Salon samochodowy jak ten w Genewie czy we Frankfurcie może kojarzyć się Wam z… samochodami. I słusznie. Jeżeli pierwszym, co przychodzi Wam do głowy, są (piękne, gorące, seksowne) hostessy to jeszcze lepiej, bo przecież o samochodach wiemy wszystko jeszcze przed ich oficjalną premierą na targach. Ale największe salony samochodowe to coś znacznie więcej, coś, na co zapewne jeszcze nikt nie zwrócił Wam uwagi.

Poza błyszczącymi furami i uśmiechniętymi dziewczynami salon samochodowy to przede wszystkim… efektowne stoiska. Wiem, stoisko nie brzmi zbyt premium i może kojarzyć się z pojedynczą ladą z cukierkami w słoiku i hostessą zapatrzoną w telefon – jak na Warsaw Moto Show w Nadarzynie. Ale zostańcie ze mną…

W przypadku międzynarodowych salonów samochodowych, takich jak ten w Genewie, to właśnie stoiska, a nie samochody są wizytówką marki. Jeżeli prowadzicie własną firmę, to wiecie, jak dopieszcza się własną wizytówkę i jak wiele uwagi się jej poświęca. Nie inaczej jest w przypadku stoisk – to oczko w głowie każdego wystawcy.

Stoiska na salonach samochodowych – wielkie pieniądze pompowane ambicją

Na międzynarodowych targach samochodowych wystawiają się sami producenci – koncerny motoryzacyjne, czyli jedne z najpotężniejszych światowych marek (patrz: Toyota, Grupa VW, BMW…). Dlatego pieniądze na te „wizytówki” nie kapią z przykręconego kurka, jak w przypadku stoisk dealerów na lokalnych imprezach, ale wręcz płyną rurociągiem prosto z centralnego budżetu firmy. Jak możecie się domyślać, tutaj nikt nie zawraca sobie głowy drobnymi. Już sama możliwość wystawienia się w Genewie to koszt 10 tys. euro. Największe stoiska wiodących koncernów motoryzacyjnych pochłaniają niewyobrażalne sumy. Nie przesadzę, jeżeli napiszę, że koszt stoisk przekracza wartość zgromadzonych na nich samochodów.

Dodajmy do tego aspekt ambicjonalny – każdy marka chce mieć najbardziej okazałe stoisko na targach – przecież taka Toyota nie może sobie pozwolić, żeby Volkswagen przyćmił ją blaskiem swoich ekranów diodowych czy efektami specjalnymi. Niektóre marki starannie osłaniają plac budowy czarnymi kotarami, aby w dzień otwarcia zaskoczyć konkurentów. Tu liczą się wielkie pieniądze, ambicja i troska o własny wizerunek podszyte nutą rywalizacji – nie ma miejsca na kompromisy. Zaczyna się robić interesująco, prawda?

Rzeczy, których nie wiedzieliście o stoiskach na salonach samochodowych

Cały proces przygotowania i budowy stoisk oraz wiele ciekawostek przybliżył mi w rozmowie Marcin Ożarek z BWS Expo, jednej z największych firm w Europie zajmującej się budową stoisk, odpowiedzialną m.in. za stoiska marek premium na Motor Show Poznań.

Stoisko projektujemy wokół samochodów i już na tym etapie musimy wziąć pod uwagę, jakiego typu modele i w jaki sposób będziemy prezentować (statycznie czy dynamicznie). Zazwyczaj bazujemy na odgórnie ustalonych przez markę projektach spójnych z jej filozofią i wizerunkiem. Sam projekt stoiska to sporych rozmiarów książka, w której zawarte są szczegółowe wytyczne. Pod uwagę bierze się najmniejsze detale. Opracowywana jest nawet ścieżka, jaką zwiedzający ma się poruszać po stoisku, tak aby trafił na model, na którym szczególnie zależy wystawcy, lub nieświadomie obszedł całe stoisko. Nic nie pozostawia się przypadkowi. Potem przychodzą kolejne plany i wizualizacje, pomiary hali. Równie istotne jest oświetlenie, które czyni z samochodów najbardziej wyraziste elementy stoiska. W parze z tym idą skomplikowane instalacje elektryczne (stoiska mogą mieć po 10–15 km rozmaitego okablowania) czy audio–video. Aby papierowa dokumentacja zmieniła się w efektowne stoisko, potrzebne jest pełne zgranie produkcji, działu technicznego, drukarni oraz ekip monterskich i logistyki. Duże projekty to nierzadko proces produkcyjny trwający kilka miesięcy. Średni czas zaplanowania procesów logistyki i montażu stoiska to 1–2 tygodnie pracy zespołu 20-osobowego. Sam montaż zaś, zależnie od wielkości i skomplikowania, trwa od 2 do nawet 14 dni.

Wejdź głębiej, poczuj klimat, poznaj świat marki

Z roku na rok układ stoisk na salonie w Genewie właściwie się nie zmienia. Marki okupują z góry upatrzone pozycje w halach Palexpo, odkąd pamiętam, czyli przynajmniej od 10 lat. Zmieniają się za to aranżacje, które muszą nadążać za zmianami w samej marce, oddawać jej ducha i charakter. Dlatego na stoisku Volvo znajdziemy mnóstwo drewnianych elementów, w MINI będzie lekko i lifestyle’owo, w DS wytwornie i elegancko, u Jeepa offroadowo z nutkami survivalu, a u Volkswagena – ekologicznie i niebiesko zgodnie z filozofią Think Blue.

Wszystko, co widzicie na większości zdjęć z salonów samochodowych, to jedynie wstęp do świata danej marki. Równie dużo, a nawet więcej, możecie dostrzec, kiedy zagłębicie się w stoisko. Na swoich ekspozycjach marki posiadają własne sklepiki z gadżetami, mnóstwo ciekawych eksponatów, w większości kilka pomieszczeń i drugie piętro – antresolę – na której znajduje się barek czy przestrzeń do wypoczynku. Pomysłowe aranżacje, designerskie meble, dopracowane detale, po prostu premium.

Nikt Wam do tej pory o tym nie mówił, prawda? No cóż, dobrze, że wpadacie na PremiumMoto.pl. O Genewie z nieco innej strony pisałem już kilka lat temu, teraz ponownie chciałbym porwać Was na spacer po tym jednym z najbardziej prestiżowych salonów. Jak się domyślacie, nie będziemy oglądać samochodów. Nie przeciągajmy. Chodźcie.

Salon samochodowy w Genewie – wycieczka po stoiskach

renault at geneva moto show 2016

Stoisko Renault na chwilę przed oficjalnym rozpoczęciem salonu. Widzicie te lampy? Przez cały czas powolutku jeździły w dół i w górę. Pod sufitem hal Palexpo na specjalnych kratownicach zawieszone jest kilka mln euro (o ile nie więcej) w postaci lamp, LED-ów, laserów i innych świetlnych wynalazków.

A kuku? A to co? A to zaplecze stoiska Mercedesa.

mercedes at geneva motor show 2016

Miało nie być samochodów, ale dla Rollsa zrobię wyjątek. Widzicie ten czerwony egzemplarz? Ukryty na stoisku odstraszał egzotycznym dla naszego europejskiego gustu kolorem. Równie niecodzienne były eksponaty (dzieła sztuki współczesnej?) prezentowane na stoisku Rollsa. Pirania z włókna węglowego, narty ze złotymi wiązaniami, czaszka…

rolls royce at geneva motor show 2016

Stoisko Rolls-Royce ’a w Genewie. Widzicie to przejście obok ekranu z napisem Wraith? Prowadziło do drugiej, ukrytej części stoiska, którą możecie zobaczyć w galerii poniżej.

Wybaczcie, jeszcze tylko jeden samochód. Bugatti Chiron. Właściwie nie chodzi o samochód, ale o stoisko. Bo stoisko Bugatti to sam samochód i nic więcej. Maksimum treści, minimum formy.

Ferrari, jak większość marek luksusowych, na swoim stoisku w Genewie ma oddzielne pomieszczenie, w którym z dala od fleszy i salonowego zgiełku możecie dobrać kolor nici na kierownicy czy tapicerkę foteli do swojego nowego auta. Bo na salonach samochodowych samochody się nie tylko wystawia, ale i sprzedaje. Z zewnątrz nic nie wskazuje na to, że za ścianą, na tle której prezentowane są samochody, znajduje się aż tyle ciekawostek.

ferrari at geneva motor show 2016

We must go deeper…

Wracamy na stoiska. Wspominałem, że aranżacją i designem muszą oddawać filozofię marki i reprezentować jej wartości? Proszę bardzo. Think Blue (proekologiczna filozofia VW) jak się patrzy.

geneve-auto-salon-2016_11

Stoisko Volkswagena w Genewie było chyba jednym z największych i zdecydowanie najbardziej niebieskim.

Citroen i w tym roku zaprezentował jedno z najciekawszych stoisk. Ogromna przestrzeń, wykładzina mięciutka jak w sypialni i pozytywny, energetyczny klimat.

Pewnie słyszeliście, że Ferrari zarabia więcej na sprzedaży akcesoriów z wierzgającym konikiem niż na samych samochodach. Cóż, nie tylko Ferrari. Dlatego każda marka na swoim stoisku aranżuje mniejszy lub większy sklepik. Ale nie liczcie na zniżki czy okazyjne ceny. Za buty od Maserati, pasek Bugatti czy parasolkę od Mercedesa trzeba słono zapłacić (we frankach bądź w euro).

Nowa Toyota C-HR czeka na swoją światową premierę.

geneve-auto-salon-2016_10

Efektownie prawda? Ale to nie są tanie rzeczy.

audi geneva moto show 2016

Widzicie tego pana za logo Q2? Przyrządzał naleśniki na stoisku Audi. Odpowiedni catering i atrakcje wokół samochodów to również istotna część aranżacji stoisk. Swoją drogą, spójrzcie, co tu się dzieje dookoła. Szał!

Jeszcze kilka pomieszczeń, w których możecie się oddać w spokoju konfigurowaniu samochodu i dokładnie obejrzeć każdy jego element.

A teraz zestawienie stoisk Audi i BMW – może nikt się na mnie nie pogniewa, że ująłem je w jednej galerii.

Według mnie, to już jest już sztuka, a nie tylko ozdóbki.

I jak tu się skupić na samochodach, skoro dookoła tyle ciekawych rzeczy? Inaczej: po co skupiać się na samochodach, skoro na salonie samochodowym jest tyle ciekawych rzeczy do zobaczenia. A samochody możecie oglądać w setkach galerii dostępnych w internecie.

 

geneva_moto_show_2016 citroen

To już koniec naszego spaceru. Mam nadzieję, że udało mi się oddać klimat salonu samochodowego i pokazać Wam coś więcej, niż to, co do znudzenia możecie oglądać w innych relacjach.

 

UWAGA: jeżeli chcielibyście zobaczyć to wszystko na własne oczy i poczuć na własnej skórze, to jest okazja. Mam wejściówkę na dni prasowe na salon samochodowy w Genewie, który odbędzie się na początku marca 2017. Kilka miesięcy wcześniej zorganizuje konkurs, w którym będzie można je wygrać. Wystarczy zapisać się do listy mailingowej PremiumMoto.pl (pole do wypełnienia na dole tej strony), a ja poinformuje Was mailowo o konkursie. Transport niestety we własnym zakresie, ale samoloty do Genewy nie kosztuje wiele, a ląduje zaraz obok hal wystawowych. Można obrócić w jeden dzień. Warto.

Byłbym zapomniał o linku do galerii z dziewczynami z tegorocznego (2016) salonu samochodowego w Genewie.

Podobne Posty

Jedna odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany