Nie zrobiłem sobie zdjęcia przy McLarenie Elva, chociaż krótka, statyczna prezentacja tego supersamochodu w warszawskim salonie McLarena była pewnie jedyną okazją w życiu, żeby to zrobić. Ale nie robię sobie zdjęć z samochodami, którymi nie jeździłem. Czasami jedynie piszę o nich tutaj, a McLaren Elva z pewnością zasługuje na wzmiankę. Dlaczego?

Bo powstanie w niewielkiej liczbie egzemparzy. 150, może mniej. Do Polski trafi przynajmniej 5. To dużo, biorąc pod uwagę nie tylko limitowaną produkcję, ale i cenę na poziomie… trzymasz się czegoś?… 10 mln zł. 

No więc z jednej strony 10 mln to sporo jak na samochód bez dachu i przedniej szyby. Z drugiej strony mówimy o McLarenie z linii Ulitmate Series. McLarenie, który w muzeum marki stanie na najwyższym piedestale, zaraz obok Senny czy Speedtaila. Czym sobie na to załsużył?

 

McLaren Elva – 815 KM i 1149 kg

Przede wszystkim to najlżejszy drogowy McLaren „ever made”, a to oznacza, że waży około 1149 kg(!). To mniej więcej tyle, co Alpine A110. Ale Alpine A110 nie ma podwójnie doładowanego, 4-litrowego V8. A Elva ma. W dodatku McLaren wycisnął z tego silnika 815 KM. To już naprawdę wyższy stopień wtajemniczenia w wyciskanie mocy z 4-litrowego V8. Obecnie w seryjnie produkowanych samochodach najwięcej z takiej jednostki wyciąga Mercedes w AMG GT Black Series. Ale tam jest raptem 730 KM.

 

McLaren Elva – 6,7 s do 200 km/h bez szyby

No więc mamy 815 KM na 1149 kg masy. To z kolei daje niecałe 6,7 s do 200 km/h. W takim samym czasie do 200 km/h rozpędzisz się w Koenigseggu One:1 czy Bugatti Veyronie Super Sport. 6,7 s do 100 km/h to lepiej niż w Sennie czy P1.

A czy wspominałem, że te osiągi otrzymujesz w samochodzie bez przedniej szyby? Zamiast niej McLaren wynalazł (i opatentował) rozwiązanie aerodynamiczne, w którym jedna ze strug opływającego powietrza „podbija” drugą w ten sposób, że kierowca zamykany jest w swoistym aerodynamicznym bąbelku. Przynajmniej do 120 km/h. Powyżej tej prędkości warto już założyć kask.

 

Elva – to (nie) hardcorowa wyścigówka McLarena

Mimo że Elva jest lekka i nie ma przedniej szyby, to nie możesz jej postrzegać jako hardcorowego samochodu torowego. Ten tytuł należy do Senny. W Elvie masz system multimedialny, cyfrową tablicę wskaźników, głośniki za fotelami, skórzaną tapicerkę i klimatyzację. Jest więc całkiem komfortowo. Czyli zupełnie inaczej niż w drugim samochodzie, który tego dnia zawitał do McLaren Warszawa – jeszcze droższym, wyścigowym McLarenie Elva M1A z lat 60. Tak, M1A to już jest hardcore.

mclaren-elva-polska-mclaren-warszawa-1

Evla vs Elva

Nowa Elva to hołd dla oryginalnej wyścigówki Bruce’a McLarena, która w McLaren Warszawa stanęła zaraz obok. I patrząc na oba te samochody, od razu widać piękne nawiązania i współczesną interpretację kultowych kształtów. Mimo że modele dzieli 60 lat to łączy jedna istotna cecha – forma podporządkowana jest funkcji. W nowej Elvie widać to przede wszystkim po tym, że nadwozie z włókna węglowego jest ukształtowane tak, aby zapewnić optymalne chłodzenie silnikowi zamkniętemu za plecami kierowcy. W starej Elvie formę na usługach funkcji widać we wszystkim.

I gdy tak patrzyłem na oba te McLareny, zderzenie wyścigowej esencji lat 60. ze współczesnym rozpasaniem, to zdałem sobie sprawę, że jestem już starym dziadem i przesadnym romantykiem. O ile nowa Elva pozostawiła mnie niewzruszonego, to ta stara, pachnąca benzyną, ze żwirem w nadkolach, dotknęła mojej duszy. I gdybym miał wybrać jeden z tych dwóch samochodów na przejażdżkę, to bez chwili zawahania wskoczyłbym w blaszany substytut fotela w starej Elvie. 

Nie mam więcej zdjęć, ale Błażej z „Auto Świata” trochę ich natrzaskał. Znajdziesz je tutaj.

Więcej o McLarenie Elva na oficjalnej stronie

O Autorze

Avatar

Kim ja w ogóle jestem i co tutaj robię? Od ponad 10 lat zawodowo testuję i recenzuję nowe modele samochodów. Kiedyś jako dziennikarz motoryzacyjny, dzisiaj bardziej niezależnie i lifestyle’owo, jako bloger i freelancer. Staram się wyjaśniać, doradzać i pomagać Wam w Waszych motoryzacyjnych problemach. Nowe samochody to po prostu moja praca. Szczególnie te klasy premium, ponieważ cenię sobie komfort, dbałość o detale oraz emocje, które wynikają z połączenia tych dwóch aspektów.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

Moja matka mówi, że profil na Instagramie to jedyne, co mi się w życiu udało. 
Zapraszam w wolnej chwili.

close-link