W ciągu następnych kilkudziesięciu lat samochody w obecnej postaci odejdą do lamusa – silnik spalinowy stanie się reliktem przeszłości i zastąpi go elektryczny odpowiednik. To już pewne. Nadal jednak nie wiadomo, co będzie źródłem energii dla samochodów elektrycznych.

Odkąd pamiętam marzyłem, żeby mieć zdalnie sterowany samochód spalinowy, taki z prawdziwego zdarzenia. Kiedy po około 20 latach wreszcie udało mi się zrealizować to marzenie, auto po prostu mnie rozczarowało. Czyszczenie silnika, świec i filtrów, konserwacja po każdej jeździe, rozlewające się dookoła paliwo, uciążliwe regulacje gaźnika… Szybko się zniechęciłem, sprzedałem zabawkę i kupiłem nowy samochód, tym razem z napędem elektrycznym. Wystarczało naładować baterie i jazda!

Auto z silnikiem elektrycznym miało wszystkie zalety tego z napędem spalinowym, a jednocześnie było pozbawione jego wad. Moje odwrócenie się od napędu spalinowego okazało się symboliczne – we współczesnej motoryzacji panuje obecnie podobna tendencja.

mustang-dolomity1

Nie mam nic przeciwko silnikom spalinowym, ale do codziennego poruszania się po mieście nie miałbym również nic przeciwko silnikowi elektrycznemu

Bajka, która zmieniła oblicze motoryzacji

Jak pozyskać prąd dla silnika elektrycznego?

Samochody hybrydowe i elektryczne coraz śmielej pojawiają się na drogach – nawet w Polsce. W niektórych krajach, np. w Norwegii, są już równie powszechne jak te napędzane benzyną. Możemy zatem spodziewać się wielkiej rewolucji. Może nie jest to kwestia 10 lat, ale motoryzacja w 2040 roku będzie diametralnie różna od tej, którą znamy dziś. Jaka dokładnie?

Tego jeszcze nie wiadomo. Z pewnością czystsza, cichsza, bardziej przyjazna w eksploatacji i w dużej mierze uniezależniona od ropy naftowej. Pewne jest, że samochody będą napędzane silnikami elektrycznymi, ale wielką niewiadomą pozostaje to, jak poradzimy sobie z problemem ograniczonego zasięgu samochodów elektrycznych, a więc źródłem energii dla silnika. Obecnie najbardziej prawdopodobne są dwa rozwiązania – potężne baterie lub paliwowe ogniwa wodorowe.

Poznaj najbardziej ekologiczne samochody ostatnich lat

Propagatorem pierwszej koncepcji jest Elon Musk, twórca systemu PayPal. Musk po sprzedaży PayPala postanowił zainwestować w rewolucyjne samochody elektryczne i stworzył markę Tesla. Obecnie samochody Tesli mogą przejechać do 500 km na jednym ładowaniu, są diabelnie szybkie, a popyt na nie dynamicznie rośnie.

Toyota vs Tesla – kto ma rację?

Drugi kierunek wyznacza Toyota proponując samochody zasilane wodorem. Nie mówimy tutaj o samochodzie, który spalałby wodór jako paliwo. Chodzi o wykorzystanie paliwowych ogniw wodorowych jako generatora prądu dla silnika elektrycznego. Tankujemy czysty wodór, z niego w procesie elektrolizy powstaje prąd, a produktem ubocznym jest jedynie para wodna.

Pierwszą jaskółką zwiastującą upowszechnienie samochodów wodorowych jest Toyota Mirai. To produkcyjna wersja pojazdu, który obecnie porusza się po drogach w Japonii. W Polsce Toyota Mirai ma szansę pojawić się już za cztery lata, chociaż pierwsze egzemplarze zostały już zarejestrowane w naszym kraju. Równolegle trwają prace nad punktami tankowania wodoru.

toyota-mirai-polska-test-3

Toyota Mirai – tankujemy wodór, jeździmy na prąd, produkujemy jedynie wodę

Ile naprawdę pali Toyota Prius Plug-in?

Niewiele osób wie, że Toyota do niedawna współpracowała z Teslą w zakresie rozwoju baterii, ale drogi obu firm się rozeszły. Dzisiaj każda próbuje przeforsować słuszność swoich rozwiązań. Dopóki nie uda się opracować baterii nowej generacji – mniejszych, lżejszych i tańszych – wydaje się, że to rozwiązanie Toyoty jest bardziej realne. Chociaż – szczególnie w USA – ma ono wielu przeciwników.

Elon Musk twierdzi, że nie tędy droga, że wodór to nieefektywny nośnik energii, że przyszłością są jedynie baterie. Za podejściem Muska przemawia też dostępność infrastruktury do ładowania samochodu elektrycznego. Ta do tankowania wodoru musi dopiero powstać. Z drugiej strony, wodór stanowi najpowszechniej występujący pierwiastek i łatwo go wyprodukować. Nic jeszcze nie jest przesądzone. Z każdym miesiące przybywa argumentów za i przeciw wodorowi i bateriom (np. ograniczona zasoby litu).

Samochodu elektrycznego nie trzeba się bać

Przyznam, że wszelkiego rodzaju hybrydami oraz samochodami elektrycznymi (w tym Teslą i Mirai) przejechałem już setki kilometrów. Przekonałem się, że samochód elektryczny to idealne rozwiązanie do poruszanie się po mieście. Nie widzę przeciwwskazań, aby w przyszłości zrezygnować z benzyny na rzecz prądu. Na pewno będzie to dobra zmiana, nie tylko dla lodowców.

toyota-mirai-polska

Samochody z napędem elektrycznym nadjeżdżają. Według mnie wcale nie trzeba się ich obawiać.

Moja pierwsza jazda samochodem na wodór

Żeby nie było

Ten tekst został pierwotnie przygotowany dawno temu do magazynu Lounge. Kiedy przeczytałem go ponownie po roku przerwy, to wydaje mi się, że ma nieco skrzywiony wydźwięk. I muszę to wyprostować. Nie jestem przeciwnikiem silników spalinowych. Wręcz przeciwnie. Nadal są mi bardzo bliskie. Równocześnie jednak jestem zwolennikiem samochodów elektrycznych do poruszania się po mieście. Są lepsze pod każdy względem niż diesle czy benzyniaki. Takie są fakty. Sądzę więc, że można być prawdziwym entuzjastą motoryzacji i jednocześnie nie postrzegać samochodów elektrycznych jako lodówek na kołach.

Trzeba też pamiętać, że nawet jeśli samochody elektryczne zastąpią te spalinowe, to tradycyjny silnik spalania wewnętrznego z pewnością pozostanie. Dopóki będzie na niego popyt, a obawiam się, że z tym może być różnie. Tak czy inaczej, nadal będzie można czerpać frajdę z jazdy poza miastem, na torach wyścigowych czy górskich serpentynach. Jazda na benzynę będzie jednak czymś w rodzaju hobby. Sytuacja podobna do jazdy konnej. Mimo że samochody wyparły konie jako środek transportu, to entuzjaści jazdy konnej nadal mogą się nią cieszyć.

A może hybryda typu plug-in? Poznaj moje perypetie z Golfem GTE

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany