„Audi stworzyło Porsche”- krzyczały nagłówki magazynu Autocar w 1998 roku, zaraz po premierze pierwszej generacji modelu TT. Dziś wiemy, że była to pochopna ekscytacja. TT nie było samochodem sportowym. Mniej złośliwi określali je mianem Golfa w przebraniu Porsche. Ci bardziej dosadni mówili o nim – samochód dla fryzjera. Po 16 latach od tamtego wydarzenia w polskich salonach debiutuje trzecia generacja małego coupe Audi. Czy nadal jest autem dla fryzjera, a może już dla twardziela?

[tekst przeczytasz w 6 min]

By odkryć prawdziwego ducha nowego Audi TT i zweryfikować jego sportowe aspiracje, które tak chętnie podkreśla producent, wybraliśmy się na polską premierę modelu. Przez wiele lat Audi TT było określane jako urocze, śliczne, zgrabne… Nigdy jednak „sportowe”. Kobiece? I owszem. Ekscytujące? Już mniej. Przy okazji premiery drugiej generacji pod koniec 2005 roku Audi przekonywało, że tym razem mamy do czynienia z autem sportowym. Według nas dopiero trzecia generacja w pełni zasługuje na ten przymiotnik.

Audi TT trzy generacje przod

Audi TT trzy generacje porownanie

Nowe Audi TT – wygląda groźnie

Już pierwszy rzut oka na nowe TT budzi w kierowcy emocje, jakie wywołują jedynie samochody sportowe.  Coupe Audi zachowało korzystne proporcje i charakterystyczne kształty protoplasty. Jest niskie, szerokie, z mocno opadającą linią dachu. A teraz ma dodatkowo krótsze zwisy. Inaczej mówiąc, jest sportowo. Sprawdzona recepta Audi na nadanie autu agresywnego i zadziornego wyrazu w TT sprawdziła się wyśmienicie. Wąskie przednie światła, ogromna atrapa chłodnicy o wyostrzonych kształtach, duże wloty powietrza i masywne progi boczne nikogo nie pozostawią obojętnym. Trzeba jednak zaznaczyć, że ekscytujemy się tutaj modelami z pakietem S line z felgami w rozmiarze 19 i 20 cali (jedynie takie przygotowano na prezentacje). Wersje „bazowe” z pewnością tracą nieco na wyrazistości.

Nowe Audi TT – brzmi nieźle

Podczas krótkiej drogi testowej nie było okazji by wykorzystać potencjał samochodu i sprawić jego sportowe aspiracje. Przekonaliśmy się jedynie, że obniżone zawieszenie pakietu S line w połączeniu z 20-calowymi felgami to niezbyt udane połączenie na polskie drogi. TT ani na chwilę nie dawało wytchnienia od skrzętnego komunikowania każdej nierówności. Sytuację tylko nieznacznie ratowało ustawienie adaptacyjnych amortyzatorów w tryb comfort. Emocje nawet na prostej drodze skutecznie budował natomiast dźwięk. Chrapnięcia z podwójnych końcówek układu (nawet jeśli nieco sztuczne) i pomruk benzynowego, 2-litrowego TFSI tylko nieznacznie wzmocniony przez oscylator budziły mimowolny uśmiech na twarzy. Aż chciało się zwalniać, tylko po to, aby zaraz potem wcisnąć pedał gazu do oporu.

Wtedy też można było poczuć, że najsłabsza jednostka benzynowa o mocy 230 KM w zupełności wystarcza do napędzania małego i lekkiego coupe. Silnik „ciągnie” już od, samego dołu, przy 1600 obr./min generuje 370 Nm i chętnie zapędza się w wysokie rejestry obrotomierza. Efektem jest „setka” w 5,3 s (w konfiguracji S tronic + quattro). To całkiem niezły wynik, niemal identyczny jak w przypadku obecnej generacji TTS.  Droga wiodąca do punktu pośredniego naszej trasy testowej – ośrodka doskonalenia techniki jazdy – może i nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł, ale dała możliwość zaznajomienia się z całkowicie nową aranżacją wnętrza w Audi.

Nowe Audi TT nawiewy

Nowe Audi TT – zaskakuje wnętrzem

Wnętrze nowego TT reprezentuje całkowicie nową szkołę Audi. Przede wszystkim w TT nie ma już centralnego wyświetlacza systemu MMI. Nie ma też tradycyjnego panelu klimatyzacji, ani równie tradycyjnej dźwigni hamulca ręcznego. Nowa architektura kabiny jest niezwykle „czysta” i minimalistyczna. W standardzie TT otrzymuje 12,3-calowy wyświetlacz umieszczony w miejscu, gdzie do tej pory były analogowe tarcze prędkościomierza i obrotomierza. Kierowca przed oczami ma więc całe centrum dowodzenia autem.

Nowe Audi TT wirtualny kokpitNiestety oznacza to, że pasażer zostaje całkowicie pozbawiony dostępu do wszystkich zabawek. Virtual cockpit, bo tak nazywa się to rozwiązanie, obsługujemy tradycyjnym pokrętłem MMI (to jedno zostało niezmienione) lub sporą ilością przycisków na kierownicy. To jak działa system możecie zobaczyć na poniższym filmie. My możemy go pochwalić za świetną widoczność, jaką zapewnia nawet kiedy słońce „grzeje” prosto w wyświetlacz.

Czy Virtual cockpit jest intuicyjny w obsłudze? Naszym zdaniem, zdecydowanie tak. Naturalnie, „trzeba się przyzwyczaić”, tak jak trzeba się przyzwyczaić do obsługi iPada czy telefonu z systemem Android. Nie oznacza to jednak, że virtual cockpit jest skomplikowany, wbrew temu, co twierdzi wielu zaawansowanych wiekiem dziennikarzy.

Czy Virtual Cockpit to lepsze rozwiązanie od tradycyjnego, centralnie umieszczonego wyświetlacza? W tej kwestii mamy pewne wątpliwości. Owszem, podczas jednodniowego testu virtual cockpit wywarł na nas pozytywne wrażenie. Na ile wygodny jest w użytkowaniu na co dzień i czy posiada jakąś wartość dodaną względem poprzednika, będziemy mogli ocenić dopiero po dłuższym teście. Już teraz można jednak stwierdzić, że to jedna z najciekawszych rewolucji, jakie miały ostatnio miejsce w dziedzinie systemów infotainment w samochodach.

Reszta kabiny pod względem jakości materiałów i wykończenia to klasa sama dla siebie. Świetne, sportowe fotele pakietu S line i kierownica o idealnych rozmiarach dopełniają sportowego image’u. Z tyłu nadal zmieszczą się osoby o wzroście do 160 cm, a w bagażniku wciąż 305 l bagażu. Bez rewelacji, ale TT przecież od zawsze było autem dla dwóch osób.

Nowe Audi TT – zdumiewa trakcją

W ocenie nowego Audi TT jako samochodu sportowego pomógł nam obecny na prezentacji Mateusz Lisowski. Mateusz, to świeżo upieczony zwycięzca serii FIA GT1 (obecnie Blancpain Sprint Series), ścigający się R8 LMS i najlepiej zapowiadający się polski kierowca wyścigowy. Zaprosił nas na kilka okrążeń prowizorycznego toru wyścigowego na terenie Akademii Kierowcy pod Poznaniem. Owszem, z perspektywy pasażera niewiele można powiedzieć o tym jak auto się prowadzi. Z całą pewnością można natomiast stwierdzić, że mało kto w Polsce byłby w stanie poddać TT takim dużym obciążeniom, jak Mateusz. Tymczasem czuć było, że TT niezwykle dzielnie znosi wycisk jaki funduje mu młody kierowca. Momentami auto balansowało na krawędzi przyczepności, niemal poddawało się, ale pewne reakcje Lisowskiego momentalnie prostowały sprawy. Mateusz, jako gość zaproszony przez Audi, nie mógł oczywiście powiedzieć o samochodzie złego słowa, szczególnie przy włączonej kamerze. My jednak czytaliśmy „między wierszami”.

Czuć było, że Lisowski przyzwyczajony do R8 dobrze odnajduje się za kierownicą TT i bez problemu wykorzystuje cały potencjał samochodu. Progresywny i szybki układ kierowniczy, sportowa charakterystyka obniżonego zawieszenia z adaptacyjnymi amortyzatorami i szerokie opony zapewniały momentalne i precyzyjne reakcje na ruchy kierownicą. Dwusprzęgłowa skrzynia obsługiwana łopatkami szybko i bezbłędnie odczytywała intencje kierowcy. Szkoda jedynie, że nawet w trybie dynamic sama zmienia przełożenia. No i napęd. Quattro oparte na sprzęgle Haldex V. W zależności od wybranego trybu jazdy przekazywał więcej momentu na tył. W trybie „dynamic” TT na płycie poślizgowej zachowywało się niemal jak auto tylnonapędowe, zaś w trybie comfort stawało się grzecznym i ułożonym samochodem.

Kilkanaście minut z Mateuszem wystarczyło, żeby przekonać, że TT trzeciej generacji z mocnym silnikiem benzynowym i napędem quattro spełnia wszystkie kryteria samochodu sportowego i nie boi się ostrej jazdy. Z pewnością żaden „fryzjer” nie da rady w pełni wykorzystać jego potencjału. Tu potrzeba twardziela. Mimo to, TT w użytkowaniu na co dzień potrafi być równie przyjazne i komfortowe, co przeciętny hatchback. Pod warunkiem, że nie wybierzecie 20-calowych felg…

Nowe Audi TT – trochę kosztuje

Pozostaje nam jeszcze kwestia ceny. Bazowe TT można mieć już za 159 tys. zł. To sporo, ale przypomnijmy, że słowo „bazowe” w przypadku TT oznacza 230 KM, 18-calowe felgi i wirtualny kokpit. Również 6-stopniowa manualna skrzynia wcale nie będzie złym rozwiązaniem. Tylko ten napęd na przód… Dlatego o TT warto zacząć rozmawiać od kwoty 183 500 zł. W tej cenie otrzymujemy quattro oraz  skrzynię S tronic. Niestety konfiguracja quattro + manual nie występuje. Przynajmniej na razie. 183 tys. to jednak dopiero początek. Egzemplarze prezentowane na zdjęciach kosztują już ponad 200 tys. zł. Same pakiety  S line to wydatek ponad 15 tys. zł, a 19-tki to kolejne 4,5 tys. zł. Jest premium! Trzeba jednak zaznaczyć, że najbliższy naszym zdaniem konkurent tak skonfigurowanego TT to Porsche Cayman. A ten kosztuje już ponad 250 tys. zł.

nowe audi TT s line konfigurator

Tego nie musisz wiedzieć o nowym Audi TT

Nowe Audi TT i nowe Audi TTS podstawowe dane i fakty

Koncepcja, stylistyka zewnętrzna i karoseria

  • Coupé z siedzeniami 2+2, bagażnik o pojemności 305 litrów
  • Długość 4,18 m, rozstaw osi 2,51 m, krótkie zwisy
  • Oryginalna stylizacja z wyraźnymi odwołaniami do pierwszej generacji TT
  • W opcji reflektory diodowe lub reflektory diodowe Matrix LED
  • Karoseria o kompozytowej budowie ze stali i aluminium
  • Ciężar własny od 1230 kg – około do 50 kg mniej niż poprzednik

Napęd

  • Trzy czterocylindrowe silniki o mocy od 184 KM do 310 KM (TTS)
  • Jednostka 2.0 TDI ultra, zużywająca według Audi 4,2 litra paliwa na 100 km2.0 TFSI w TTS ma 380 Nm. 0 do 100 km/h w 4,6 sekundy, czyli niemal tyle samo co obecne TT RS!
  • Sześciostopniowa, automatyczna skrzynia biegów S tronic, współpracująca z obydwoma silnikami benzynowymi, w standardzie skrzynia manualna
  • Napęd na cztery koła quattro (haldex) dostępny z obydwoma silnikami 2.0 TFSI (element wyposażenia seryjnego w modelu TTS), zaprojektowane na nowo sprzęgło wielopłytkowe z funkcją dynamicznego zarządzania

Podwozie

  • Oś przednia: zaawansowane zawieszenie z aluminiowymi elementami
  • Progresywny układ kierowniczy z elektromagnetycznym wspomaganiem kierownicy w wyposażeniu seryjnym
  • Na życzenie system wyboru dynamiki jazdy Audi drive select i adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne Audi magnetic ride. Oba elementy należą do wyposażenia seryjnego modelu TTS
  • Odłączany, elektroniczny system stabilizacji toru jazdy ESC, selektywne sterowanie rozkładem momentów napędowych lub elektroniczny mechanizm różnicowy
  • Lekkiej konstrukcji koła o średnicy 17 cali (TTS: 18 cali), opcjonalnie o średnicy do 20 cali
  • W modelu TTS nowe, lekkie, aluminiowe szczęki hamulców przednich

Stylistyka wnętrza, obsługa i wyposażenie

  • Całkowicie nowa koncepcja kokpitu i zaprojektowane na nowo sportowe fotele i siedzenia sportowe S (element wyposażenia seryjnego w modelu TTS)
  • Cyfrowy Audi virtual cockpit i zaprojektowany na nowo terminal MMI oraz ulepszone sterowanie głosowe. Elementy obsługi klimatyzacji w nawiewachLiczne systemy wsparcia kierowcy dostępne na życzenie
  • Program infotainment składający się z wielu elementów, w tym z nawigacji MMI Navigation plus, systemu Audi connect korzystającego ze standardu transmisji danych LTE oraz sprzętu nagłaśniającego Bang & Olufsen Sound System
  • Ulepszona architektura elektroniki z Modułowym Systemem Infotainment drugiej generacjiCałkowicie nowa paleta kolorów i materiałów wykończeniowych

Jeżeli czujecie potrzebę zdobycia jeszcze większej ilości informacji o nowym Audi TT, to czeka na Was specjalna strona modelu – www.noweauditt.pl

 

Nowe Audi TT – test
Nowe Audi TT jest oczywiście w każdym aspekcie lepsze od poprzednika. Lżejsze, szybsze, bardziej zaawansowane technicznie i angażujące w jazdę. Wyśmienicie prezentuje się z pakietem S line, a w wersji benzynowej z napędem quattro daje mnóstwo frajdy z jazdy. Dokładnie tyle, ile można oczekiwać od samochodu sportowego. We wnętrzu zaskakuje innowacyjnymi rozwiązaniami, świetnymi fotelami i wysokiej jakości materiałami. Co prawda odpowiednio skonfigurowane kosztuje prawie 200 tys. zł, ale z drugiej strony nie ma bezpośrednich rywali ze strony BMW (M235i?) i Mercedesa.
Wygląd
Wnętrze
Wrażenia za kierownicą
Silnik
Prestiż
To jest premium:
  • Pakiet S line
  • Napęd quattro
  • Nowa architektura kabiny
To nie jest premium:
  • Audi TT z dieslem
  • Audi TT z dieslem bez quattro
  • Audi TT z dieslem bez s line
4.6Jak premium?

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię?   Od ponad 10 lat na co dzień, zawodowo zajmuje się motoryzacją, a przede wszystkim testowaniem i opisywaniem dla Was nowych samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej jako bloger i freelancer na stałe współpracujący w kilkoma magazynami lifetsylowymi/motoryzacyjnymi.

Podobne Posty

12 komentarzy

  1. PanTTalon

    Pierwsza generacja TT dzisiaj prezentuje się obleśnie. Skrzyżowanie garbusa z 911. W sumie nowa też, ale przód ratuje sprawę. Mam tylko dziwne wrażenie, że jak doposażę takie nowe Audi TT to mi wyjdzie tyle co za bazowego Caymana, o czym premiumoto nie raczyło wspomnieć

    Odpowiedz
  2. fryzjer

    Tylko dlatego nie dla fryzjera, bo malo ktorego bedzie fryzjera bedzie stac na taki wozek. 200 tys? litosci. swoja droga, chyba troche obrazacie fryzjerow

    Odpowiedz
  3. rupert the thin

    Pod spodem Golf, silniki z Golfa, haldex jak haldex i podrasowany dzwiek. Nowe TT to dalej golf w przebraniu prosche, tylko wiecej elektroniki pozwolilo je bardziej odroznic od golfa. tylko czy w dzisiejszych realiach to powinnio bulwersowac? porsche to tez golf

    Odpowiedz
  4. Twardziel

    Ja jestem twardziel i mialem pierwsze TT i co? 3.2 z DSG zapierdalało jak złe i nikt nawet nie smial pomyslec ze to golf czy inny garbus. a lachony to normalnie same mi sie do niego pchaly, dlatego jedyny mankament tego samochodu to miejsce tylko dla jednej pasazerki.

    Odpowiedz
    • cac

      Przez 4 lata pracowałem w salonie Audi w Warszawie. Generalnie podejście klinetów do TT drugiej generacji było „zerojedynkowe”. Jedni go zachwalali, że taki zgrabny, nowy, świeży, generalnie podobało im się też pierwsze TT, a inni (w sumie tak pół na pół) twierdzili, że to właśnie takie auto dla fryzjera jak to ujął autor. Tak czy inaczej, trochę tego z salonu wyjechało 😉

      Odpowiedz
  5. Różowy pudel

    Dobrze wiedzieć, że jestem fryzjerem. Zawsze lepiej niż frajerem. Chociaż pewnie też jestem frajerem bo pięc lat temu kupiłem TT zamiast Golfa, a przecież to to samo. Frajer ze mnie bo zapłaciłem dwa razy więcej za auto dla dwóch osób. I **uj, potwierdzam to co pisał ten „twardziel” powyżej. Czerwone TT rozszerza nogi dziewczynom. A moze to prezz to, ze jestem fryzjerem? hmm

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany