Mazda 6, mimo że nie jest najpopularniejszym modelem w swoim segmencie, to znakomita uniwersalna limuzyna klasy średniej, która śmiało może konkurować niemieckimi szlagierami. „Szóstka” to nie tylko oryginalna stylizacja i świetny 2,2-litrowy silnik wysokoprężny. To również ponadprzeciętne właściwości jezdne i sportowe zacięcie, których próżno szukać u rynkowych rywali. Słowem: godna uwagi alternatywa z Japonii o zeuropeizowanym charakterze.

Segment rodzinnych limuzyn klasy średniej zdominowany jest przez trzech graczy: Forda Mondeo, Opla Insignię oraz Volkswagena Passata. Niemcy trzymają się dobrze na swoich pozycjach i pewnie nie prędko się to zmieni. Gdzieś dużo niżej w rankingach sprzedaży plasuje się Mazda ze swoją „szóstką”. Mimo że w gamie Mazdy „szóstka” do niedawna była najlepiej sprzedającym się modelem, to jednak wciąż pozostaje gdzieś w cieniu europejskich konkurentów. Mazda 6 w obecnej formie obecna jest na rynku już od 10 lat. W połowie 2010 przeszła delikatny facelifting, dzięki któremu wciąż pozostaje niezwykle atrakcyjną i „świeżą” propozycją w popularnym segmencie D.

Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z czymś zgoła odmiennym od kanonu stylizacyjnego wyznawanego przez naszych zachodnich sąsiadów. Śmiałe, agresywne linie sprawiają wrażenie jakby karoseria była wręcz naciągnięta na szkielet auta. Przednie reflektory o ostrych kształtach wkomponowano w wydatne nadkola, których łuki niczym pazury łapczywie pragną wczepić się w asfalt. Nadkola pozwoliły uwypuklić klinowaty kształt maski, która wyraźnie odcina się od reszty karoserii. W poliftingowej wersji „szóstka” otrzymała nowy przedni zderzak oraz bi-ksenonowe reflektory z funkcją doświetlania zakrętów. Z tyłu odnajdziemy przeprojektowane lampy z przezroczystym kloszem, które wyglądają niczym dzieło tunera. Do ich projektu przyczynił się słynny polski projektant Janusz Kaniewski.

Agresywna i pełna wyrazu stylizacja Mazdy 6 znacznie odbiega od kanonu designerskiego przyjętego przez niemieckie marki

„Szóstka” oferowana jest w trzech wersjach nadwozia: sedan, kombi oraz, tak jak w naszym przypadku, hatchback, którego bardziej trafnie powinniśmy nazwać liftbackiem. Tak czy inaczej od sedana odróżnia go właściwie jedynie obecność tylnej wycieraczki. Bardziej wnikliwi zauważą też, że „kuperek” liftbacka jest nieco krótszy. Co ciekawe wszystkie trzy wersje nadwoziowa posiadają niemal identyczną pojemność bagażnika, ale o tym nieco później.

Liftingowe poprawki z połowy 2010 roku widoczne są również we wnętrzu naszej Mazdy. Co prawda są one równie symboliczne jak na zewnątrz, niemniej warte odnotowania. Inżynierowie skupili się na jakości użytych materiałów. I mimo że w kabinie dominuje twardy, ciemny plastik to jego jakość można całkowicie zaakceptować. Miłe dla oka wykończenie szarym, błyszczącym tworzywem (które nawet nie chce udawać aluminium) oraz równie błyszcząca fortepianowa czerń na konsoli centralnej połączone z hojnymi skórzanymi wstawkami na boczkach drzwi tworzą przyjemne dla kierowcy otoczenie.

Pierwsze wrażenia w zetknięciu z wnętrzem Mazdy nie budzą takiego „premium feel” jak w przypadku nowego Passata czy Insignii, ale wynika to bardziej z faktu obcowania z inną kulturą wykończenia, a nie gorszą jakością. Pojawia się tu jednak pewien mały zgrzyt – i nie chodzi już o różnice kulturowe, a o różnice pokoleń. Przełączniki podgrzewania siedzeń oraz jasnopomarańczowy wyświetlacz komputera pokładowego na konsoli centralnej wyglądają jakby pamiętały czasy „czarnego” Michaela Jacksona. Nie są to poważne zarzuty, ale kiedy chcę się podbić europejski rynek i konkurować z VW czy Oplem, nawet takie drobiazgi mogą zdyskwalifikować.

Pasażerowie z tyłu nie będą narzekać na brak miejsca. Może jedynie na ograniczoną przestrzeń nad głową – konsekwencję opadającej linii dachu. Piszemy o samochodzie rodzinnym, dlatego parę linijek należy poświęcić bagażnikowi. Mazda 6 w wersji liftback oferuje 510 litrów przestrzeni bagażowej (519 litrów w kombi i sedanie). Co na to rywale? Mondeo – 540 litrów, Insignia – 520 litrów. Mazda imponuje dopiero, gdy złożymy oparcia tylnej kanapy. Wtedy do dyspozycji otrzymujemy niesamowite 1702 litrów, czyli prawie 200 litrów więcej niż u ww. rywali. Rodzinnie? A jak!

Wyjątkowość japońskiego podejścia do kwestii rodzinnych limuzyn klasy średniej poczujesz zaraz po zajęciu miejsca za kierownicą. Przed oczami widnieje klasyczna tablica wskaźników z prędkościomierzem i obrotomierzem umieszczonym na sportową modłę w głębokich tubach. Zasiadasz względnie nisko w wygodnym, solidnie profilowanym fotelu. Chwytasz w dłonie odpowiednio gruby wieniec trójramiennej kierownicy. Sięgasz do krótkiego, znakomicie pracującego i umieszczonego blisko kierownicy lewarka skrzyni, kątem oka spostrzegasz klasyczną dźwignię hamulca postojowego (coraz większy rarytas) i… momentalnie czujesz Jinba Itaii. To dźwięczne (czyt. dżinbajtaj) japońskie określenie na jedności między kierowcą i samochodem. To coś, czego raczej nie odnajdziesz w niemieckich limuzynach (spoza segmentu premium), coś co sprawia, że jeszcze przed ruszeniem wiesz, że ten samochód potrafi zaoferować mocne doznania za kierownicą.

Precyzyjny układ kierowniczy w połączeniu z mnóstwem przyczepności oferowanej przez sportowo zestrojone zawieszenie wielowahaczowe dają poczucie pewności prowadzenia a jednocześnie oferują dużo radości

I tak faktycznie jest. Po pierwsze dzięki sportowej charakterystyce zawieszenia. Z przodu „szóstka” korzysta nie z jakichś tam kolumn MacPherson, ale z bardziej wyrafinowanych podwójnych wahaczy. Na dodatek zawieszenie zostało zestrojone dosyć sztywno i czujesz, że ta Mazda preferuje ostrą zabawę. W zakrętach zachowuje opanowanie, a nadwozie skutecznie opiera się przechyłom. W połączeniu z precyzyjnym, i pozbawionym sztucznego czucia układem kierowniczym „szóstka” jest samochodem, który daje poczucie pewności i gotowości na solidną porcję przeciążeń. A to również rzadka cecha w tej klasie samochodów. Może odczucia w kwestii komfortu oraz tłumienia nierówności odbiegają nieco od tego, z czym mamy do czynienia w Mondeo, ale Mazda nadrabia to ofiarując znacznie więcej radości z jazdy – znacznie więcej Zoom-Zoom. Prowadząc Mazdę 6 po prostu nie czujesz, że masz do czynienia z dużym samochodem.

Jedność między kierowcą a samochodem Japończycy nazywają  Jinba Itaii – Mazda 6 jest dżimbajtajem przepełniona

To jednak nie wszystko, co ma do zaoferowania „szóstka”. Nasz egzemplarz napędzała wysokoprężna jednostka MZR-CD o pojemności 2,2-litra i mocy 163 KM. Mimo, że jest to słabsza odmiana tego silnika – w wersji Sport generuje 180 KM – to zdaje się w zupełności wystarczająca do napędzania ważącego 1550 kg auta. Pozwala rozpędzić się do 100 km/h w czasie poniżej 9 s, a moment 350 Nm dostępny od 1800 obr./min zapewnia sprawne i bezstresowe wyprzedanie dowolnej konfiguracji tirów, bez potrzeby nadgorliwego operowania lewarkiem skrzyni. Motor nie narzuca się odgłosami swojej wytężonej pracy i zdaje się najbardziej odpowiednią jednostką dla „szóstki” łącząc zadawalające osiągi z umiarkowanym apetytem na paliwo. Przy spokojnej jeździe potrafi pokonać 100 km na 5 litrach oleju napędowego.

Ceny testowanego tu egzemplarza w wersji Exclusive Plus startują od 112 300 zł. Dużo? Niekoniecznie, bo za tą sumę otrzymujemy niemal wszystko, czego można oczekiwać w samochodzie tej klasy. Wspomniane wcześniej bi-ksenonowe reflektory z funkcją doświetlania zakrętów, komplet poduszek powietrznych wraz z kurtynami, dwustrefową klimatyzację automatyczną czy 17-calowe felgi aluminiowe… Szkoda, że po nawigację wciąż trzeba udać się do najbliższego sklepu. Mazda wcale nie chce konkurować z europejczykami ceną. Jak by nie patrzeć, ta jest na bardzo podobnym poziomie jak w przypadku Mondeo czy Insignii. Nawet jeśli w całej swej europejskości Mazda 6, przy podobnej cenie, obiega nieco ogólnym wyrafinowaniem od wysokich standardów ustanowionych przez liderów segmentu, to z pewnością nadrabia to nie tylko znakomitą, niebanalną stylizacją, ale również radością z jazdy i jedynym w swoim rodzaju połączeniem dalekowschodniej motoryzacyjnej filozofii Jinba Itaii i Zoom-Zoom.

 

Zobacz pełną galerię testowanego modelu
Skonfiguruj swoją Mazdę 6

 

Mazda 6 2,2 MZR-CD Exclusive Plus

Silnik: 2183 cm3, 4-cylindrowy

Moc: 163 KM (120 kW) przy 3500 obr./minmazda_6_rywale źródło SAMAR.pl

Moment: 360 Nm przy 1800-3000 obr./min

Napęd: manualna, 6-biegowa skrzynia, napęd na przód

Masa: 1550 kg

Spalanie* (trasa/miasto): 5,2 l/100 km / 7,9 l/100 km

0-100 km/h: 9,2 s

V-max: 220 km/h

Cena od:  94 300 zł

Cena testowanego: 118 300 zł

*w teście

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat na co dzień, zawodowo zajmuje się motoryzacją, a przede wszystkim testowaniem i opisywaniem dla Was nowych samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej jako bloger i freelancer na stałe współpracujący w kilkoma magazynami lifetsylowymi/motoryzacyjnymi. Nowe samochody (nie tylko te premium) to po prostu moja praca. Zdobytą wiedzą i refleksjami dzielę się z Wami tutaj.

Podobne Posty

2 komentarze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany