Pierwsza od wielu lat sportowa Toyota – model GT86 – lada moment trafi do polskich salonów. Auto wzbudza ogromne zainteresowanie wśród potencjalnych klientów. Co sprawia, że Toyota GT86 jest tak bardzo pożądana?

 

 

 

Toyota, marka znana głównie z mało emocjonujących aut, wprowadza do polskich salonów nowy model o nazwie GT86. Zdaniem przedstawicieli firmy, opracowany wspólnie z Subaru pojazd ma  dawać jak najwięcej przyjemności z jazdy. W jaki sposób Japończycy chcą osiągnąć ten efekt?

Przede wszystkim, stawiają na prostotę. Auto nie ma żadnych znaków szczególnych jeśli chodzi o stylizację. To klasyczne coupe w układzie 2+2, którego silnik umieszczony jest z przodu, a moc wędruje na tylną oś. Pojazd wyróżnia się niską masą (1240 kg), nisko umieszczonym środkiem ciężkości (niżej niż w Ferrari 458 Italia), prostym wnętrzem oraz pozycją za kierownicą, w której kierowca niemalże szoruje tyłkiem po asfalcie. Siedzisko fotela znajduje się bowiem na wysokości zaledwie 40 cm.

Toyota GT86

Z uwagi na niską masę inżynierowie uznali, że Toyota GT86 nie potrzebuje tryliona koni pod maską. Dwulitrowy bokser pozbawiony jest zatem wszelkiego doładowania i kręci się aż do 7400 obr./min, oddając wówczas do dyspozycji kierowcy solidne, ale nie oszałamiające 200 KM mocy i 204 Nm momentu obrotowego. Japończycy nie chcieli zresztą wpadać w pułapkę wyciskania jak największej liczby koni mechanicznych, by chwalić się nimi w folderach reklamowych. Założenie jest słuszne, jednak czy czas rozpędzania od 0 do 100 km/h w 7,6 sekundy i prędkość maksymalna 226 km/h wystarczą fanom sportowej jazdy?

Przedstawiciele Toyoty przypominają jednak, że nie o prędkość w tym aucie chodzi, a o jego zachowanie podczas szybkiej jazdy w zakrętach. Dlatego też duży nacisk położono na zachowanie jak najniższej masy oraz jak najlepszego jej rozkładu, który wynosi 53:47 (przód:tył). Dobra wiadomość dla amatorów jazdy bokiem: w GT86 kontrola trakcji i stabilności będzie dawała się całkowicie odłączyć, a producent umyślnie wyposażył auto w stosunkowo wąskie (215 mm) opony z… hybrydowego Priusa. Wszystko po to, aby przy odłączonej elektronice łatwiej było zerwać trakcję.

Wrażenia dziennikarzy brytyjskiego portalu zdają się potwierdzać słowa przedstawicieli marki. Redaktor magazynu EVO stwierdził, że GT86 „przywraca wiarę w motoryzację” i jest świetnie wyważonym autem, z układem kierowniczym dorównującym temu z nowego Porsche 911. Jego zdaniem, Toyota może dostarczyć endorfin w podwyższonej ilości. Nawet pomimo faktu, że jest odczuwalnie wolniejsza (na prostej i w zakrętach) niż dzisiejsze hot-hatche. Udowodnili to zresztą redaktorzy tego samego magazynu, zestawiając GT86 z renault Megane RS.

Za bogato wyposażoną wersję Sol w Polsce będzie trzeba zapłacić  129 900 zł. Na pokładzie znajduje się 6 poduszek powietrznych, automatyczna klimatyzacja, tempomat i system multimedialny Toyota Touch. Ponadto, wyposażenie standardowe obejmuje 17-calowe felgi, reflektory ksenonowe i dostęp bezkluczykowy. Droższa o 7 tys. zł wersja Prestige jest bogatsza o skórzaną tapicerkę i podgrzewane fotele. Lista opcji jest skromna – obejmuje właściwie tylko lakier metalik (2000 zł), sześciostopniową, automatyczną skrzynię biegów z łopatkami za kierownicą (7000 zł, standardowo sześciobiegowy „manual”) oraz pakiet Aero, obejmujący m. in. spojler na klapie bagażnika (8000 zł).

Toyota GT86

Na naszym rynku Toyota GT86 ma właściwie tylko jednego konkurenta – koreańskiego Hyundaia Genesis 2.0T. Nie jest równie dobrze wyposażony co Toyota, lecz różnica w cenie na jego korzyść wynosi aż 14 tys. zł, a moc jest wyższa o 10 KM. Fani starszych, sportowych Toyot zapewne jednak spojrzą bardziej przychylnym okiem w stronę GT86. Z myślą o tych u których nadal pokutuje stereotyp Toyoty jako auta dla emeryta/handlowca, Japończycy przewidzieli alternatywę. Auto będzie bowiem oferowane również pod marką Subaru jako model o oznaczeniu BRZ.  GT86 trafi do polskich salonów na przełomie lipca i sierpnia.

 

Tekst: Mateusz Klimek

Źródło: Toyota

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany