Sprawdzam najdroższy (ze spalinowych) skuter na polskim rynku, czyli flagową pozycję z oferty BMW Urban Mobility. Nazywa się BMW C 650 GT, ma 650 cm3 pojemności i kosztuje ponad 50 tys. zł. Czy taka maszyna zasługuje na tytuł nowego „króla miasta”?

– Co? Skuter za 50 tys. zł? Odbiło Ci do reszty od tych premiumów? Za 50 tys. zł to ja mogę mieć używane BMW serii 3 w dobrym stanie albo prawdziwy motocykl. Chłopie, za 50 tys. zł to mogę mieć wszystko, ale skuter?

Cóż, nie przeczę, 50 tys. zł za pojazd spalinowy, który nie ma nawet litra pojemności i rozwija całe 60 KM w pierwszym momencie faktycznie może budzić pewien wewnętrzny dysonans. Z drugiej strony ostatnio wyświetliła mi się reklama kosiarki ogrodowej z włókna węglowego za podobną kwotę, więc… sam nie wiem. Pamiętaj jednak, że po pierwsze: mówimy o klasie premium, w przypadku której płacisz za coś więcej niż produkt, a po drugie Honda i Yamaha również mają dla Ciebie skutery w podobnej cenie, więc BMW to żaden ewenement.

Bynajmniej nie usprawiedliwiam wydawania 50 tys. zł na skuter, przepraszam – maksiskuter (bo o tej grupie skuterów tutaj mowa) ani nie mówię, że to będzie najlepiej wydane 50 tys. zł w Twoim życiu. Chociaż… jeśli spojrzymy na to zagadnienie pod kątem wypadkowej komfortu i efektywności transportu w mieście, to kto wie. Tak czy inaczej, nie przyjąłem tutaj posady adwokata C 650 GT. Po prostu opowiem Ci, co dostajesz w tej kwocie od BMW i jak to jest rozbijać się po mieście na takim skuterze.

BMW-C-650-GT-test-opinia-3

BMW 650 GT, czyli skuter (maksiskuter) klasy premium i jeden z najdroższych skuterów na polskim rynku (o ile nie najdroższy). Co dostajesz za 50 tys. zł 

 

BMW C 650 GT – seria 7 wśród skuterów

Według mnie BMW C 650 GT to taka seria 7 wśród skuterów. Po prostu w kwestii prestiżu i komfortu w tej kategorii nie ma już nic ponad to. Ani w BMW, ani u konkurencji. C 650 GT jest duży, ciężki i stworzony po to, by zapewnić komfort podróżowania godny klasy premium.

To widać i czuć. Słychać trochę mniej, ale pokaźny tłumik brzmi całkiem poważnie jak na skuter. Co do „widać”, BMW C 650 GT już na pierwszy rzut oka wygląda na miejskiego krążownika. Cały przód jest mocno rozbudowany i zabudowany. Do tego wysoka, regulowana na wysokość szyba oraz dodatkowe osłony na kolana i dłonie. Przód C 650 GT po prostu osłania Cię od wiatru, deszczu i wszystkich innych nieprzyjemności, które mogą się pojawić przy podróżowaniu. A poza tym przy BMW C 650 GT od razu wiesz, że masz do czynienia z klasą premium. Pytanie, czy postronni kierowcy, motocykliści i skuterzyści (jest takie słowo?) dostrzegą, że masz skuter premium za 50 tys. zł?

BMW-C-650-GT-test-opinia-17

BMW C 650 GT jest duży, ciężki i stworzony po to, by zapewnić komfort podróżowania godny klasy premium. Mój egzemplarz miał na sobie specjalne malowanie Option 719 Sparkling storm metallic z palety Spezial (dodatek za 3 tys. zł).

 

Czy BMW C 650 GT podkręci Twój image?

Przez tydzień jazdy C 650 GT po Warszawie raczej nie czułem na sobie pełnych uznania spojrzeń motocyklistów, kierowców czy właścicieli innych skuterów. Prawdę mówiąc, mimo że pod zadkiem miałem 261-kilogramowy sprzęt za 50 tys. zł nadal czułem się jak na najniższym szczeblu drabiny w drogowym łańcuchu pokarmowym. Kierowcy też traktowali mnie jak gościa na skuterze, a nie motocyklistę. Skąd to wiem? Bo nie przepuszczali mnie i za wszelką cenę próbowali wskoczyć przede mnie. W końcu jechałem na skuterze, więc zakładali, że będę się wlókł. Piszę o tym, bo wiem, że dla niektórych ten aspekt może mieć znacznie. W końcu dwa kółka, na które wydajesz 50 kółek zawsze będą jakimś wizerunkowym manifestem. Niestety manifest w postaci C 650 GT mało kto poprawnie odczyta. Chociaż dobrze widoczne znaczki BMW po bokach mogą dawać pewien sygnał.

BMW-C-650-GT-test-opinia-16

Elementem, który najbardziej cieszył moje oko przez cały tydzień testu była ta obszerna brązowa kanapa pokryta pikowaną skórą. Takie rzeczy tylko w BMW.

 

BMW C 650 GT – może i ciężki, ale…

Wróćmy do tych 261 kilogramów. To już waga ciężka wśród skuterów. Ale przyznam, że nie utrudnia ona codziennego użytkowania C 650 GT. Skuterem pewnie manewruje się w korku. Parkowanie też przebiega z dużą łatwością. Pisze to gość, który nie ma obycia z takimi sprzętami. Wiadomo, nie jest to Kymco o pojemności 50 cm3, ale 80-kilogramowemu jeźdźcowi C 650 GT nie sprawiał problemów natury gabarytowej.

W zmaganiach z masą z pomocą przychodzą również wspomniane 60 KM i 63 Nm z dwucylindrowego silnika o pojemności 650 cm3 połączonego z bezstopniową skrzynią. Osiągi wystarczają, żeby wszędzie zdążyć przed czasem. Z kolei na światłach zawsze zostawisz w tyle wszystkie samochody. I kto tu się wlecze, co? Te wartości pozwalają też podróżować na C 650 GT bez kompleksów również poza miastem i to nawet drogami szybkiego ruchu. Do 120 km/h maksiskuter BMW nie grymasi i pozostaje w swojej „strefie komfortu” dzięki czemu i Tobie tego komfortu nie zabiera. To według mnie jest duża zaleta maksiskutera. Bo na takim BMW C 650 GT spokojnie możesz podróżować po mieście, nawet jeśli wcześniej do tego miasta musisz dojechać ze swojego domku na wsi.

BMW-C-650-GT-test-opinia-5

Spodobały mi się cyfrowo-analogowe zegary w BMW 650 GT. Przy 60 KM, 63 Nm i odrobinie konsekwencji w trzymaniu odkręconej manetki ta biała strzałeczka potrafi przysłonić liczbę „180”. 

 

Gdzie są biegi?

Zanim jednak docenisz osiągi C 650 GT musisz zaprzyjaźnić się z bezstopniową skrzynią. Po przesiadce z motocykla masz wrażenie jakby w początkowej fazie odkręcania manetki pojawiał się jakiś poślizg na sprzęgle. Obroty rosną, ale nie czuć przyspieszenia. Dopiero po chwili C 650 GT zaczyna płynnie, ale zdecydowanie nabierać prędkości. Po prostu C 650 GT przedkłada płynność nad bezpośredniość reakcji na gaz. Jak wspomniałem trzeba się do tego przyzwyczaić, albo… wybrać konkurencyjną Hondę xADV z dwusprzęgłową skrzynią.

BMW-C-650-GT-test-opinia-4

Musisz przyznać, że taki tłumik w skuterze robi wrażenie. W trakcie jazdy wydobywa się z niego mocno przytłumiony, basowy pomruk.

 

Dodatki i schowki w C 650 GT

Na cenę dwukołowego bohatera tego testu wpływają również liczne, dość nieoczywiste (jak na skuter) dodatki. Jednym z nich jest asystent martwego pola, podobnie jak w samochodzie, ostrzegający o tym, że przy zmianie pasa możesz się komuś władować pod koła. Czy w przypadku skutera się przydaje? Tak samo jak w przypadku samochodu. Zazwyczaj nie, ale wystarczy, że przyda się raz, żeby na siebie zapracował. Do tego dochodzą ABS, kontrola trakcji (15-calowe kółko chętnie zrywa przyczepność) czy podgrzewane manetki.

BMW-C-650-GT-test-opinia-8

Asystent martwego pola w skuterze? Czemu nie. Czasami może się przydać. Działał bez zarzutu.

Spodobało mi się dwustopniowe podgrzewanie siedziska, osobno dla kierowcy i pasażera. Co do pasażera – będzie zachwycony, bo tak obszernej i wygodnej kanapy pasażerowie motocykli mogą mu tylko pozazdrościć. Zresztą jako kierowca też nie możesz narzekać. Siedzisz jak na kanapie przed telewizorem. Genialnym elementem, który na pewno docenisz, jest niewielkie podparcie lędźwiowe. Po pierwsze znacząco odciąża przy dłuższej jeździe, a po drugie, kiedy zaprzesz się nogami o przednie podnóżki (tj. wyciągniesz nogi do przodu) i oprzesz tyłek o ten „zadupek”, to masz wrażenie, że stajesz się integralnym elementem skutera. A do daje pewność i łatwość prowadzenia. Ba, to daje przyjemność, tudzież radość z jazdy wg nomenklatury BMW.

BMW-C-650-GT-test-opinia-13

Mała rzecz, a cieszy, czyli podparcie lędźwiowe dla kierowcy z uroczym detalem w postaci napisu GT.

Do pełni szczęścia brakuje już tylko aspektów praktycznych. A te są… na piątkę. Z plusem. Tylny kufer umieszczony pod siedziskiem obitym karmelową (w opcji pikowaną) skórą to największy kufer, jaki możesz mieć w skuterze. W praktyce oznacza to, że mieści dwa kaski integralne. Z przodu masz dwa schowki, jeden większy z gniazdem 12 V, drugi mniejszy.

 

Co mi się nie spodobało w BMW C 650 GT

Wady BMW C 650 GT? W moim odczuciu – liche wykonanie niektórych elementów, przede wszystkim przednich schowków i ich klapek. Jak z japońskich skuterów za ¼ tej ceny. Z jednej strony to taki standard w skuterach, z drugiej nie jest to standard, którego oczekiwałbym po BMW. Nie jest to też standard, który mógłbym określić jako premium. No i te dwie zwykłe żaróweczki z przodu. Oświetlenie to jednak istotny element wizerunku każdego pojazdu, a tzw. „świeczki” zamiast LED-ów raczej nie są premium. Dobrze, że przynajmniej z tyłu są pełne LED-y.

 

BMW C 650 GT – moja opinia

Ech, chciałem krótko, wyszło jak zwykle. Ale już kończę. Generalnie BMW C 650 GT jest idealnym sprzętem do miasta i sprawdzi się nawet jeśli mieszkasz poza nim. Według mnie to najbardziej efektywny i komfortowy środek transportu w mieście. Czy lepszy od japońskich konkurentów o podobnej pojemności i w zbliżonej cenie? Tak, bo ma znaczki BMW. Jest tylko jedno „ale”.

Żeby zaakceptować C 650 GT musisz lubić skutery. Ja za nimi nie przepadam i chociaż na C 650 GT śmigało mi się fantastycznie, to nie zmienił mojego podejścia do skuterów. Za 50 tys. zł do lansu na mieście biorę café racera.

BMW-C-650-GT-test-opinia-1

Na C 650 GT śmigało mi się fantastycznie, ale za 50 tys. zł do miasta wybieram café racera.

Więcej o C 650 GT na stornie BMW Motorrad

O Autorze

Avatar

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

Moja matka mówi, że profil na Instagramie to jedyne, co mi się w życiu udało. 
Zapraszam w wolnej chwili.

close-link