Pierwsze razy dobrze się pamięta. Do dzisiaj pamiętam pierwszy samochód, którym przekroczyłem 200 km/h – 300-konne Volvo S60 R, i pierwszy, w którym poczułem potęgę poduszek powietrznych – hybrydowego Mercedesa klasy C. Na długo zapamiętam również Suzuki SV650A, ponieważ był pierwszym motocyklem, którym jechałem ponad 180 km/h, i pierwszym… na którym zaliczyłem glebę.
Powolutku wchodzę w zakręt z prędkością nieprzekraczającą 30 km/h. Standardowy miejski winkiel, 90 stopni. Taki, jakie pokonywałem już wielokrotnie. Delikatnie się przechylam, wszystko zdaje się przebiegać po mojej myśli. Spokój, rutyna, pełny relaks. Czuję się panem sytuacji. Nagle szoruję kolanem po asfalcie, a motocykl leży kilka metrów dalej. Do dzisiaj nie mam pojęcia, co się stało, ale wraz z moim testowym Suzuki SV650 zaliczyliśmy delikatnego szlifa. Chyba słusznie, że zapisałem się na to szkolenie Suzuki Shell Szkoła Jazdy – myślę, przecierając palcem przytartą osłonę tłumika i spoglądając na dziury w kurtce.
Co po „studwudziestcepiątce”? Oto pytanie, które bardzo szybko rodzi się w głowie świeżo upieczonych motocyklistów z prawem jazdy kat. A lub przynajmniej A2. To pytanie, które zaczęło nurtować również mnie po tygodniowym teście Hondy CB125. Pytanie, na które znalazłem odpowiedź w postaci innej Hondy – CBR500R.
Zapomnijcie o Sudoku, krzyżówkach panoramicznych i warcabach. LEGO Technic to najlepsza rozrywka w wersji analogowej. Rozrywka klasy premium. I –...
Ma tylko jeden cylinder, 10,2 Nm momentu, 10,6 KM, maksymalnie pojedzie jakieś 110 km/h, a na osiągnięcie 100 km/h potrzebuje około 30 s. Mimo to na jej test czekałem z wielką niecierpliwością. I nie rozczarowałem się. Honda CB125F dostarczyła mnóstwo pozytywnych wrażeń. Dowiodła, że nie bez przyczyny jest uznawana za jeden z najlepszych motocykli o pojemności 125 cm3.



