Test BMW 840d Gran Coupe uświadomił mi dwie rzeczy. Po pierwsze, że chyba dojrzewam motoryzacyjnie (czyt. starzeje się). Po drugie, utwierdził mnie w przekonaniu, że w przypadku większości samochodów ta najszybsza, najbardziej sportowa i najmocniejsza odmiana wcale nie jest tą najlepszą. Zapraszam na krótką refleksję połączoną z ważną poradą zakupową, które na potrzeby wyszukiwarki Google ująłem jako test BMW 840d.

Poniżej pozwolę sobie nieco rozwinąć mój instagramowy wpis o BMW 840d, bo Instagram ogranicza długość wywodu do 2200 znaków (ze spacjami). To dobrze, bo trzeba naprawdę się skupić i zastanowić, co chce się przekazać, żeby przekaz o danym samochodzie ograniczony do 2200 znaków miał sens i maksymalną wartość dla Ciebie. Ale czasami jakbym się nie skupiał i nie zastanawiał, to braknie mi tych znaków. Dlatego właśnie mam blog, tutaj mogę przynudzać bez ograniczeń.

 

BMW 840d Gran Coupe – to może być najlepsza odmiana serii 8

Jazda BMW serii 8 z 3-litrowym, 340-konnym dieslem była dla mnie znacznie przyjemniejszym doświadczeniem niż jazda 625-konnym BMW M8 Competition. Ba, to nawet nie była jazda, to był totalny odpoczynek.

Podróżowanie BMW 840d jest jak spacerek z uległym kundelkiem, który grzecznie idzie przy nodze, ma na wszystko wywalone i nawet nie potrzebuje smyczy. Z kolei podróżowanie M8 Competition jest jak spacer z niezrównoważonym owczarkiem niemieckim, który tylko szuka okazji, żeby zerwać się ze smyczy i zagryźć jakieś dziecko. Po prostu za mocno angażuje Twoje nerwy i nie daje ani na chwilę zapomnieć, że igrasz z nabitą bronią.

Oczywiście, jest wiele osób, którym taki nabity owczarek przypadnie do gustu znacznie bardziej niż rozładowany kundelek. Jeszcze nie tak dawno temu sam należałem do tej pierwszej grupy. Ale przygoda z BMW 840d i możliwość porównania go z M8 Competiton nieco zmieniła moje podejście do szybkich, sportowych samochodów.

bmw 840d test opinia 10

BMW 840d Gran Coupe w konfiguracji za około 500 tys. zł. Ładne prawda? Do tego szybkie, oszczędne i komfortowe. Bierz śmiało.

BMW 840d było moim środkiem transportu z Warszawy na premierę M3/M4 na torze Silesia Ring. Ósemką w dieslu jechało mi się tak dobrze, że zamiast wracać po imprezie prosto do Warszawy, stwierdziłem, że „po drodze” odwiedzę jeszcze rodziców w Krakowie. Ot tak, żeby spędzić nieco więcej czasu za kierownicą. Takie rzeczy już mi nie zdarzają.

W dodatku dopiero ostatniego dnia testu zorientowałem się, że przez tydzień jazdy ani razu nie włączyłem trybu sport. Nie czułem takiej potrzeby. To… również mi się nie zdarza. I teraz nie wiem, czy to pierwsze oznaki starzenia się, nabierania motoryzacyjnej dojrzałości czy obu tych zjawisk jednocześnie. A może to po prostu tak działa urok „zwykłej” serii 8 w dieslu?

 

BMW 840d – diesel jest niedobry i kopci

Że diesel jest bee i nie premium? Diesel jest bardzo dobry. Tylko musi mieć przynajmniej 6 cylindrów i więcej niż 2 l pojemności. Ten w serii 8 ma. Do tego jest tak dobrze wyciszony, że w trasie utula Cię do snu swoim mruczeniem. I w przeciwieństwie do 4-litrowego V8 w M8 budzi na karmienie co 1000, a nie 400 km. I tutaj krótka dygresja.

bmw 840d test opinia 9

BMW serii 8 wcale nie musi mieć literki M w nazwie, ani V8 i ponad 600 KM, żeby było kompletnym samochodem. „Ósemka” całkiem dobrze sprawdza się w duecie z dieslem. 

 

BMW 840d Gran Coupe – hybrid gate

Wbrew powszechnej – precyzyjnie kreowanej przez odpowiednio opłacane media – opinii, diesle wcale nie są odpowiedzialne za całe zło tego świata. Wręcz przeciwnie. Nowoczesne silniki wysokoprężne są czyściutkie. W dodatku mogą emitować znacznie mniej CO2 niż hybrydy i silniki benzynowe, bo przepalają mniej paliwa. Z całym przekonaniem twierdzę, że nadal nie ma lepszej broni na pokonywanie długich autostradowych dystansów niż mocny, nowoczesny diesel. Do tej pory z utęsknieniem wspominam moją podróż nad morze w Panamerze z 4-litrowym dieslem V8. Przy (zdecydowanie za)wysokich prędkościach paliła tyle, co 1,5-litrowy Ford Focus przy 140 km/h. Tego nie da Ci żadna hybryda.

Podobnie sprawa wygląda w 3-litrowym dieslu BMW 840d. Konkrety: trasa z Warszawy przez Częstochowę na Silesia Ring i z powrotem. Średnia prędkość: 96 km/h, dystans 450 km, średnie zużycie… 6,9 l/100 km. Totalnie bez zwracania uwagi na spalanie. Gdybym odpalił tryb Eco Pro i trochę się postarał, to spokojnie uzyskałbym 6,5 l/100 km. Przy przepisowej jeździe piątka z przodu gwarantowana. Żegnajcie hybrydy, wracajcie diesle! A skoro już od hybryd zaczęliśmy – BMW 840d też jest hybrydą, miękką hybrydą.

Żeby nie było, jestem największym wrogiem starych, kopcących diesli. Jako pierwszy wykopałbym je z miast, ba, wprowadziłbym nawet przymusowe złomowanie każdego diesla, który zostawia za sobą chociaż kłębuszek czarnego dymu. I karę chłosty dla właściciela. Taka postawa nie musi jednak oznaczać całkowitej negacji diesli. Tak jak samo jak sympatia do samochodów elektrycznych nie musi oznaczać, że jesteś wrogiem samochodów spalinowych, o czym często zapominamy. OK? To teraz wróćmy do BMW 840d Gran Coupe.   

A może jeszcze nie, bo teraz patrzę na zdjęcia wnętrza BMW 840d i nasunęła mi się jeszcze jedna refleksja, którą nie miałem okazji się jeszcze podzielić.

bmw 840d test opinia 5 wnetrze

Wnętrze BMW 840d. Jest bardzo premium i daje ogromne możliwości konfiguracji. Jedyny problem jest taki, że nie wydaje mi się, aby było odczuwalnie lepsze niż w X6. A powinno, bo 8 to więcej niż 6, przynajmniej w teorii.

 

Problem z BMW serii 8

Wnętrze BMW serii 8 w bogatej konfiguracji jest super. Nie mam mu nic do zarzucenia. Poza jedną rzeczą.  Teoretycznie, według BMW, seria 8 to najwyższy stopień wtajemniczenia w przepych i klimat premium w BMW. W praktyce we wnętrzu BMW serii 8 nie widzę żadnej przewagi nad wnętrzem podobnie wyposażonego BMW X6. Ba, fotele X6 mają nawet więcej regulacji niż te w serii 8.

Z pozoru to nic wielkiego, prawda? Ale jeśli głębiej się nad tym zastanowić, to ta rozbieżność między teorią i praktyką sprawia, że cała narracja budowana przez BMW wokół serii 8 jako samochodu pozycjonowanego najwyżej w kwestii premium zdaje się tylko ćwiczeniem marketingowym. Po porównaniu X6 z serią 8, jeszcze bliżej mi do stwierdzenia, że seria 8 w praktyce jest kolejną generacją serii 6, a nie „nowym poziomem luksusu” w BMW. I teraz się pewnie zastanawiasz, co z tego wynika dla Ciebie? Pewnie nic. Tak tylko chciałem się podzielić moimi premium spostrzeżeniami.

OK, teraz możemy wrócić do meritum. Skończyliśmy na tym, że do pełni szczęścia wcale nie potrzebujesz M8 Competition, bo 840d spisuje się lepiej w tych aspektach, do których seria 8 została stworzona.

 

BMW 840d – wolniejsze i mniej precyzyjne, ale…

Owszem, BMW 840d będzie wolniejsze i bardziej niemrawe w zakrętach w porównaniu z M8. Ale przy 5,2 s do 100 km/h jest wystarczająco szybkie (zwróć uwagę, że 3-litrowy diesel w 840d ma dokładnie tyle samo momentu, co w 4-litrowym V8 w M8 Competition, czyli 750 Nm), a jeśli szukasz naprawdę dobrej zabawy w zakrętach, to zamiast M8 kupujesz M2/M3/M4 i zostaje Ci jeszcze na 840d.

Nie ma się więc co napinać na najbardziej sportowe wersje samochodów, które z założenia powstały jako komfortowe GT, a później zostały popsute sportowymi ambicjami, żeby zadowolić klientów, którzy zawsze muszą mieć „naj”.

W BMW M8 Competition za 1 mln zł na Placu Trzech Krzyży na pewno dostaniesz więcej punktów prestiżu niż w BMW 840d za 500 tys. zł. Ale jako stary tester samochodów z bogatym dorobkiem punktów prestiżu powiadam Ci, że na tzw. koniec dnia komfort w długiej trasie jest znacznie cenniejszy niż respekt wśród carspotterów.

I teraz się tak zastanawiam, czy gdybym chciał przeznaczyć około 1 mln zł na BMW, to czy faktycznie zignorowałbym M8 na rzecz 840d i dokupił w pakiecie np. M2? Wydaje mi się, że tak.

 

BMW serii 8 – poznaj i poczuj na filmie

Jeśli chcesz dokładnie poznać BMW 840d, to śmiało możesz obejrzeć mój test BMW M8 Competition, bo w kwestii wykończenia, użytych materiałów, designu czy obsługi 840d i M8 to niemal ta sama historia. Jak zawsze serdecznie zapraszam.

O Autorze

Avatar

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

Moja matka mówi, że profil na Instagramie to jedyne, co mi się w życiu udało. 
Zapraszam w wolnej chwili.

close-link