, przy agresywnej jeździe, czuć zacięcie i sportową zawziętość. Objawiają się one stanowczymi, bezpośrednimi i energicznymi reakcjami na ruchy kierownicą. A to wraz z solidnymi fundamentami w postaci sporych pokładów mechanicznej przyczepności oraz daleko przesuniętych granicach podsterowności, pozwala naprawdę dobrze bawić się za kierownicą Swifta Sport. Muszę jednak przyznać, że momentami do pełni szczęścia w Swifcie brakowało mi mocy. Osiągi pozostawiają niedosyt.

suzuki-swift-sport-hybrid-2020-test-3

Suzuki Swift Sport od zawsze był cenionym sportowym maluchem. Niestety w najnowszej odsłonie stracił nieco na osiągach, na szczęście nie stracił na sportowym animuszu ani sportowych akcentów.

 

Spodobało mi się, że w Swifcie Sport ma żadnych trybów jazdy. To nadal przyjemnie analogowy, można powiedzieć, że nawet nieco oldshoolowy sportowy maluch – prosty sprzęt do dobrej zabawy w weekendy i wygodnej jazdy po mieście w tygodniu.

 

Suzuki Swift Sport – co ciekawego we wnętrzu?

Cóż, mówimy o samochodzie za 89 tys. zł, więc nie można spodziewać się fajerwerków klasy premium. Niemniej mamy tutaj kilka przyjemnych sportowych akcentów odróżniających wersję Sport od tych tradycyjnych odmian. Sportowe, mocno profilowane fotele ze zintegrowanymi zagłówkami zdecydowanie nadają odpowiedniego klimatu, podobnie jak czerwone przeszycia na kierownicy czy lewarku skrzyni biegów. Jest OK.

suzuki-swift-sport-hybrid-2020-test-18

We wnętrzu Swifta Sport nie brakuje sportowych akcentów. Mamy świetne fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, trójramienną, obszytą skórą kierownicę i kontrastujące przeszycia. Jest OK!

Prze oczami masz dwa klasyczne (jak na dzisiejsze standardy) cyferblaty i (za dopłatą) kolorowy wyświetlacz komputera pokładowego. Jest wszystko, czego potrzeba, jedynie multimedia pozostają trochę w stylu retro. Mają jednak Android Auto i Apple Car Play, więc są w pełni użyteczne.

 

Dwa problemy Suzuki Swift Sport 

Suzuki Swift Sport ma według tylko jeden problem. Właściwie to dwa. Pierwszy problem to cena. Suzuki Swift Sport kosztuje 89 tys. zł. Z jednej strony to sporo, z drugiej za tę kwotę mamy już bardzo dobrze wyposażony samochód, chociaż warto zarezerwować sobie jeszcze jakieś 5 tys. zł na estetyczne i funkcjonalne dodatki. 

Drugi problem (wynikający z pierwszego) to rywale. Za podobne pieniądze możesz mieć równie dobrze jeżdżącą, 200-konną Fiestę ST (95 tys. zł), a 150-konna Ibiza FR z automatyczną skrzynią to wydatek 84 tys. zł. 

Patrząc na Swifta Sport z tej bardziej pragmatycznej perspektywy i wracając do pytania postawionego na wstępie, muszę powiedzieć, że trzeba po prostu lubić Suzuki i japońską motoryzację, aby wybrać Swifta Sport zamiast któregoś z rywali. Na szczęście Swifta Sport bardzo łatwo polubić.

O Autorze

Avatar

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

CHWILECZKĘ, NIE ZAMYKAJ MNIE, NIE JESTEM REKLAMĄ.

JESTEM ZAPROSZENIEM NA INSTAGRAMOWY PROFIL PREMIUMMOTO!

WARTO ZAJRZEĆ!

OK, TERAZ MOŻESZ MNIE ZAMKNĄĆ.

close-link
Hej! A widziałeś już znany i lubiany Instagram PremiumMoto? >>
close-image