Razem z marką Exlantix wybrałem się na Pride of Poland – wydarzenie, które (jak sama nazwa wskazuje) jest naszą dumą narodową. Zaskoczeń było sporo. Pozwól, że Ci o nich tutaj opowiem.
Exlantix to nowa, rozgaszczająca się na naszym rynku samochodowa marka premium, o której już tutaj wspominałem. Aktualnie w ofercie posiada dwa modele elektryczne, które wyposażeniem, komfortem, parametrami elektrycznymi i jakością wykonania jak najbardziej wpisują się w segment premium.
Jednak premium to nie tylko sam produkt. W przypadku marek, które chcą być postrzegane jako ponadprzeciętne, ważne jest wszystko to, co dzieje się wokół marki i przy jej wsparciu.
Dlatego Exlantix stara się być blisko ludzi ceniących wyjątkowe doświadczenia w kulturze, sztuce czy biznesie i te doświadczenia wzbogacać swoimi samochodami. A to prowadzi mnie do wspomnianego na wstępie wydarzenia Pride of Poland.

Czym jest Pride of Poland?
Pride of Poland w Janowie Podlaskim to aukcja. Ale nie pierwsza lepsza aukcja. Ma tradycję sięgającą 1970 roku i organizatorzy określają ją jako najdłużej organizowaną aukcję koni arabskich na świecie. Przy okazji jedną z najważniejszych! Bo trzeba pamiętać, że hodowane w Polsce konie arabskie to absolutna światowa czołówka, pożądana na całym globie.
W tym roku Pride of Poland odbywała się już po raz 57. i była częścią Dni Konia Arabskiego w Janowie Podlaskim. A sponsorem strategicznym wydarzenia została właśnie marka Exlantix.

Exlantix i Pride of Poland
Dla Elantix obecność na Pride of Poland dała możliwość pokazania samochodów w otoczeniu, którego charakter koresponduje z filozofią marki.
Bo trzeba pamiętać, że Pride of Poland skupia ludzi, dla których znaczenie mają jakość, estetyka, dbałość o szczegóły oraz konsekwencja w dążeniu do doskonałości, a to właśnie wartości bliskie filozofii Exlantix.
Jednym z najważniejszych elementów obecności Exlantix na Pride of Poland były jazdy testowe, podczas których goście wydarzenia mogli osobiście poznać możliwości modeli ET oraz ES.
Ja zaś skorzystałem z zaproszenia Exlantix, aby zobaczyć na własne oczy, jak wygląda Pride of Poland i o tym tutaj opowiedzieć. No i przy okazji przetestować oba modele. A właściwie to dobrze je sobie przypomnieć.

Pride of Poland oczami laika
Wziąłem bierny, ale bezpośredni udział w wieczornej, trwającej przeszło 2 h licytacji 16 najbardziej pożądanych Arabów, a więc tej najważniejszej części całego wydarzenia.
Zaskoczenia? Przede wszystkim, to jak dynamiczna jest prezentacja licytowanych i wprowadzanych na arenę pojedynczo koni. Następnie entuzjazm z jakim publiczność reaguje na wbiegające na arenę zwierzaki, a zaraz potem to, jakie kwoty latają w powietrzu.
Wszystkie 16 wystawionych w tym roku koni znalazło nabywców, a łączna wartość sprzedaży przekroczyła 1 mln euro. Najwyższą cenę 160 tys. euro osiągnęła klacz Pila. A to i tak daleko do rekordu z 2015 roku, kiedy klacz Pepita, została wylicytowana za… 1,4 mln euro, a więc ponad 6 mln zł.
Jednocześnie – tak między nami – muszę przyznać, że konie Arabskie w mojej skromnej i nic nie znaczącej opinii nie są najpiękniejszymi przedstawicielami swojego gatunku. Cechują się małą głową, dużymi oczami, dosyć kompaktowymi rozmiarami i nieco zadartym ogonem. Nie zmienia to faktu, że są niezwykle pożądaną rasą.
Moje doświadczenia z Exlantix ET oraz ES
Jak wspomniałem, przy okazji Pride of Poland przypomniałem sobie wrażenia z jazdy Exlantixem ET oraz ES. I chociaż z jednej strony to dwa całkowicie odmienne modele, to mają wiele cech wspólnych. I to właśnie na tych cechach chciałem się tutaj skupić.

Co łączy ET z ES?
Jedną z fundamentalnych cech wspólnych ES i ET jest napęd elektryczny o topowych parametrach.
Mamy akumulator o jednej z największych dostępnych pojemności –100 kWh brutto oraz ładowanie z mocą do 290 kW dzięki architekturze 800 V. Do tego 480 KM i 4,2 s do 100 km/h z dwóch silników elektrycznych zapewniających stały napęd na wszystkie koła.
No i jeszcze jeden ważny parametr – zasięg. Podczas spokojnej jazdy po malowniczych okolicach Janowa Podlaskiego zużycie energii zarówno w ET jak i ES nie przekraczało 22 kWh/100 km. A to, jak łatwo policzyć przekłada się na jakieś 500 km podmiejskiego zasięgu.

Co poza tym w Exlantix ET i ES?
Byłem (ponownie) bardzo pozytywnie zaskoczony jakością wykonania wnętrza oraz materiałami.
Sztuczny zamsz (coś ala Alcantara) na podsufitce i słupkach bocznych, mnóstwo skóry Nappa, ciekawa implementacja oświetlenia ambiente… Po prostu czuć, że mamy do czynienia z samochodami na zdecydowanie wyższym poziomie niż te od marek popularnych.
Te pozytywne odczucia z obcowania z wnętrzem wspiera komfort jazdy. Budowany jest przez zawieszenie pneumatyczne ukierunkowane przede wszystkim właśnie na komfort, a więc nie jest niepotrzebnie sportowe. Mamy też niezwykle skuteczne wycieszenie (grube, klejone akustyczne szyby boczne pojawiają się nie tylko z przodu ale i z tyłu) i mnóstwo przestrzeni we wnętrzu.
Trudno też nie wspomnieć o niezwykle bogatym wyposażeniu standardowym. W ET wentylowana jest nawet tylna kanapa, a ES imponuje szklanym dachem płynnie przechodzącym w tylną szybę.

Exlantix ES oraz ET – ile to kosztuje?
Te wszystkie aspekty – od komfortu, przez osiągi, napęd, materiały po wyposażenie imponują tym bardziej, kiedy spojrzymy na ceny ET oraz ES.
Przy cenach od 329 tys. zł za ES i 349 tys. zł za ET to jedne z najtańszych samochodów elektryczny z zawieszeniem pneumatycznym oraz jedne z najtańszych samochodów elektrycznych z tak dużym akumulatorem. Generalnie ET oraz ES okazują się jedynymi z najkorzystniej wycenionych samochodów elektrycznych segmentu premium na rynku. I są znacznie tańsze niż te najlepsze hodowane w Polsce konie arabskie.
Wyświetl ten post na Instagramie
WPIS POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z MARKĄ EXLANTIX





