Ostrzegam, ten test nie będzie ani obiektywny, ani merytoryczny. To nawet nie będzie test. Raczej opowiadanie. O pewnym Harleyu i jego dwóch cylindrach, które łącznie mają prawie 2 litry pojemności. O Harleyu, który kosztuje dwa razy więcej niż przeciętny samochód miejski i wzbudza zainteresowanie jakby był supersamochodem za milion. O Harleyu-Davidsonie Softail Slim w limitowanej wersji S. Maszynie do bezwstydnego lansu!

Przede mną rozciąga się długa, pusta asfaltowa wstęga, biegnąca pośrodku sosnowego lasu. Siedzę niczym pan i władca dróg na obszernym, skórzanym siodle. Ręce mam wyciągnięte daleko przed siebie, między udami ściskam matowozielony, szeroki zbiornik paliwa. Trampki spoczywają na szerokich podnóżkach.

Harley wyposażył Softaila Slim S w najmocniejszy silniki dostępny w modelach cruiser. To chłodzony powietrzem, fabrycznie podkręcony Screamin’ Eagle Twin Cam 110B o pojemności 1800 cm3. Dwa cylindry w układzie V, każdy o pojemności 900 cm3, tworzą niesamowity klimat. Na wolnych obrotach czujesz każdy wybuch mieszanki paliwa z powietrzem. Przynajmniej tak ci się wydaje.

Odbicie malowniczego krajobrazu leniwe przesuwa się w lśniącej głęboką czernią, metalowej obudowie wielkiego przedniego reflektora. Widzę w niej nieruchome chmury, przedzierające się przez nie promienie słońca i płynące korony drzew. Ciepły wiatr owiewa twarz i odsłonięte przedramiona. Wskazówka analogowego prędkościomierza delikatnie drga, przysłaniając liczbę 80. Dwa potężne tłoki w cylindrach o pojemności 900 cm3 każdy łagodnie masują moje pośladki w rytmie 2 tys. obrotów na minutę. Wydaje mi się, jakbym czuł każdy wybuch mieszanki paliwa i powietrza. Z dwóch czarnych wydechów pod dyktando mojej prawej dłoni wydobywa się głębokie, leniwe basowe dudnienie. Jadę przed siebie. Bez celu. Czuję, że naprawdę delektuję się chwilą, że maszyna, którą prowadzę ma prawdziwego ducha. Jadę na bobberze Harleya – Softailu Slim S.

Harley Davidson Softail Slim S test opinia wrazenia 27

Czarny widelec, metalowa, lśniąca, czarna obudowa reflektora, równie czarne lusterka i wydech typu „shotgun” z dwoma skośnie ściętymi tłumikami. Do tego matowe malowanie w militarnym klimacie z wielką białą gwiazdą na szerokim i płaskim zbiorniku paliwa. Tak wystylizowany Softail Slim S zwraca uwagę równie skutecznie, co supersamochody za milion złotych. A kosztuje „raptem”… 100 tys. zł…

Harley-Davidson Softail Slim S – 100 proc. lansu!

Tak, jazda na Harleyu, podobnie jak muscle carem, to prawdziwe przeżycie dla kogoś, kto czuje przynajmniej cień pasji do maszyn napędzanych silnikiem wewnętrznego spalania. To nawet nie jest jazda. To doświadczenie, w którym dotarcie do celu jest jedynie skutkiem ubocznym. Moc i prędkość schodzą na drugi plan. Całkowicie inna szkoła jazdy w porównaniu do tej, jaką znam z japońskich szlifierk. Oczywiście, wszystko zależy od twoich oczekiwań oraz preferencji wobec motocykla. Harley-Davidson Softail Slim S wpisał się w moje niemal idealnie.

To mój pierwszy kontakt z amerykańską legendą. Przyznam, że nigdy jakoś specjalnie nie kręciła mnie estetyka kultowych modeli Harley-Davidsona. Ale jest kilka, za którymi podążam wzrokiem, a od mojego Softaila Slim w limitowanej wersji S wzroku nie mogłem oderwać. Zresztą nie tylko ja. Ta maszyna wszędzie budziła niemałe zainteresowanie. Zarówno na postoju, jak i w ruchu. Nie tylko dlatego, że jest wyjątkowo rzadkim okazem.

harley davidson softail slim s opinia test

Do Softaila Slim S możesz zamówić siedzisko dla pasażera. Według mnie mnie to maszyna dla samotnego buntownika, chociaż przy dłuższych wycieczkach z pewnością doceniłbym dodatkowe podparcie dla pleców, jaki zaoferowałaby siedząca za mną pasażerka.

Niedawno w jednym z magazynów motocyklowych przeczytałem, że czasy, kiedy dziewczyny piszczały na widok ścigacza i jeźdźca w skórzanym kombinezonie minęły. Sportowe motocykle spowszedniały. Miasto to nie miejsce dla nich. Teraz jest czas elegancji i stylu – lifestyle’u. Czas motocykli takich jak Softail Slim S.

O tym, jak zaliczyłem pierwszy szlif na motocyklu

Silnik Softaila Slim S – koncert na dwa gary

Doświadczenia z jazdy Softailem Slim S (jak każdym Harleyem) definiuje silnik, który w „esce” jest już fabrycznie podkręcony. To Screamin’ Eagle Twin Cam 110B (czyli taki o pojemności 1800 cm3). Tak, 1,8 litra z dwóch cylindrów! Niepowtarzalna jednostka. Na wolnych obrotach pracuje nierówno, niesfornie, czasami po lekkiej przegazówce na biegu można odnieść wrażenie, że zaraz zgaśnie. Dusi się i dławi, z niecierpliwością czekając, aż depnę piętą na dźwignię skrzyni biegów i odkręcę manetkę. Ma niepowtarzalny urok. Osiągi nie są porażające, ale czuć moc i potęgę prawie 2-litrowgo V2.

Softail Slim S test opinia

Podobno nie widział świata ten, kto nie widział go z siodła motocykla Harley. Po tygodniu w siodle Softaila Slim S muszę przyznać, że świat

Cała reszta „pakietu” również idealnie wpisuje się w charakter motocykla do bezwstydnego lansu. Zawieszenie jest dość miękkie i zdecydowanie komfortowe, hamulce z ABS mają łatwą do wyczucia charakterystykę pracy, reakcje na gaz są energiczne, niezależnie od biegu i prędkości obrotowej, a same biegi wchodzą pewnie z charakterystycznym metalowym chrząknięciem. W Softailu Slim S po prostu wszystko się zgadza.

Czy Harley-Davidson Softail Slim S ma wady?

Jakieś tam ma. Jako początkujący motocyklista miałem spore problemy z odnalezieniem luzu. Rozmawiałem na ten temat z kilkoma ekspertami i każdy miał swój sposób na wbijanie luzu w Harleyu. Pod sam koniec testu sam również zacząłem trafiać w „enkę”. Siedzisko, mimo że wygląda imponująco i początkowo zdaje się bajecznie wygodne, to po godzinie jazdy na Softailu Slim S chcesz sobie zrobić przerwę. Z drugiej strony bobber Harleya widzę raczej jako maszynę do miasta i jazdy na krótkich dystansach niż w trasie. Tak czy inaczej, w jednej i drugiej scenerii jest niesamowity.

Harley-Davidson Softail Slim S – opinia wyjadacza

Tradycyjnie już o nieco bardziej merytoryczną opinię na temat Softaila Slim S poprosiłem znacznie bardziej doświadczonego motocyklistę Damiana Śmigielskiego z bloga damiansmigielski.pl

Harley Davidson, to marka, która najczęściej oceniana jest z perspektywy pewnego rodzaju stereotypów. Ciężki, źle się prowadzi, słabe hamulce, awaryjny… W przypadku współczesnych HD są to opinie krzywdzące. Mając okazję objeżdżenia praktycznie wszystkich modeli przekonałem się, że są to po prostu bzdury. Oczywiście amerykańskie motocykle są specyficzne i ja to nazywam jazdą na tokarce… Ale tak po prostu jest kiedy prowadzisz v-twina ważącego 300kg. Czujesz każdy suw tłoka i każde zazębienie koła zębatego w skrzyni biegów. Ma to swój urok, tak jak i Softail Slim S. Nie jest to motocykl dla początkującego motocyklisty. Nawet jeśli go w miarę ogranie, nie będzie umiał skorzystać z jego możliwości. Potężny silnik o pojemności prawie dwóch litrów dysponuje górą momentu obrotowego dostępną już od niskich obrotów. Uślizgi koła są tu nieuniknione jeśli spontanicznie operujesz gazem. I to jest fajne. Co prawda ja zakochałem się w modelu Forty-Eight, a w garażu chciałbym zobaczyć Low Ridera S… nie zmienia to faktu, że ten tłuścioch z białą gwiazda na zbiorniku też mnie złapał za serce. Jeśli chcesz coś spokojniejszego, wybierz model Softail Slim bez S. Jest tańszy i nie zużywa tak szybko tylnej opony.

 

michal sztorc harley

Musiałem trochę się przylansować z pożyczonym Harleyem (i pożyczonym kaskiem).

Rzuć okiem na moje inne motocyklowe przygody, które opisywałem na PremiumMoto.pl

 

Harley-Davidson Softail Slim S – dane techniczne

Silnik V2, chłodzony powietrzem, pojemność 1800 cm3
Masa 310 kg
Wysokość siedziska 1636 mm
Zbiornik paliwa 18,9 l
Opony przód Dunlop 402F MT90B16 72H
Opony tył Dunlop 402 MU85B16 77H
Moc maksymalna wystarczająca
Moment obrotowy 145 Nm
Napęd tylnego koła pasek
Kąt główki ramy 59 stopni
Cena prawie 100 tys. zł
Harley-Davidson Softail Slim S – opinia i wrażenia z jazdy | test
Fenomenalna maszyna do lansu. Lifestylowy dodatek, który definiuje cię jako faceta. Świetnie sprawdzi się w mieście i nie rozczaruje na trasie. Przyciąga wzrok i budzi niezapomniane emocje. Nie chce się zsiadać.
Wygląd
Silnik
Osiągi
Do miasta
Na trasę
Lans
To jest premium:
  • styl,
  • klimat,
  • doznania.
To nie jest premium:
  • wedle uznania.
4.5Jak premium?

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię?   Od ponad 10 lat na co dzień, zawodowo zajmuje się motoryzacją, a przede wszystkim testowaniem i opisywaniem dla Was nowych samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej jako bloger i freelancer na stałe współpracujący w kilkoma magazynami lifetsylowymi/motoryzacyjnymi.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany