Klasyka gatunku. Początkowa scena z filmu The Italian Job – tego oryginalnego z 1968. Urzekające 3 min motoryzacyjnego spełnienia marzeń.  Dolomity, kultowe Lamborghini Miura i kojąca muzyka Quinciego Jonesa (niestety zagłuszająca dźwięk silnika). Lambo kończy marnie, i mimo że podobno Miura prowadzi się beznadziejnie, to i tak trochę żal.

 

 

Kiedyś wyglądało to właśnie tak. A teraz zobaczcie scenę z remake’u The Italian Job z 2003. Chwila refleksji… czy to wszystko idzie w dobrym kierunku?

 

 

O Autorze

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany