Kojarzysz tę sentencję… że kiedy praca staje się Twoją pasją, to w życiu nie przepracujesz ani jednego dnia więcej? No to ja tutaj nie o tym. Tutaj będzie o łączeniu pasji z pracą.
Rower był pierwszy. W tym takim bardziej ekstremalnym wydaniu. Jako hobby i zajawka, żeby nie użyć sponiewieranego przez działy marketingu wszystkich korporacji świata słowa „pasja”.
Od ponad 20 lat rower pochłania mi większość wolnego czasu latem, wszystkie oszczędności zimą i okazjonalnie rzuca w objęcia chirurga ortopedy. Powinienem był skończyć z rowerem zjazdowym dobre 10 lat temu, po przeprowadzce z Krakowa do Warszawy – 5 h jazdy od najbliższej sensownej górki. Jakoś się nie udało.
Jak to się ma do samochodów?

Samochody, czyli praca
Samochody pojawiły się później. Przede wszystkim jako praca. Mało odpowiedzialna, niezbyt dochodowa, ale jednak praca.
Dlatego, mimo że pozornie może zdawać się, że to co tutaj robię – testuję i recenzuję nowe samochody – to moja pasja, dzięki której się utrzymuję, to nie do końca.
Nie jestem więc tym typem, który będzie opowiadał Ci, jak to jest super, kiedy praca staje się pasją i żałuj, że tak nie masz.
Jestem tym typem, któremu od czasu do czasu udaje się zgrabnie połączyć pasję z pracą. I chociaż takie łączenie wymaga dużych nakładów tego drugiego, to jest niezwykle satysfakcjonujące. Sądzę, że warto próbować.

Ford i rowery
Dlatego nie trzeba było mnie długo namawiać, żebym w barwach Ford Team powalczył o sam nie wiem co na festiwalu rowerowym Joy Ride. Wizja Transita MS-RT jako teamowego wozu i siebie jako zawodnika, który po 20 latach ścigania i osiągnięciu absolutnie niczego w końcu dorobił się teamowej koszulki była zbyt sugestywna.

W tym sezonie Joy Ride miał dwie edycje. Podczas pierwszej dopiero przecieraliśmy szlaki, a ja uczyłem się jak pogodzić obowiązki zawodnika, reportera i tzw. twórcy treści. Tak żeby na koniec trwających 3 dni zawodów dowieźć dobre wyniki i sensowne treści. Albo odwrotnie.
Poniżej opowiadam o efektach tych działań i przy okazji testuję dla Ciebie Forda Transita MS-RT.
Ford, ja i Joy Ride, czyli o kryzysie
Na drugą edycję Joy Ride w Białce Tatrzańskiej przyjechałem już psychicznie przygotowany na rowerowo-contentowe zmagania. Wiedziałem, czego się spodziewać. Po sobie i Fordzie. Przy okazji byłem też znacznie bardziej rozjeżdżony niż kilka miesięcy wcześniej w Kluszkowcach.
I tutaj pojawia się tło całej historii, które dotarło do mnie dzięki takiej jednej rolce na Insta.
Ta rolka wyglądała mniej więcej tak:
Koleś zjeżdża na rowerze leśną ścieżką, wszystko widzimy z kamery zamontowanej na kasku, a wideo jest tłem dla napisu:
You’re 40+ and somehow getting better at mountaint biking has become way to important to you.

Rower vs dorosłe życie
Kiedy to przeczytałem, to poczułem dziwny skok ładunku elektrycznego między lewą a prawą półkulą mózgu. Bo to trochę tak, jakbym przez przypadek znalazł na Insta w 100 proc. trafną diagnozę przypadłości, na którą cierpię. Ta przypadłość sprawiła, że ostatnie 4-5 miesięcy podporządkowałem jeździe na rowerze.
Faktycznie, chwilę po przekroczeniu czterdziechy chęć osiągnięcia życiowej formy w szybkim zjeżdżaniu z góry rowerem na złamanie karku stała się dla mnie ważniejsza niż większość rzeczy w tym tzw. „dorosłym” życiu.
A chwilę potem pojawił Ford i sprawy jeszcze się pogorszyły.

Ford wspiera Joy Ride
Ford aktywnie i nieustannie wspiera największy festiwal rowerowy w Polsce, czyli Joy Ride. A żeby pełniej zaangażować się w całe wydarzenie, to do zawodów w ramach Joy Ride wystawia swoich zawodników. Co prawda mówimy o dosyć amatorskich zawodach, ale kiedy pojawia się rywalizacja, to szybko zapominasz o dopisku „amatorski”.
Akurat byłem pod ręką i widniałem w grafiku testów Transita MS-RT, więc jakoś połączyliśmy z Fordem te samochody i rowery. Założyłem koszulkę Ford Team, a w raz z nią pojawił się pretekst do jeszcze częstszych wyjazdów na rower. Wiecie – zawodnik musi trenować.
Po przeciętnym występie na pierwszej edycji Joy Ride czerwcu, wziąłem się do roboty, aby pod koniec sierpnia, na drugiej edycji festiwalu, dowieźć dla Forda przyzwoity wynik w zawodach i zaprezentować koszulkę z logo Forda na podium, albo w jego okolicach.
Udało się.

Kryzys wieku średniego?
Mogę śmiało powiedzieć (i mam na to dowody na Stravie), że w tym sezonie faktycznie jestem szybszy na rowerze niż przez ostatnie 20 lat i robię na nim rzeczy, jakich nie robiłem nigdy wcześniej.
Sam nie wiem po co.
Teraz jeszcze muszę kupić drugi, całkowicie zbędny, ale ładny i drogi, rower zjazdowy i będę mógł otwarcie przyznać przed samym sobą, że kryzys wieku średniego wjechał na pełnej…

Ford na festiwalu rowerowym Joy Ride – tak to powinno wyglądać
Tym samym ukłony i szacuneczek dla Ford Polska, dla którego „pasja” to coś więcej niż hasło, które dobrze brzmi w kampanii reklamowej nowego modelu. Ford po raz kolejny udowodnił, że jest blisko ludzi z zajawką. Wspiera zajawkowe inicjatywy i czynnie bierze w nich udział, a nie tylko ogrzewa się w ich klimacie. Nie zmyślam, tak było, widziałem na własne oczy.
I już wiem, że z Fordem widzimy się na kolejnych edycjach Joy Ride.





