Ten film powstawał długo. Bardzo długo. Za długo. Chociaż nakręciliśmy go w dwa dni. Surowy materiał przez kilkanaście miesięcy czekał jednak na lepsze czasy, albo raczej lepszy humor operatora Piotra. Przyznam, że mimo ciągłej presji czasu, całkiem dobrze bawiłem się kręcąc dla Was „Trudne sprawy porucznika Bullewicza”. Mam nadzieję, że Wy również będziecie się dobrze bawić oglądając ten paradokument z Fordem Mustangiem Bullitem w roli głównej i mną w roli duchowego następcy Franka Bullitta.

Więcej merytorycznych wrażeń z mojego testu Forda Mustanga Bullitta znajdziecie w tym wpisie.

Advertisement

O Autorze

Avatar

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

Moja matka mówi, że profil na Instagramie to jedyne, co mi się w życiu udało. 
Zapraszam w wolnej chwili.

close-link