Toyota Yaris GRMN, czyli usportowiona, limitowana odmiana dobrze znanego Yarisa. Jako jeden z dwóch polskich blogerów spędziłem z nią dwa dni. Yarisa GRMN testowałem na krętych górskich drogach oraz torze. Spieszę podzielić się z Wami wrażeniami z tych testów, oraz wszystkim, co powinniście wiedzieć o tym intrygującym hot hatchu od Toyoty.

Toyota Yaris GRMN - test i opinia

Toyota Yaris GRMN, czyli usportowiona Toyota Yaris, przygotowana przez fabryczny, sportowy zespół Toyoty. Powstała w liczbie 600 egzemplarzy. 200 z nich trafiło do Japonii, 400 do Europy. 7 będzie jeździć w Polsce. Dwa nadprogramowe będą własnością polskiego przedstawicielstwa Toyoty, więc będziecie je często widywać na ulicach.

Toyota Yaris GRMN – mój test wideo

Toyotę Yaris GRMN testowałem dla Was w całkiem ciepłej, jak na środek stycznia, Hiszpanii. Pogoda sprzyjała, na miejscu był operator, więc stwierdziłem, że o Yarisie GRMN opowiem Wam na filmie.

Yaris GRMN – test (transkrypcja wideo)

Wyobraź sobie taką sytuację – kupujesz hot hatcha za 140 tys. zł i chwalisz się tym kumplom. Oni na to:

– To co, wziąłeś Golfa GTI?

– Nie.  

– No to na pewno Leona Cupre.

– Nie.

– W takim razie Hondę Civic Type R.

– Nie. Chłopaki, kupiłem Toyotę Yaris!

Toyota Yaris, na którą… nikt nie czekał. Toyota Yaris, która ma silnik dopracowany przez Lotusa. Toyota Yaris, którą pojedziesz 230 km/h. Toyota Yaris, która spędziła na Nurburgringu więcej czasu, niż… Magda Gessler przy garach. Toyota Yaris GRMN.

Zawieszenie obniżone o 24 mm, czarne, lekkie 17-calowe felgi BBS, lotka nad tylną szybą i malowanie nawiązujące do rajdowego Yarisa WRC.

Skąd wzięła się nazwa GRMN?

GRMN to skrót od Gazoo Racing Tuned by the Masters of Nurburgring. Nazwa Gazoo pochodzi od nazwy japońskiej strony internetowej z lat 90., która skupiała oferty sprzedaży samochodów Toyoty. Na tamte czasy to była rewolucja. Dzisiaj Gazoo Racing to nazwa zbrojnego ramienia Toyoty, oddziału odpowiedzialnego za wszystkie motorsportowe aktywności marki. A jest ich całkiem sporo.

PS Strona Gazoo.com istnieje do dzisiaj

Znacznie ciekawsza jest druga część tego skrótu – MN. MN to Masters of Nurburgring. Ci „masterzy” to najbardziej doświadczenia kierowcy testowi Toyoty. Prawdziwi szoguni kierownicy, którzy zamiast ładować sake, wdychają swąd docieranego silnika. Przez prawie dwa lata męczyli Yarisa na najtrudniejszym torze wyścigowym świata – północnej pętli Nurburgring.

Yaris GRMN – podstawy

W 2015 roku do swojego garażu dostali budę z silnikiem 1,8 litra z kompresorem i nauczyli ją jeździć. Swoją drogą 1,8-litra w małym hatchbacku – prawdziwy rarytas. Dostroili zawieszenie przygotowane przez ekspertów z Sachs, wyostrzyli układ kierowniczy niczym katanę, a to wszystko osadzili na lekkich, 17-calowych felgach BBS i udekorowali centralnie umieszczonym wydechem z tłumikiem od Lexusa. W ten sposób otrzymali Yaris łączącego rajdową wersję WRC z odmianą dla regularnego klienta.

Yaris GRMN – osiągi

Toyota Yaris GRMN ma 212 KM mocy i waży niecałe 1200 kg, a to oznacza, że stosunek mocy do masy jest tu korzystniejszy niż w Golfie GTI Performance. W dodatku na autostradzie świętej pamięci doktora Kulczyka Yarisem GRMN przegonisz wszystkie flotowe Octavie, a do 100 km/h rozpędzisz się w niecałe 6,5 s. Ale w tym samochodzie nie chodzi tylko o liczby w prospekcie, bo przecież nie prowadzisz samochodu na prospekcie. Liczy się to, co się dzieje, kiedy dodasz gazu.

Wnętrze Yarisa GRMN jest dosyć zwyczajne, ale odpowiednio sportowe. Świetne fotele kubełkowe i kierownica z GT86 to solidne podstawy do dobrej zabawy.

Jak jeździ Yaris GRMN?

Szoguni Toyoty nie byli zainteresowani kompromisami, dlatego w Toyocie Yaris GRMN mamy tylko dwa tryby jazdy: kamikaze albo… kup sobie hybrydę. Yaris trzyma się w zakręcie jakby od tego miała zależeć reputacja cesarza Akihito. To dlatego, że między kołami przedniej osi pracuje szpera Torsena, między Twoim tyłkiem a asfaltem są 24 mm mniej niż w Yarisie, którym jeździ Twoja babcia, a między asfaltem a felgą pracują sportowe opony Bridgestone Potenza o szerokości 205 mm.

Yaris GRMN jest odpowiednio hardcorowy, zwinny jak Jack Russell Terrier i angażujący jak seriale na Netflixie. Kiedy wchodzisz w zakręt, ściskając w dłoniach sportową kierownicę z GT86, to siła odśrodkowa nie wyrzuci cię przez boczne drzwi, bo o fotele kubełkowe zadbali specjaliści z Toyota Bushoku. Nie wiem kim są panowie od Bushoku, ale zrobili świetną robotę. Muszę jednak przyznać, że pozycja za kierownicą nie jest jakoś wybitnie sportowa, ale to przypadłości większości samochodów tego typu.

Tak czy inaczej według mnie Yarisowi GRMN należy się zaszczytne miejsce w gronie najlepszych hot hatchy.

Chcesz wydać 140 tys. zł na Yarisa GRMN?

Pytanie więc brzmi, czy jeżeli wydasz 140 tys. zł na Toyotę Yaris zamiast na Golfa GTI albo na Hondę Civic Typer R, to czy narazisz się na szyderę ze strony kumpli? Cóż, nie będziesz mieć okazji się przekonać, ponieważ wszystkie 600 sztuk Yarisa GRMN, które zostały wyprodukowane sprzedały się na pniu.

Ale! Przynajmniej będziesz wiedział, czego się spodziewać, kiedy na światłach spotkasz się zderzak w zderzak z jednym z siedmiu egzemplarzy, które pojawią się w Polsce. Miej się na baczności.

Yaris GRMN – moja opinia (to czego nie powiedziałem na filmie)

Film nagrywałem na gorąco, nie było za wiele czasu na głębszą refleksję. Zresztą sami widzicie, że to bardziej prezentacja tego modelu niż test. Dlatego tutaj, już na spokojnie, trochę więcej o wrażeniach.

Po pierwsze – cena Yarisa GRMN

Wiem, budzi wiele kontrowersji. 140 tys. zł za Yarisa to dosyć sporo. Ale, musimy pamiętać, że mowa o mocno limitowanym modelu. 600 egzemplarzy. Tylko 400 w Europie. Każdy Yaris GRMN ma indywidualny numer w komorze silnik. Wersje limitowane rządzą się swoimi prawami i prawdę mówiąc, Toyota mogła zażyczyć sobie za ten samochód 200 tys. zł. I tak bez problemu znalazłoby się 600 osób, które uznałby to za okazję. Jedyne, co zastanawia mnie w przypadku ceny, to kwestia, czy Yarisy GRMN trzymane pod kocem będą zyskiwać na wartości.

Po drugie – wrażenia z jazdy Toyotą Yaris GRMN

Szczerze mówiąc Yaris GRMN jest znacznie bardziej angażujący na krętych drogach, niż na szerokim torze wyścigowym. Owszem, na torze czuć fantastyczną pracę przedniej szpery i świetną przyczepność mechaniczną całej konstrukcji. Ale na długich prostych zaczyna nieco brakować mocy. Tak naprawdę czekasz jedynie na zakręt. Bo Yaris GRMN ożywa w zakrętach: jest bardzo zwinny, przednia oś fantastycznie trzyma obrany tor jazdy i dopiero w ostateczności pojawia się podsterowność. Yarisem GRMN po prostu chce się skręcać.

Po trzecie – dodatki we wnętrzu Yarisa GRMN

Fotele są świetne. Skutecznie spełniają swoją rolę, w zakrętach nie trzeba zapierać się kolanami o boczki drzwi i konsole centralną. Kierownica mimo, że to po prostu przekładka z GT86, bardzo pasuje do całego zestawu. Zmieniają się też zegary, a na przycisku odpalania pojawia się logo GRMN. Reszta wnętrza to zwyczajny, bogato wyposażony Yaris. No i zawieszenie: wcale nie takie hardcorowe jakby mogło się wydawać. Trochę jak w Polo GTI nie męczy przy normalnej jeździe i nadmiernie nie absorbuje uwagi.

Po czwarte – wady Toyoty Yaris GRMN

Jest jedna. No, może dwie. Pierwsza to przeciętna oprawa akustyczna całego tego spektaklu pod tytułem GRMN. Centralnie umieszczony wydech wygląda świetnie, ale właściwie nic poza tym. Jakieś chrapnięcia, strzały i nieco więcej ekspresji dodałoby temu Yarisowi znacznie głębszego charakteru. Do tego pozycja za kierownicą o ile, jak wspomniałem, sam fotel jest świetny, to tradycyjnie dla hot hatchy siedzi się w nim trochę za wysoko, czyt. pozycja za kierownicą nie jest zbyt sportowa.

 

Yaris GRMN jest jeszcze widoczny na polskiej stronie Toyoty, ma nawet swój oficjalny cennik, jednak znajdziemy też informację, że Yarisa GRMN już nie uda się kupić.

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

6 komentarzy

  1. Voida

    Toyota robi bardzo fajne auta i wcale nie muszą być nudne niczym Prius w pierwszej wersji z którego wszyscy się nabijali. Mam nadzieję, że Toyota wypuści o wiele więcej odważnych wersji aut.

    Odpowiedz
  2. gazoo

    ja to trzymam kciuki za GRMN. Hiundai pokazał, że potrafi robić sport, teraz pora na Toyotę. GAZOO GRMN!

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

O co chodzi z tym premium?!

Ten ebook zmieni Twoje spojrzenie na drogie samochody

Pobiesz swój egzemplarze ebooka Premium Feel!
POBIERAM MÓJ EGZEMPLARZ
close-link

Przepraszam, że przeszkadzam, ale...
...moja mama mówi, że profil na Instagramie to jedyne, co mi się w życiu udało. 
Zapraszam w wolnej chwili.

close-link